BIG SLEEP i POTIOMKIN: leżakowanie, co się zowie

Raduga Barley Wine RIS

Raduga udowadnia, że browar może wziąć leżakowanie na siebie i wypuścić na rynek świetnie ułożone piwo w normalnej cenie.

O leżakowaniu pewnie nie napisano jeszcze wszystkiego w polskim piwnym internecie, ale na tyle dużo, że wałkowanie tego tematu od zera wydaje mi się nudne. Nie będę was więc po raz kolejny raczył teorią, za to pochwalę jeden browar za praktykę. Rzeczonym jest wspomniana na wstępie Raduga.

Przegrzebałem stare wydania Co w piwie piszczy?, by w datowanym na 17 lipca 2015 roku znaleźć informację: „Raduga uwarzyła Barley Wine i RISa” – akurat w rocznicę pierwszej warki. Andrzej Kiryziuk, piwowar ekipy, nie informował kiedy konkretnie piwa trafią na rynek, padło tylko hasło, że trochę sobie poleżą w tankach. „Trochę” oznaczało „9 miesięcy” – szacunek, że udało się na tyle zaklepać sprzęt w nie swoim browarze.

W końcu dwa najcięższe dzieciaki przyszły na świat w połowie kwietnia tego roku. Przyznam, że obawiałem się o ich cenę, w końcu za zajęcie tanków na tak długi czas Raduga musiała nieźle się wykosztować. A tu – niespodzianka! Oba piwa nabyłem za 12 zł! Ale nie za cenę chciałbym je pochwalić, a za klasę i świetne ułożenie.

BIG SLEEP
Raduga

American Barley Wine
Warka: A1
Skład: woda; słód jęczmienny, słód pszeniczny; chmiele Sacade, Simcoe, Centennial, Mosaic, Zeus, Magnum; drożdże US-05
Cyferki: alkohol 10,5% obj., ekstrakt 24 Blg, 100 IBU
Cena: 12 zł (Strefa Piwa, Kraków)

Big Sleep Raduga Barley Wine

Na wstępie chciałbym ogłosić, że Big Sleep to pierwsze polskie American Barley Wine, które nie jest potrójnym IPA, lecz dokładnie takim piwem, za jakie się podaje. I już za to gorące brawa.

Jednak nie za gatunkową prawilność doceniam trunki, a za to, jak pachną i smakują. W tym wypadku nie mam pytań. Aromat przywodzi na myśl syrop na kaszel (to komplement) oraz miód pitny. Czuć słodową podbudowę, ale nie brakuje także chmieli, głównie na modłę żywiczno-ziołową. Wyczuwam nuty rodzynek i gruszek, które robią mi jeszcze większego smaka na to piwo.

W ustach Big Sleep także nie zawodzi. Bliskie syropu ciało zdominowane jest przez słodową słodycz, przetrąconą ziołową kontrą. Goryczka zaczyna się już w połowie łyku, ale bardzo szybko kończy. Alkoholu praktycznie nie czuć, jedynie odrobinę grzeje w gardło.

[8]

POTIOMKIN
Raduga
Russian Imperial Stout
Warka:
A1
Skład:
woda; słód jęczmienny, słód pszeniczny, jęczmień palony; chmiele Cascade, Simcoe, Centennial, Mosaic, Zeus, Magnum; drożdże US-05
Cyferki:
alkohol 10,5% obj., ekstrakt 24 Blg, 100 IBU
Cena:
12 zł (Strefa Piwa, Kraków)

Potiomkin Raduga RIS

Nigdy nie ukrywałem, że z piwnych mocarzy zdecydowanie większą miłością pałam do imperialnych Stoutów, przeto Potiomkin wzbudził u mnie o niebo większe zainteresowanie. Takich zachwytów, jak wyżej nie uświadczycie, za to warto podkreślić, że to oryginalne jak na polski rynek podejście do tematu.

Zarówno w smaku, jak i aromacie rządzą chmiele, przez co skojarzenia z Double, albo nawet Triple Black IPA są bardzo na miejscu. Tym bardziej, że – zakładam efekt długiego leżakowania – trunek jest bardzo gładki. W ogóle nie czuć w nim deklarowanych procentów.

W zapachu rządzą żywica, pomarańcza, melon oraz śliwka. Kawa zbożowa ledwo zaznaczona. Gdyby nie fakt, że to piwo tak długo leżakowało, zaryzykowałbym stwierdzenie, że czuję farbę emulsyjną, ale to pewno efekt współgrania chmielów ze słodami. Aha – warto podkreślić, że ta kompozycja wcale nie jest niesympatyczna. Wręcz przeciwnie – pachnie bardzo ładnie.

W smaku – jak już wspomniałem – pierwsze rzuca się w gardło zadziwiająca wręcz gładkość i lekkość. Czekolada wyczuwalna, ale mimo to rządzą odchmielowe owoce (mango, pomarańcza) oraz żywica i świerk. Kawa zbożowa pojawia się na finiszu wraz z subtelną goryczką.

[7]

Choć ani Big Sleep, ani tym bardziej Potiomkin to nie piwa na wagę orgazmu, to jednak oba frapują od pierwszego kontaktu. I są naprawdę bardzo dobre, choć pewnie nie wszystkim gustom będą sprzyjać.

Soundtrack: nie w temacie, ale z cyklu „nie mogło tego zabraknąć”. Radiohead wróciło! Piosenka może nie zrywa papy z dachu, za to teledysk – i owszem. Proszę oglądać:

(Visited 714 times, 1 visits today)

2 komentarze na temat “BIG SLEEP i POTIOMKIN: leżakowanie, co się zowie

  1. Co do Big Sleep: Cascade, nie Sacade, a po drugie nie jest to pierwszy polski American BW, bo już chociażby Doctor Brew i AleBrowar uważyli takowe specyfiki, więc prośba o niewprowadzanie czytelników w błąd.

    • „polskie American Barley Wine, które nie jest potrójnym IPA” – część po przecinku robi różnicę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *