MOSKWA – 300% Europy

Cztery dni to zdecydowanie za mało, by poznać Moskwę, ale wystarczająco dużo, by chcieć do niej wrócić. Dziecięciem jeszcze będąc sporo nasłuchałem się o czasach słusznie minionych od rodziny, wizję owych solidnie pielęgnowały media. Rosja (a raczej ZSRR) była kwintesencją wszelkiej patologii. Zapewne jeśli chodzi o sam ustrój państwa i aparat pilnie nad nim czuwający wszyscy przeciwnicy mieli rację. Jednak umówmy się: polityka to jedno, a codzienność „zwykłych” ludzi…

Wiedeń w weekend z odrobiną piwa w tle

Dwa dni to niby za mało, by ocenić miasto tak duże, jak Wiedeń. Jednak po weekendzie spędzonym w stolicy Austrii stwierdzam, że nie mam parcia na szybki powrót. Do Wiednia wybierałem się już od ładnych kilku lat, ale zazwyczaj sprawa wysypywała się przed samym wyjazdem. Do ostatecznego sfinalizowania wyprawy zmobilizowały mnie okrągłe urodziny mojej Rodzicielki. Mama może i nie jest wielką fanką muzyki klasycznej, ale noworoczne koncerty filharmoników wiedeńskich śledzi z zapartym tchem, a gdy ich…

ISLANDIA – najciekawsza od 25 lat

Wszystko, co słyszeliście o Islandii, to prawda. Jest pięknie, nieskazitelnie czysto, a zarazem niebezpiecznie i drogo. Od Was zależy, które z tych przysłówków zrobią na Was większe wrażenie. Jeszcze mniej więcej do niedzieli miałem siebie za osobę, co to w czasie wolnym preferuje trzymać nogi na uwięzi i chillować, względnie zwiedzać miasta. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że zanim zabrałem się za „karierę” dziennikarza muzycznego, później marketera, a obecnie „faceta z browaru”, planowałem…

PORTO: ładowanie baterii

Późna jesień to idealny moment na krótką ucieczkę z Polski. Nawet z laptopem i komórką pod pachą. Przyznam wam, że praca „w internetach” jest w jakimś sensie niewdzięczna. Otóż – widać w niej tylko efekt końcowy, mało zaś kto dostrzega, ile nad owym trzeba spędzić czasu. W efekcie pewnie trudno będzie większości z was uwierzyć, że łapię się na pracoholizmie, połączonym z syndromem FOMO. Piszę o tym w kontekście moich ostatnich wyjazdów: dość licznych,…

Rumunia, czyli tam i z powrotem

9 dni, 7 miast, 3 facetów i jeden samochód. No co tu się miało nie udać? Mam to szczęście, że gdy we łbie nie pojawią mi się plany wakacyjne, przylatują do mnie z innego źródła. Tym razem kilka miesięcy temu krynicą pomysłów okazał się Kuba Niemiec, znany Wam doskonale z The Beervault. A że trafił na moment, w którym mój umysł biegał niczym nieskrępowany po meandrach nicości, z miejsca przystałem na jego ideę. A brzmiała ona prosto i konkretnie:…

NBA GLOBAL GAMES: Londyn, czyli tam i z powrotem

W 39 godzin do Wielkiej Brytanii na mecz i piwo, czyli jak w prosty sposób spełnić dziecięce marzenia. Gdy 10-letni Jerry po raz pierwszy obejrzał mecz NBA (z odtworzenia, a jakże), z miejsca zakochał się w amerykańskiej koszykówce. Michael Jordan i jego Chicago Bulls wygrywali wtedy po pasjonującym pojedynku z Utah Jazz i zdobywali mistrzostwo ligi. Magii całemu wydarzeniu dodał seans z filmem „Kosmiczny Mecz”, po którym Jerry postanowił, że kiedyś pojedzie na mecz najlepszej koszykarskiej…

Budapeszt: Nad pięknym brudnym Dunajem

Europejski poziom życia i przepiękna architektura kontra królestwo bezdomnych i bohomazy na ścianach. Budapeszt to jedno z najbardziej kontrastowych miejsc w jakich byłem. Tegoroczny urlop zaplanowałem właściwie tuż przed jego rozpoczęciem. W czerwcu trafiła mi się okazja kupna samochodu, z której łapczywie skorzystałem z pożytkiem dla komfortu lecz uszczerbkiem dla finansów. Wolne musiałem więc przyszykować w wersji „inclusive bardzo niewiele, bardzo niedaleko”. Z odpowiedzią na pytanie „gdzie jechać” (bo w końcu gdzieś…