WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA 5 – relacja

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-relacja

Najwięksi pozostali największymi i najlepszymi. Warszawa znów zorganizowała świetną imprezę, ale nadchodzi moment, w którym trzeba będzie pomyśleć o zmianach.

Jestem nietypowym rodzajem krakusa, ponieważ przyjazd do Warszawy zawsze traktuję jako przyjemność, a nie zło konieczne. Zwłaszcza od czasów, gdy pociągi do stolicy jadą mniej niż trzy godziny, a o miejsce nie trzeba walczyć łokciami, ponieważ masz je zaklepane na bilecie. Wsadzając tyłek w piątkowy poranek do PKP Intercity czułem więc dreszczyk emocji związany z nadchodzącym Warszawskim Festiwalem Piwa, na którym meldowałem się nie tylko jako gość, lecz także pomagier na stoisku Brokreacji (w zamian za nocleg i transport powrotny) oraz wykładowca.

Rach ciach ciach – 13:00 i już byłem na miejscu. Szybka wycieczka do Złotych Tarasów po gotówkę i jedzonko, a później spacerkiem do linii autobusowej 171 i już można było ruszyć w kierunku Stadionu Miejskiego, na którym na co dzień gra Legia. W ostatni weekend na trybunach było więcej osób niż na nadchodzącym meczu z Realem. Taki suchar. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-23

Acz w tym miejscu należy zaznaczyć, że piąta edycja WFP pod względem frekwencji była nieco skromniejsza od wiosennej. Wtedy chwilami nie było gdzie nogi postawić (mimo że trybuna VIPowska została zapełniona do ostatniego miejsca). Tym razem przestrzeni nie brakowało, co z punktu widzenia konsumenta wyszło imprezie na plus. Wśród wystawców też wielkich narzekań nie słyszałem, choć po poprzedniej odsłonie festiwalu pewnie oczekiwali większego utargu.

WSZYSCY ŚWIĘCI

Organizatorzy zadbali o to, by było gdzie gubić pieniądze, poszerzając teren imprezy o dodatkowe piętro, a raczej parter. Tuż za schodami wejściowymi usytuowano strefę debiutantów, gdzie zaprezentowało się w sumie siedem browarów i słodownia Viking Malt. Serce rośnie po spróbowaniu ich piw – poziom browarów Łańcut Zakładowego to, moim zdaniem, już czołówka polskich rzemieślników, bijąca niektóre stare wygi na głowę. O szczegółach napiszę w kolejnym tekście.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-22

A na stoisku polewam tak

Piętro wyżej rozgrywał się turniej piłkarzyków, z kolei epicentrum zabawy stanowił, jak zwykle, poziom drugi. To tutaj wystawiają się najwięksi i najpopularniejsi gracze z Polski, od Artezana, Pracowni Piwa, Pinty i Widawy, przez Kingpin, Birbant, Brokreację czy Piwne Podziemie, skończywszy na Browarze Stu Mostów, Innych Beczkach, Hopium czy Podgórzu. To oczywiście wierzchołek góry lodowej. Po sąsiedzku ustawiono także zagraniczne gwiazdy festiwalu, czyli Omnipollo, BrewDoga, To Ol Pohjala. Mimo horrendalnych (w porównianiu z polskimi browarami) cen barmani nie mieli prawa narzekać na brak zajęć.

Na ostatnim piętrze miejsce dla siebie także znalazło kilka browarów, w tym PiwowarowniaRaduga, a obok nich swoje pyszne suszone mięso serwowali Meat Makers, Twój Browar reklamował swój sklep z surowcami dla piwowarów, a Beer Enthusiast sprzedawali zagraniczne piwa. Dla mnie największym sztosem był handel trunkami, którym kończyła się data przydatności. IPA Moor za 5 zł, nawet ze świadomością lekkiego utlenienia, to prawdziwy sztosik. Potężny chmielowy aromat cały czas wiercił dziury w nosie.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-4

Wołowinka zawsze na propsie 😉

Z GĘBĄ WŚRÓD LUDZI

Festiwal piwa to oczywiście najlepsze miejsce, by pogadać ze znajomymi oraz poznać nowe osoby. Pierwszy dzień poświęciłem na rozmowy z ziomalami na stoiskach. Dogadywałem tematy związane z Beer Blog Day (yup, zmieniliśmy nazwę, żeby nie drażnić KP), które w tym roku odbędzie się w czasie Poznańskich Targów Piwnych. Tak się miło złożyło, że w międzyczasie ze swoją kamerą napatoczył się Kopyr, więc mieliśmy okazję opowiedzieć co nieco o inicjatywie, a także o piwie The Blogger, które powoli sobie dojrzewa. Jestem mega ciekawy efektu.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-7

Blogerska Twoja mać 😉

Sporą część dnia (podobnie w sobotę) z Kubą z The Beervault. Lubię z koleżką degustować piwa, gdyż – odnoszę wrażenie – mamy podobny gust. Z tą różnicą, że Kuba jest bardziej wymagający. Ja za to z kolei zdobyłem sprawność chodzącego detektora aldeydu octowego. 😉
Poruszyłem z ElDesmadre temat pewnej inicjatywy, o której już kiedyś pisałem na blogu (pewnie się domyślacie, o co chodzi). Do projektu chcę zaprosić jeszcze jedną osobą i gdy już wszystko zagra, damy wam znać, czy jest się czym jarać. 😉

Do Warszawy przybyła całkiem liczna reprezentacja krakowskich beer geeków, co zresztą można było zauważyć po „tagach” na przygotowanej przez organizatorów tablicy (świetny pomysł!). Na Stadionie spotkałem choćby wszędobylskiego Miniaka, który nie omieszkał zrugać mnie za błędy w czasie prezentacji, Tomka z Browaru Leśniczówka (nasze Farmhouse Wine właśnie fermentuje sobie z brettami), czy też ziomków Filipa i Marcina. Fajnie, że wpadliście!

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-15

Miło poznać, Panie Gonciarz 🙂

Ogromną radość sprawiła mi możliwość osobistego poznania Krzyśka Gonciarza, takoż krakusa, tyle że na co dzień stacjonującego w Tokio. Liczyłem na to już w Krakowie, w czasie spotkania z nim w Auditorium Maximum. Tam się nie udało, ale od czego są piwne festiwale?! Z filmów Krzyśka od dawna wnioskowałem, że lubi dobre piwo, więc nie zdziwiło mnie, że w czasie wizyty w Warszawie postanowił wpaść na Stadion. Na wstępie zameldował się na stoisku Kingpina, a to ze względu na znajomość z Michałem Kopikiem. A że akurat stałem obok, dołączyłem do rozmowy i tym prostym sposobem wreszcie zbiłem piątkę z osobą, która w dużym stopniu inspiruje mnie w internetowym działaniu. Gonkers – dzięki!

NIE TYLKO PIWO

Paweł Leszczyński i Jacek Materski, oraz jakieś 500 osób, które mocno pomagało im w organizacji festiwalu (wymienić muszę Michała Wardaszkę, który zaprosił mnie do prowadzenia wykładu) jak zwykle zadbali o mnóstwo dodatkowych atrakcji. Najbardziej oczywistą było dedykowane szkło festiwalowe, zaprojektowany przez Jacka „niuchter”. Zwiedzający dosłownie zabijali się o nie, a kto zbyt późno przychodził na festiwal, ten musiał obejść się smakiem. Ja na szczęście dorwałem jeden egzemplarz.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-16

Hitem piątku okazała się Nachmielona, czyli woda mineralna z chmielem, którą przygotował browar Nepomucen. To idealny lek na syndrom dnia poprzedniego u beer geeka – pachnie intensywniej niż nie jedno AIPA, choć goryczka moim zdaniem mogłaby być trochę niższa. Zwłaszcza w kontekście porównywanej przez nas (za sprawą Michała Kopika) wody Green Shower. Japońska wersja wody z chmielem jest delikatniejsza, bardziej subtelna. Ciekaw jestem, czy produkt Nepomucena okaże się być stałym hitem, czy też jego popularność wynika z „nowości”.

Równie wielkim zainteresowaniem, co woda mineralna, cieszyły sie wykłady. Obawiałem się, że odwiedzający mając do obskoczenia tak wiele stoisk nie będą mieli czasu na posłuchanie, co dla nich przygotowaliśmy. Tymczasem na moim wykładzie o szkle do piwa przed sceną dosłownie się zakotłowało, a lud z uwagą słuchał, co mam do powiedzenia o tym ważnym dla mnie temacie. Nie ukrywam – to dla mnie spora nobilitacja. Dzięki!

Jednym z punktów kulminacyjnych imprezy było ogłoszenie zwycięzców kategorii Warszawskiego Komkursu Piw Domowych oraz zdobywcy nagrody głównej, którą jest m.in. możliwość uwarzenia piwa razem z browarem Pinta. Tym razem wygrał Marcin Kamiński, a zwycięskie piwo to Tea Pale Ale.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-10

Aha, jeszcze jeden hit festiwalu, choć nie tak głośny. Produkty Concept Stu Mostów, czyli odnogi wrocławskiego Browaru Stu Mostów. Ekipa ma w ofercie takie sztosy, jak musztarda z brzeczką, majonez z chmielem czy rogale z młóta. Ja kupiłem sobie tę pierwszą. Gdy ją spróbuję, na pewno dam wam znać.

CO DALEJ?

Przyznam, że byłem tak zaaferowany wszystkimi wydarzeniami, które działy się wokół mnie, że nawet nie miałem czasu skupiać się na drobnych niedostatkach. Można by  pewnie do nich zaliczyć mimo wszystko układ stoisk (bieganie po trzech piętrach nie jest spoko), trochę za małą liczbę toalet (acz to raczej czepialstwo z mojej strony niż realny problem), tudzież o niedostatecznym wypromowaniu roli Piwnych Doradców – znajomi zaangażowani w projekt nieco narzekali na brak pracy. Moim zdaniem przydałaby się także większa różnorodność jedzenia – jakieś pro zupki, porządna grochówa (vide Poznań), czy kuchnia wegańska (coś przeoczyłem?) zrobiłyby robotę.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-8

Mimo chłodu, frekwencja na trybunach dopisała.

Odnoszę też wrażenie, że powoli wyczerpuje się formuła festiwalu piwnego – nie tego konkretnego, a w ogóle. Samo piwo wciąż jeszcze przyciąga masy ludzi, ale od pewnego czasu jeżdżę po kraju i obserwuję spadek frekwencji. Winna jest pewnie nadpodaż tego typu imprez, dlatego coś czuję, że w ciągu kilku lat ilość tych największych z pewnością zostanie ograniczona. Być może WFP także zatrzyma się na jednej edycji w roku, a organizatorzy postawią dodatkowo na kilka drobniejszych wydarzeń (patrz: 100% Kraft przy browarze Artezan). Do przemyślenia są także dodatkowe atrakcje, które ściągną ludzi na Stadion Miejski.

Jestem pewien, że Paweł i Jacek mają w głowie mnóstwo planów na przyszłość. Szybko udowodnili, że nie tylko są w stanie wyciągać lekcje z nie do końca udanej pierwszej edycji, lecz także w rok zmienić swój Festiwal w lidera rynku i wzór dla pozostałych imprez. Zakończona właśnie edycja tylko ten status potwierdziła.

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-9

Badam stan murawy

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-1

Kraków pozdrawia Warszawę!

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-6

Meeting krakowsko-warszawski, z lekką nutką Lublina i Krosna

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-5

Witam i zapraszam 😉

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-12

Z cyklu „tego zdjęcia nie pamiętam” 😉

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-11

„Ziemek, coś Ty tu kurde napisał?!”

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-29

warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-28 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-27 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-26 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-25 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-24 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-21 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-20 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-19 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-18 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-17 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-14 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-13 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-3 warszawski-festiwal-piwa-pazdziernik-2016-2

5 komentarzy na temat “WARSZAWSKI FESTIWAL PIWA 5 – relacja

  1. Drogi Jurku właśnie ten Moor za piątaka był dla nas gwoździem do trumny w pendolino 🙂 Tym bardziej, że przy zakupie 6 było 7 gratis (ta Krakowska oszczędność :)). Ogólnie impreza strasznie fajna, trochę brakowało pojemności mniejszych niż 0,3 ale poradziliśmy sobie z tym pijąc we dwóch jedną próbkę 🙂 Po WFP zacząłem jeszcse bardziej myśleć, ze w Krakowie brakuje takiej imprezy :/

  2. Choć trochę żałuję iż mogłem przyjechać dopiero w sobotę, bo kilka rarytasów takich jak „Nachmielona” czy „Jopen” z Olimpu mnie ominęły, to i tak zdecydowanie było warto. Świetnie zorganizowana impreza.

    Byłem na Twoim warsztacie dotyczącym szkła – bardzo przystępnie i ciekawie, szczególnie dla osób, które dopiero poznają temat. Gratuluję i pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *