OMNIPOLLO: hit czy mit?

omnipollo-hit-czy-mit

W czasie randki z najlepszą laską w mieście dowiadujesz się, że ma cycki wypchane silikonem, a jej atrakcyjne nogi to protezy. Co robisz?

Pierwszy kontakt z topowymi piwami Omnipollo jest jak odkrycie, że z dziewczynami można robić coś więcej niż tylko targać za włosy. Niedowierzanie miesza się z ekscytacją, zaskoczenie z totalna radością z każdego łyku.

ZACHWYTY

Nie znam osoby, która by nie zbierała swojego piwnego ego z podłogi po spróbowaniu Noa Pecan Mud Cake. Kosmiczny aromat kremu orzechowo-czekoladowego, do tego palone i goryczkowe nuty w smaku. Cudownie gęsta maź oblepia jamę ustną i gardło, po czym dostojnie spływa do brzuszka niczym woda drążąca korytarze w skale. Pieści każdy zakamarek przełyku sprawiając, że nic już nie jest takie samo.

Podobne uniesienia towarzyszą degustacji wielu perełek szwedzkiego duetu. Anagram to niby RIS, ale króluje tu niezwykły posmak i zapach sernika z jagodami. A że sernik to jedno z moich ulubionych ciast, czuję mrowienie w podbrzuszu i przyspieszone tętno. Sięgając po Bianca Mango Lassi Gose czuję się, jakbym właśnie wpadł na obiad do lubianego przeze mnie Curry Up, zamówił Butter Chicken, a całość przepijał słynnym napojem jogurtowym. W wersji Omnipollo jeszcze bardzien „mango”, niż w oryginale.

HENOK I KARL

Nie da się ukryć, dwóch koleżków ze Sztokholmu warzy naprawdę pomysłowe piwa i w dodatku potrafi je odpowiednio promować (i przy okazji – świetnie na nich zarobić). Za Omnipollo stoją Henok Fentie i Karl Grandin, którzy uruchomili swoją firmę w 2011 roku. Już sama nazwa – zbitka angielskiego omnipotent i hiszpańskiego pollo – przyciąga uwagę, wszek któż nie chciałby spróbować piw Wszechmocnego Kurczaka?

Gdy do tego dodamy prawdopodobnie jedynego (a na pewno pierwszego) czarnoskórego piwowara w Europie (Henok to potomek etiopskich imigrantów) i faceta, który odpowiada za stworzenie popularnej marki odzieżowej Cheap Monday (Karl to wzięty grafik i marketingowiec), otrzymamy wzór browaru, po którego piwa po prostu chce się sięgać.

Swój fenomen Omnipollo opiera na tym, że nie boi się eksperymentować, czego najlepszym dowodem są piwa opisane na wstępie artykułu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę powiedzieć, że nie ma drugiego browaru, który serwuje podobnej klasy wynalazki.

Mało który bawi się też w tak cygańskie życie, jak szwedzka dwójka (szczególnie Henok). Piwa Omnipollo powstawały już w oczywiście w Szwecji (browar Dugges), Belgii (De Proefbrouwerij), Anglii (Buxton), Holandii (De Molen), Danii (Amager), a nawet Polsce (Wąsosz). Łatka piwnego wędrowcy dodaje uroku pracy Fentiego i zarazem jeszcze mocniej zbliża do marki. Co prawda ogranicza spotkania obu wspólników do minimum (Henok często podkreśla, że z Karlem pracują niemal zawsze oddzielnie i nie wchodzą sobie w kompetencje), ale cóż to za problem w dobie internetu.

Oceny na portalach agregacyjnych nie pozostawiają złudzeń – Omnipollo odniosło światowy sukces, kilka lat temu wbijając się do TOP 100 i z roku na rok tylko gruntując swoją pozycję. O jej potędze świadczyć może fakt, że po rodzinnej Szwecji to USA jest krajem, w którym duet sprzedaje najwięcej piwa (a przynajmniej tak twierdzi Henok). Wożenie drewna do lasu nabiera zupełnie nowego znaczenia.

HOAX

Omnipollo od początku działalności ma skłonności do osiągania nietypowych efektów w piwie. Wprowadzone na rynek w 2013 roku Hypnopompa (RIS warzony w De Molen) Agamemnon (także RIS, przygotowany w Pub Dog Brewing Company) jeszcze wątpliwości nie budzą. Ten pierwszy nafaszerowano „piankami” marshmallow i laskami wanilii, drugi – syropem klonowym. Jednak już wspomniane na wstępie Anagram i Noa Pecan Mud Cake dają do myślenia.

Genialne efekty sernika oraz masy orzechowo-czekoladowej uzyskano w nich za pomocą ekstraktów smakowych. Gotowca, takiej zupki chińskiej, którą wsypano do podstawowego piwa, by osiągnąć zamierzony efekt. Wyczytałem gdzieś (znajomi podpowiadają, że pisała o tym Chmielarnia przed WFP), że takie zabiegi to efekt marzeń Henoka, który podobno za dzieciaka chciał pracować cukierni i uwielbiał piec frykasy wszelakie.. W związku z tym jego celem jest wprowadzenie na rynek piw, które będą przypominały jego ulubione ciasta. Druga sprawa to ta, że w cukiernictwie nikt się nie szczypie – korzystanie z ekstraktów (naturalnych, więc niegroźnych dla człowieka), które pomagają osiągnąć określony smak jest na porządku dziennym.

I CO JA MAM O TYM MYŚLEĆ?

Nagle cały czar związany z fenomenem Noa Pecan Mud Cake pryska. Cóż to bowiem za sztuka osiągnąć efekt orzechowego ciasta waląc do piwa ekstrakt? Gdzie piwowarski kunszt? Gdzie idea rewolucji piwnej, która nienawidzi drogi na skróty, a stawia na geniusz?

Zadaję sobie te pytania i jednocześnie nie mam przekonania, czy słusznie się czepiam. Po pierwsze: jeśli to takie oczywiste i proste, to dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej? Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że wszystkie browary jak jeden mąż myślą kategoriami „zgodne z duchem kraftu”. Po drugie: gdzieś tam w środku swej piwnej duszy dopuszczam możliwość użycia ekstraktu w przypadku, gdy nie ma innej możliwości osiągnięcia danego efektu w piwie. A jestem przekonany, że w przypadku Anagramu i sernika – nie ma. Po trzecie: nawet ekstrakt nie pomoże, jeśli piwo bazowe byłoby skopane. A że Omnipollo robi świetne piwa tak czy owak, część sprawiedliwości jest po ich stronie.

Mierzi mnie w tym wszystkim jedynie hajp, który winduje cenę. Mimo świetnego smaku i aromatu uważam, że Noa Pecan Mud Cake i Anagram nie powinny kosztować 40 zł za 0,33l, właśnie ze względu na użycie półproduktów. Acz jako marketingowiec doskonale zdaję sobie sprawę, że koszty produkcji do ceny końcowej dobra luksusowego mają się nijak.

A wy co sądzicie o praktykach Omnipollo? Szanujecie czy szkalujecie?

11 komentarzy na temat “OMNIPOLLO: hit czy mit?

  1. Jak dla mnie Omnipollo jest przehajpowane. Mam wrażenie, że ich piwa już autosugestywnie są oceniane bardzo wysoko w głowach degustujących. Piłem większość i mi niczego nie urwały. Dobre piwa, ale w tej cenie niewątpliwie można znaleźć lepsze. Jeśli chodzi o ekstrakty, trochę mi się to kłóci z przekonaniami, ale nie krytykuję – byle efekt końcowy był powalający.

  2. Użycie odpowiednich proporcji, dobór tych aromatów, decyzja o dodania w odpowiednim momencie i uwarzenie bardzo dobrej bazy dla tych aromatów to nie jest prosta rzecz i również wymaga pewnego geniuszu.
    Z pół produktów w Polsce też się korzysta. Czym są wióry z beczek jak nie półproduktem? Ekstrakty słodowe, sproszkowane mango, granulat chmielowy (przecież szyszka bardziej prawilna!) czy zagęszczone soki to żadna egzotyka, a są przecież drogą na skróty.
    Za każdym razem mówię, że najistotniejszy jest efekt końcowy. Co za sztuka wypruwać sobie flaki, kiedy ten sam, bądź nawet i lepszy efekt (co widać właśnie na przykładzie Omnipollo) można osiągnąć na skróty?
    Omnipollo odwaliło niesamowitą robotę, a jeżeli będziemy pamiętać o tym, że aromat aromatowi nie równy, i tu też możemy znaleźć pewne szczeble jakości, to przywołując w pamięci jak te piwa smakowały możemy być pewni, że Szwedzi chcieli osiągnąć coś innego, niż ordynarnie zrobić nas w ciula. Oczarowali nas dając nam najlepszą jakość, na jaką było ich stać i prawdopodobnie najlepszą jakość, na jaką w ogóle stać dzisiejsze piwowarstwo.

  3. Ja mam lekki problem z tematem „ducha kraftu” i gdzie się kończy kraft?
    Znajomy piwowar wygrał (albo zajął wysokie miejsce) w stylu piw kwaśnych, gdzie po prostu wlał odmierzoną ilość kwasu do gotowego piwa… co więcej dwukrotnie refermentował piwo, bo wyszło mało kwaśne… otworzył butelki, dodał więcej kwasu, cukru i ponownie zrefermentował… Jak twierdzi, po co się bawić w coś co da nieokreślony wynik, jak np. słód zakwaszany, czy sour mashing, gdy można precyzyjnie odmierzyć kwaśność. Ciężko się z tym nie zgodzić. Jednak jakoś ten „duch kraftu” w takim podejściu wydaje się być słaby… tylko czy na pewno? A może to po prostu ból tyłka i chęć dowartościowania siebie na zasadzie traktowania jako lepszy sort kraftu?
    Nie mam wyrobionego zdania…

  4. Wykosztowałem się na Noa Pecan, ale o dodatku aromatów dowiedziałem się dopiero po przeczytaniu etykiety w domu. Nie miałbym nic przeciwko,gdyby nie fakt, że po otwarciu pachniał wprawdzie pięknie, ale jednak sztucznie, i ta sztuczność gdzieś tkwi z tyłu głowy podczas picia. Wcale nie był taki gęsty jak piszesz i nie był to specjalnie rewelacyjny RIS sam w sobie, niespecjalnie bogaty w jakieś wyrafinowane, złożone nuty smakowe, ale sztuczność była obecna tez w ustach. Nie żeby był to jakiś szajs, dobre lub nawet bardzo dobre piwo, ale bardzo się zawiodłem. Chyba jednak cena, hype i otoczka przekładają się na niewspółmiernie wysokie oceny tego trunku, w końcu jeśli kupiłem coś tak drogiego i docenianego przez innych, to nie może być to coś słabego czy nawet średniego.

    • bo sie spodziewales hiszpanskiej inkwizycji. gdybys nie przeczytal i sie nie spodziewal, to by Ci glowa smaku nieusztucznila… a przynajmniej jest taka szansa, ze nie 🙂

      • Raczej nie trudno się domyślić, że ciężko jest uzyskać taki zapach ze słodu/drożdży i że w smaku też coś tu nie gra… Spodziewałem się, ze to piwo urwie mi rzyć po entuzjastycznych ocenach których się nasłuchałem lub naczytałem. A sytuacja IMO wygląda tak, że niesamowity, przyznaję, aromat ma zrobić na pijącym takie wrażenie, że uzna niepowalające (poza zapachem) piwo za nie wiadomo jakie objawienie warte tych ók 40 dyszek lub więcej. Spróbowałbym tego Agamemnona BA, ale raczej nie będę miał okazji, na resztę piw od nich nie będę miał ochoty.

        • Tyle tylko, że Szwedów nie obowiązuje przecież Reinheitsgebot więc dlaczego piszesz o tym że zapach uzyskać mogli tylko ze słodu/drożdży.

          Co więcej – dlaczego pachniało to niby sztucznie? Przecież aromatów używają naturalnych.

          Czy w nowofalowym crafcie amerykańskim (a nie zapominajmy że nowożytna rewolucja piwna to tam dała czadu najpierw) czy nawet w „tradycyjnych” belgijskich piwach dodaje się skórki pomarańczy, albo kolędrę, werbenę albo aframon madagaskarski to też są aromaty naturalne! Z tą różnicą że dawane są na ostatnie minuty chmielenia żeby te związki aromatyczne się z nich uwolniły.

          Jaka różnica byłaby jeśli browarnik wygotowałby taką werbenę i wlał jako „esencję aromatyczną” tak stworzoną herbatkę? Robiłoby to różnicę? Czy może dopiero jeśli by ją kupił?

          Piwo to napój „wyskokowy” ma dawać przyjemność, jak komuś nie pasuje – niech nie kupuje jak wielu z nas nie kupuje koncerniaków. Nie rozumiem sensacji i krzyku. To tak jak niektórzy pomstują na browarnictwo kontraktowe. Wychodzi z tego że:
          – kontraktowe źle (a fe Mikkeller, a fe To Øl, a fe Evil Twin, Still Water, Omnipollo… a w Polsce a fe Pinta, AleBrowar…)
          – związki aromatyczne (jakkolwiek to odbierać w kontekście powyższych przykładów) źle (Omnipollo to diabeł a jego przyboczni siedzą w USA z Evil Twin na czele)

          … Czekam na nowe sensacje. Może np patriotyzm chmielowy! Bo warzyć na chmielu spoza Polski to na pewno nie jest ten słynny duch craftu!

  5. @jashiu
    Ktoś w internecie nie ma racji więc ja Jashiu Głosiciel Craftu wytoczę ciężkie działa i dopiero mu pokaże.
    Koleś, ja po prostu opisałem swoją opinię o tym piwie i jak odbieram całą tą otoczkę. Chyba nie zmusisz mnie przemocą, żebym padał na kolana przed wyrobami Omnipollo i bił brawo za metodę, która mi się niespecjalnie podoba.
    Jeszcze raz podsumuję ci w skrócie co myślę: Noa Pecan to dobre, ale przehypowane piwo i przeszkadzało mi wrażenie sztuczności podczas picia, co jest rzeczą subiektywną. Nie podobają mi się praktyki dolewania aromatu, sztucznego, bądź naturalnego, przez Omnipollo, oraz budowania na tak wytworzonych produktach wielkiej filozofii i marki. Tyle. Napiszę ci to wielkimi literami TO TYLKO MOJA OPINIA ZAWIERAJĄCA LICZNE SKRÓTY MYŚLOWE I MOŻESZ SIĘ Z NIĄ NIE ZGADZAĆ. Widzi mi się, że jest Rycerzem Craftu i fanbojem marki więc od razu dochodzi wykład na temat koncerniaków, kontraktowców, prawa czystości, itd. Klasyka, ale czuję się w obowiązku pokrótce ci odpowiedzieć.
    1 Nigdzie nie napisałem, że aromat mogli uzyskać tylko ze słodu i drożdży, tylko, że nie wyglądał mi na taki uzyskany ze słodu i drożdży.
    2 Pachniało sztucznie bo miałem takie odczucie. Mogłoby być tak pachnieć mimo użycia samych naturalnych, ekologicznych składników, zgodnych z Reinheitsgebot. Mogłoby też pachnieć pięknie i naturalnie z użyciem samych sztucznych aromatow i półproduktów. Zdradzę ci w tajemnicy że w tej drugiej sytuacji aż tak by mi taki fakt nie przeszkadzał, chociaż też nie stawiałbym takiemu wyrobowi pomników.
    3. Kolendrę, nie ‚kolędrę’.
    4. Nie mam nic przeciwko dodawaniu przeróżnych składników nie zgodnych z Niemieckim Prawem Czystości, jak tu mi próbujesz sugerować, po prostu nie podoba mi się wlewanie gotowych aromatów, bez których produkt nie byłby tak rewelacyjny.
    5. Zaprzeczasz sam sobie pisząc ‚Piwo to napój „wyskokowy” ma dawać przyjemność, jak komuś nie pasuje – niech nie kupuje jak wielu z nas nie kupuje koncerniaków.’ (kiedy wcześniej napisałem, że nie smakował mi tak jak się spodziewałem i raczej już nie kupię), jednocześnie wciskasz mi, że aromaty są naturalne, więc nie może pachnieć sztucznie i dalszą część mowy obronnej, tak jakbym miał pod wpływem tego zmienić zdanie i zacząć kupować te wyroby. Poza tym dodawanie aromatów to praktyka typowa raczej dla tych przebrzydłych koncerniaków, no ale co ja tam mogę wiedzieć.
    6. Dalej już poleciałeś całkowicie ze swoimi projekcjami przerzucanymi na mnie. Nie napisałem nic takiego co dałoby chociaż minimalną podtrawię do pisania, ze jestem przeciwko kontraktowcom (mam jeszcze po buteleczce ze wszystkich oprócz Stillwater, z tych które raczyłeś wymienić). Swoją drogą Pinta i Alebrowar budują własne browary.
    7. „Czekam na nowe sensacje. Może np patriotyzm chmielowy!”
    Odlot totalny Rycerzu Craftu.
    To wszystko, straciłem wystarczająco dużo soboty, żeby dalej to ciągnąć. Wystarczy chyba.

  6. Budyniowaty, a propos: „Raczej nie trudno się domyślić, że ciężko jest uzyskać taki zapach ze słodu/drożdży i że w smaku też coś tu nie gra…” – dzizas, to juz nie tylko aromatow, ale i np jagod, wanilii, melasy i czegotam jeszcze zeby uzyskac jakis tego typu efekt tez nie? to tez bedzie sztuczne? strasznie sobie ograniczasz zakres pitych piw…

    PS: tylko nie odpisuj kilku stron podaniowki, pliz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *