WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA 5: multirecenzja piw

wfp-recenzje

Jeśli ktoś nie wierzył, że poziom polskiego piwowarstwa poszedł mocno w górę, ostatnia edycja warszawskiej imprezy powinna ostatecznie rozwiać wątpliwości.

Nie to, że nasi nie robią słabych piw. Nie ma tak, że pewniaki (mam na myśli browary o wyrobionej marce) sypią wyłącznie cymesami. Jednak gdy na jakieś 30 piw degustowanych piw nie trafiasz na ewidentnie słabe, a najczęściej pojawiającą sie wadą jest aldehyd octowy (najpewniej z racji zbyt szybkiej produkcji), to chyba najwyższa pora postawić polskim rzemieślnikom lajka.

Żeby nie było – zagraniczne sztosy też próbowałem. Nie przeciągając: oto krótkie recenzje tych piw, które sobie wynotowałem. Kolejność przypadkowa.

kingping-headbanger-randall

KINGPIN – Randall Headbanger i Turbo Geezer

W piątek i sobotę warszawsko-poznańska załoga serwowała swoje piwa przepuszczone przez randalla. Headbanger był… specyficzny. Z dodatków zapamiętałem tylko ostre papryczki, ponieważ to właśnie one miały największy wpływ na smak tego piwa. Bardzo wyraźnie paliły w przełyk, choć na poziomie akceptowalny dla takiego nie-fana ostrości jak ja. W smaku za to Imperial IPA sporo straciło na chmielowości, pozostawiając głównie karmelowy rzucik. [5,5]

Za to Turbo Geezer to zupełnie inna para kaloszy. Trunek został przelany przez czekoladowe cukierki, m.in. kukułki i w efekcie dał genialny posmak pralin wymieszanych z kawą i świeżym kakao. Piłbym jak pojebion, nawet mając z tyłu głowy fakt, że to sprawka cukierasków. [9]

to-ol-black-baal

TO OL – Black Baal

Duński rodzynek w tym zestawie i zarazem cacuszko. Triple IPA, które bardziej kojarzy się z amerykańskim Stoutem leżakowanym w beczce po Bourbonie. Dodam, że leżakowane nie było. 😉 Nie wiem, jak Duńczycy skomponowali zasyp i chmielenie, ale autentycznie efekt przypomina beczkę: kokos, wanilia, dębina, do tego sporo nut żywicznych i leśnych, a także czekoladowych. Dla mnie bomba! [9]

warsztat-piwowarski-mokra-marynka

WARSZTAT PIWOWARSKI – Mokra Marynka

Trochę się obawiałem tego piwa. Nie ze względu na piwowarski kunszt Marusi, gdyż co do niego nie mam żadnych uwag, a wybór chmielu. Czy mokra Marynka może w aromacie więcej? Otóż, niestety, nie może. Chmiel daje głównie aromat świeżo skoszonej trawy, co w sumie nie jest takie złe, jednak w kontekście palety zapachów uzyskiwanych z zielonej roślinki ten klasyfikuję jako mało podniecający. Plus za miłą rześkość i pijalność trunku. [6]

brokreacja-the-waiter

BROKREACJA – The Waiter

Nie dawałem wiary, że w Stoucie 16 Blg uda się osiągnąć efekt mleczno-czekoladowego ciasteczka, tymczasem Mateusz Górski jest o krok. Bardzo wyrazista jest tu przede wszystkim czekolada, zaś laktoza tylko subtelnie jej towarzyszy. Wyraźna goryczka od chmielu i słodów mnie się podoba, ale sądzę, że mniej wprawionym piwoszom (a chyba to do nich kierowane jest to piwo) może przeszkadzać. Ale to tylko czepialstwo – bardzo dobre piwo! [8]

brokreacja-the-gravedigger-blend-ba

BROKREACJA – The Gravedigger Blend BA

Co otrzymamy po połączeniu RISa z beczki po whisky, czerwonym winie i brandy? Wbrew pozorom wcale nie kokosową bombę, a napój mocno owocowy, z wyraźnymi nutami rodzynek, śliwek i kawy. Odrobinę ten obraz przełamuje rzucik na modłę whisky oraz czekoladowy posmak, jednak to właśnie owoce są tu na pierwszym planie. [7]

beer-bros-portogryko

BEER BROS – Portogryko

W sumie to nie wiem, dlaczego sięgnąłem po to piwo mając obok genialną Kwassiflorę, skoro nie lubię miodu gryczanego? (lol) Po Portogryko zdania nie zmienię, choć muszę powinszować chłopakom, że dorzucając lepkiego przyjaciela do kotła warzelnego nie podnieśli wytrawności trunku. Wręcz przeciwnie! Piwo jest przyjemnie pełne, z delikatnym kakaowym posmakiem. [6]

dukla-mala-czarna-doppio

DUKLA – Mała Czarna Doppio

Mała Czarna to dla mnie zdecydowany numer jeden browaru Dukla, więc łasiłem się na wersję podwójną. Pachnie wspaniale, niczym miks cappuccino i espresso. W smaku jest jednak zbyt kwaśne, za agresywne. Przy okazji – to dobry moment, by wyjaśnić aferę z naklejkami „Sour Edition”. Pomijając fakt, że to nie browar je nakleił, kwaśność nie bierze się z zakażenia, a najpewniej ze słodów – a konkretnie zbyt optymistycznych proporcji. Mam nadzieję, że temat uda się opanować, bo że Dukla potrafi w ciemne piwa to wiem doskonale. [6,5]

pracownia-piwa-podgorz-baran-z-jajem

PRACOWNIA PIWA/PODGÓRZ – Baran z Jajem

Co tu dużo mówić: sztos! Autor najlepszego polskiego Porteru Bałtyckiego bez dodatków – Łukasz Jajecznica – połączył siły z przodownikami jakości. Efekt? Wspaniały Imperial Baltic Porter! Pełny, czekoladowy, wyklejający, muśnięty śliwką, figą i kawą. Więcej nie jestem w stanie napisać, dlatego nakazuję Państwu wybrać się do sklepu i rekomenduję wysoką notą. [9]

piwowarownia-kawko-i-mlekosz

PIWOWAROWNIA – Kawko i Mlekosz

Druga warka kawowo-mlecznego Stouta od Piwowarowni bije pierwszą o dwie klasy. Zmiana „kawowania” na cold brewing zaowocowała bardzo wyrazistym kawowym aromatem (i to kawy porządnej, a nie jakiejś tam lury), zaś rozważniejsze dodanie laktozy – podbiciem pełni. Bardzo dobre piwo, kto wie czy nie najlepsze w rodzinie. [8]

piwowarowia-ksiezniczka-na-pestce-wisni

PIWOWAROWNIA – Księżniczka na Pestce Wiśni

Tutaj Łukaszowi Gustkiewiczowi należą się brawa za takie dodanie wiśni, by nie otrzymać Sour Ale, a po prostu owocowe Pale Ale. Czerwona koleżanka daje o sobie znać przede wszystkim w aromacie, zaś w smaku oddaje właściwie tylko słodycz. Do tego użyta z premedytacją pestka wnosi nadspodziewanie smaczne nuty taninowe. Dobre! [7]

brokreacja-dukla-imperialny-nafciarz-dukielski

BROKREACJA – Imperialny Nafciarz Dukielski

Wracamy na stoisko Brokreacji, by przedpremierowo skosztować jedno z najbardziej wyczekiwanych piw festiwalu. Miałem je okazję próbować z tanka, więc wiedziałem, że to będzie bomba. I jest! Od zwykłej – i tak smacznej wersji – różni się zwiększoną pełnią (to jasne) oraz kompleksowością. Oprócz bandaży mamy kawę, czekoladę, kakao i orzechy. Premiera zdaje się w grudniu. Bierzcie w ciemno! [9]

szalpiw-buba-fest-ba-calvados

SZAŁPIW – Fest Buba Calvados BA

Wymrażaną i leżakowaną w beczce po Calvadosie Fest Bubę także kupujcie, jeśli tylko ją gdziekolwiek zobaczycie. Likierowaty płyn, wzbogacony o wyraźną kokosową nutę wprost zniewala. Aż żałuję, że przyszło mi go pić na festiwalu. Dla tego piwa perfekcyjne miejsce to cichy pokój, a dodatkowymi atrybutami – fotel, koc i książka. [9,5]

pinta-grand-prix-eisbock

PINTA – Grand Prix Eisbock

Pinta prapremierowo polewała Eisbocka – piwo, którego oficjalna premiera nastąpi zapewne za rok, albo dwa. Czy jest na co czekać? Po dwóch łyczkach, które wziąłem twierdzę, że tak. Likierowa pełnia osadzona na mocnej, słodowej podwalinie. Chleb i toffi rządzą w smaku i aromacie. Ciekawe co to będzie, gdy Grand Prix dojrzeje? [za wcześnie na ocenę]

brokreacja-the-gravedigger-red-wine-ba

BROKREACJA – The Gravedigger Red Wine BA

I jeszcze jeden rzut gęby i nosa na piwo Brokreacji – tym razem Grabarz w wersji leżakowanej w beczce po czerwonym winie. Z miłym zaskoczeniem donoszę, że to najlepsza edycja Gravediggera. To właśnie winna beczka oddała najwięcej wanilii i kokosa, które kapitalnie współgrają z czekoladową pełnią i wyrazistą goryczką. Zdecydowanie warte spróbowania! [8,5]

browar-stu-mostow-art-10

BROWAR STU MOSTÓW – Art+ 10

Browar Stu Mostów jest w formie. W ciągu ostatniego pół roku piłem – bo ja wiem – jedno piwo, które im nie podeszło (RIS lany z beczki – ta sama wersja z butelki okazała się świetna). Reszta to cymesy. Art+ 10 może nie zaliczę do ichniejszego Topu, ale trunek jest doprawdy smaczny. Karmelowość Amber Ale fajnie przystaje do kawy i laktozy użytych do przyprawienia „Dziesiątki”. Skojarzenia z Krakowskim Śniadaniem Pracowni Piwa jak najbardziej na miejscu. [7]

alebrowar-imperial-smoky-joe-ba

ALEBROWAR – Imperial Smoky Joe BA

Trochę się zawiodłem. Uwielbiam imperialnego Smoky Joe, jednak wersja leżakowana w beczce straciła torfowość, za to zyskała drobne nuty kiszone. Nieee, nie ma tu totalnej kapuchy, jednak od beczki po Bourbonie przeciętny Jerry oczekuje kokosa i wanilii. Gdy ich nie dostaje – płacze. [5,5]

pracownia-piwa-mr-hard-rocks-american-man

PRACOWNIA PIWA – Mr. Hard Rocks American Man

Gdy wydawało mi się, że mleczna edycja Pana Twardowskiego jest tą najlepszą, Pracownia podsunęła opcję mocno nachmieloną na aromat. I to chyba jest klucz do dogonienia Zachodu w kwestii produkcji genialnych imperialnych Stoutów. Panie, jak to pachnie! Pełna paleta owoców: od śliwki na limonce skończywszy. Całość skąpana oczywiście w gorzkiej czekoladzie. Cymesik. [9]

szalpiw-nepomucen-wisbier

NEPOMUCEN/SZAŁPIW – Wiśbier

Tak se siedzę i se myślę, i wychodzi mi z tego myślenia, że wiśnia w Witbierze to nie będzie moje ulubione połączenie. Dodatek rzeczonego owocu przykrył przyprawowość i pomarańczę, które to dodatki są przecież kluczowe dla dobrego Wita. Odrobina kolendry w smaku się pojawia, podobnie jak fenole, ale osobiście oczekiwałem czegoś więcej. [5,5]

browar-stu-mostow-rye-ris-ba

BROWAR STU MOSTÓW – Rye RIS BA

Wracam do BSM, by tylko potwierdzić wspomnianą wysoką formę. Nazwa piwa mówi właściwie wszystko: gorzka czekolada, wanilia, kawa, troszkę kokosa i dębiny – taki miks otrzymujemy w czasie degustacji. Wszystko to pięknie zbalansowane, tak jak lubię. [8,5]

zakladowy-kolektyw

BROWAR ZAKŁADOWY – Kolektyw

W temacie „jak używać dodatków” ekipa z Lubelszczyzny ma odpowiedź następującą: „subtelnie”. Z tego powodu wędzony Imperial Robust Porter z dodatkiem owoców, których nazwy nie powtórzę oraz papryczek pachnie po prostu… czekoladowym andrutem. Wkręcam sobie jakieś owocowe akcenty, ale owych nie wyczuwam. Nie przeszkadza mi to jednak, więc przechodzę do smaku. Tutaj dodatki już są obecne: troszkę oscypka, odrobina cytrusów i lekko ostry finisz – jest dobrze. [7]

zakladowy-100-normy

BROWAR ZAKŁADOWY – 100% Normy

Ale jeszcze lepiej jest w Belgian IPA – toż to owocowy kosmos! Od cytryny i pomarańczy od chmielu, skończywszy na brzoskwini, moreli i bananach od drożdży. Grzybki od Fermentum Mobile robią swoje w smaku, dodając mu charakterną pieprzność. Wspaniałe! [8]

lancut-kurna-chata

BROWAR ŁAŃCUT – Kurna Chata

Jeśli wydaje się Państwu, że Łańcut jest moim faworytem, bo pochodzi z Podkarpacia to śpieszę donieść, że nie: ekipa Jacka Michny po prostu warzy świetne piwa, a przygotowana z Kentakim Kurna Chata to potwierdzenie wysokiej formy niedawnego debiutanta. Torfowo-oscypkowa wędzonka, wsparta czekoladą i żytnią pełnią robi niesamowitą robotę. Owszem, ciężko to piwo nazwać pijalnym, za to pysznym – jak najbardziej! [8]

palatum-tenebris

PALATUM – Tenebris

„Detektor aldehydu octowego Jerry” w akcji po raz pierwszy. RIS z Palatum pachnie farbą emulsyjną. I to nie, że mi się wydaje, że szukam dziury w całym – to po prostu główna składowa aromatu. Szkoda, bo pod nią czai się ładny zapach czekolady i zbożowej kawy. Piwu trochę brakuje pełni, której oczekuję od dobrego RISa, ale wiadomo – tak to już bywa przy 20 Blg. [4,5]

raduga-ris-28

RADUGA – RIS 28 Blg

„Detektor aldehydu octowego Jerry” w akcji po raz drugi, tyle że ten zawodnik jest poniekąd usprawiedliwiony. Raz, że tu mamy zielone jabłuszko (mniej agresywne wcielenie aldehydu), a dwa, że piwo chyba jeszcze trochę sobie poleży i zdąży się ułożyć. Obserwuję zalążki potęgi, szczególnie piękną wyklejającą pełnię, sporo czekolady i kawy. Będzie dobrze, o ile ten cholerny aldehyd sobie pójdzie. [6]

artezan-brett-z-antenka

ARTEZAN – Brett z Antenką

Udało mi się załapać na jedną nowość od gospodarza imprezy – Red Ale (nuda) na Brettach (super!). Fajne to połączenie: tu z jednej strony melanoidynowy rzucik, z drugiej – spocony koń. Smak jest zdecydowanie na modłę funky, ale z subtelną słodyczą. Smaczne. [7]

**

Patrzę na wystawiane oceny i przecieram oczy. Czy ja przypadkiem nie przegiąłem bagiety? Tyle 8 i 9?! Otóż pragnę donieść, że nie. Ja wiem, staranna selekcja piw ułatwiła mi wystawianie takich ocen, ale chcę jeszcze raz podkreślić: polskie browary pną się do góry jeśli chodzi o klasę piwowarską! I to jest najlepsza wiadomość, jaką przywiozłem z Warszawy.

PS: to oczywiście nie wszystkie spróbowane przeze mnie piwa, ale nie dałem rady wszystkim zrobić zdjęć czy choćby sporządzić notatek. Mam nadzieję, że te 27 (jeśli dobrze liczę) wam wystarczy. 😉

4 komentarze na temat “WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA 5: multirecenzja piw

  1. Szacunek, że pomimo tylu piw wyglądałeś bardzo dobrze. Niestety sam nie miałem okazji spróbować tylu próbek a wiele premier mi po prostu w związku z późnym przyjazdem uciekło sprzed nosa. Ogólnie większość piw oceniłbym podobnie. Z wyjątkiem:

    1) Warsztat piwowarski – ogólnie piwa są słabe, bez głębi i smakują co tu dużo pisać smakują jak domowe. Z całym szacunkiem dla ekipy. Ale gdzieś ta legenda domowych trunków nie przekłada się na produkcję. Zresztą, które znam i oceniałem zawsze jako średniaki. Dziwi to mocno bo skala produkcji mała, więc oczekiwałbym że są zrobić wstanie więcej niż już te większe browary rzemieślnicze.

    2) Wiśbier – tutaj myślę, że mocno zaniżona ocena owszem z witta to poza rześkością w aromacie i smaku nic nie było. Ale samo piwo genialne, wiśnia wszystko zdominowała ale w świetny sposób. Lekko 8-9/10.

    3) AB zasłużył na 2, co do reszty piw najwyżej 3/10. Tragedia, takie Dr Brew tylko z otoczką legendy. Ostatnio same nie wypały. Wyjątkiem był JCH, ale tutaj 4/10 za tym razem kwaśny kompot. Widać, że chłopaki przodują w marketingu ale w warzeniu piwa zostali daleko z tyłu. Za tak surową oceną opowiadają się ostatnie wpadki z brakiem aromatu albo nachalną ścierą, skarpetą i cebulą. Nie wspominając o smaku który na tle konkurencji wypada blado. #kasasiemusizgadzac

    4) Stu Mostów – Art10 oceniłbym niżej bo aromat bardzo słaby w porównaniu do kelnera z Brokreacji i smak także, piwo mocno puste. Nie mniej Art10 i Żytni RIS wyśmienite solidne 9/10.

    5) Raduga – RIS widać, że świerzynka ale potencjał tak jak napisałeś ma. Mi tam bardziej przeszkadzał nie ułożony alkohol.

    Największe plusy to Brokreacja, PP i Podgórz, Artezan, Nepomuceny, Stu mostów. Gratki dla brokreacji, że nawiązał do jakości realnych browarów.

    Największe rozczarowania: Alebrowar (tragedia i marnowany potencjał), Widawa (większość piw z dicateylem albo zakażonych brettami) oraz Profesja nie dość, że nie przywieźli żadnej premiery. To jedyne piwo, którego nie piłem wcześniej i zbierało mega recenzje miało dwa zakażenia. Ale to już moja strata ostatnio same zakażone piwa wylatujące z butelek najwyraźniej niczego mnie nie nauczyły.

    • Dzięki za fajne opinie. 🙂
      Co do mojego „wyglądania” – wiesz, pić czeba umić! 😀 Poza tym ostatnie, co lubię to brak kontroli nad sobą w miejscu publicznym, więc upijania się unikam jak ognia.

  2. Calvados BA, Baran z Jajem, Mr Hard’s Rocks American i przede wszystkim Kord Whisky BA zniszczyły system na WFP. Saisonator też bardzo dobry był. Żałuję, że zapomniałem o Jopenie, ale ponoć nie rwał tak dupy. Ogólnie opędzlowałem całe Piwne Podziemie i ten browar dla mnie zrobił najlepsze i najrówniejsze piwa. Mój kolega amator Perełki oszuszył takie Obywatelskie Nieposłuszeństwo w minutę:) Właśnie piję Imperial Smoky Joe BA z butelki i faktycznie tą wanilię to czuję muśnięcie tylko w aromacie, za to w smaku doszła delikatna kwaśność od beczki, a kable uległy zatarciu i wygładzeniu.. Szkoda, aczkolwiek nie taka tragedia na 5,5/10. Daję 7.

    • Ja jopena wypiłem dosłownie łyk, stąd nie oceniam. Powiem tak: źle nie jest, ale Kamila z Alechanted lepszy. 😉
      Co do Saisonatora – piłem, ale nie zrobiłem zdjęcia, a i notatki skromne. 7/10 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *