MOCNA ZMIANA KRAFTU #2: Przystanek Tleń, Bytów, Wrężel

Przełom zimy i wiosny 2017 to najlepszy dowód na to, że także w Polsce style piwa przestały się nierozerwalnie wiązać z pogodą.

Będąc jeszcze piwnym neofitą żyłem w błogim przeświadczeniu, że każda pora roku ma swoje piwne gatunki i serwowanie ich w innych okolicznościach odbiera im uroku. Ot, takie APA w zimie albo RIS w lecie – owa kombinacja wydała mi się niedorzeczna. Napisałem nawet na ten temat niezbyt mądry tekst. Wisi na blogu, ale pozwolę sobie nie linkować.

Dziś cieszę się, że twórcy piwnej rewolucji mają głęboko w poważaniu moje wyobrażenia sprzed kilku lat. Niby faktycznie w lecie dominują piwa lekkie, jednak w czasie zimowego posiedzenia w knajpie dobry Pils – choćby na przepłukanie gardła – jest na wagę złota. I w drugą mańkę – Imperialny Stout ubarwi spotkanie ze znajomymi, niezależnie od tego, że na zewnętrz panują upały.

Do gorąca aurze A.D. 2017 jeszcze daleko, ale – tako rzeczą górale – po wczesnej migracji ptaków widać, że zima już nie wróci. No i pięknie, gdyż owa działa na mnie nad wyraz depresyjnie. Jednak mimo ocieplenia, rodzime browary nie odpuszczają i nadal serwują mocne, ciemne piwa.

Ja ostatnio przetestowałem cztery, wracając przy okazji do serii „Mocna Zmiana Kraftu”, której teaser zaistniał ponad rok temu. Coś czuję, że w tym będzie pojawiał się częściej. No to jazda.

PORTER
Przystanek Tleń

Porter Bałtycki
Warka: 1.07.17
Cyferki: alkohol 6,1% obj., ekstrakt 19 Plato

To moja pierwsza przygoda z wywarami od Przystanku Tleń. Lepszego otwarcia nie mogłem sobie wymarzyć! Podstawowa wersja Porteru Bałtyckiego wspaniale i intensywnie pachnie czekoladą, którą polewa się wafelki oraz śliwką. Po nosie muska także paloność niczym w słonych paluszkach – niby nie-porterowa, ale mam to gdzieś.

Piwo jest gęste, słodkie, choć może odrobinę zbyt płaskie. OK, w ciemnych mocarzach nagazowanie nie jest istotne (ba, przegazowanie to wręcz zbrodnia!), ale jednak choć trochę by się go przydało. W tym wypadku niedomaga. Poza tym piwu nic nie brakuje: królują czekolada i śliwka, a na finiszu dają o sobie znać w minimalnym stopniu goryczka i paloność. [7]

PORTER BA
Przystanek Tleń

Porter Bałtycki
Warka: 1.07.17
Cyferki: alkohol 6,1% obj., ekstrakt 19 Plato

Edycja leżakowana w beczce kusi przede wszystkim aromatami pochodzącymi od drewnianej koleżanki: wanilią, dębiną i nutą szlachetnego alkoholu. W ciekawy sposób wychodzi tu ziołowość od chmieli, która nad wyraz ciekawie koresponduje z czekoladą.

Tu także nieco brakuje gazu, ale smak wzbogacony o Bourbon i wanilię nadrabia tę niedogodność. Wielką zaletą Porteru BA jest długo wybrzmiewający smak, który odkłada się w gardle i przełyku niczym budyń czekoladowo-waniliowy. Mniam! [8]

DONALD T
Bytów
Smoked RIS
Warka: 1.02.2019
Cyferki: alkohol 9,5% obj., ekstrakt 25 Blg

Ostatnio w czasie jednej z rozmów ze znajomymi zastanawiałem się, dlaczego nikt nie wpadł na ten oczywisty pomysł i nie uwarzył RISa z dodatkiem słodów wędzonych drewnem. Czy raczej: nie uczynił z nich motywu przewodniego swojego piwa. Czyż przypadkiem w Polsce się nie dymi? 😉

Ostatecznie stwierdzam – po degustacji Donalda T. – że kombinacja: kawa, ciasteczka i oscypek to chyba jednak nie jest szczyt marzeń przeciętnego Jerry’ego. Tym bardziej, że brakuje mi tu czekolady, a dodatkowo mam podejrzenia o diacetyl (być może niesłuszne).

Ciekawiej to piwo prezentuje się w smaku. Tutaj czekoladka wreszcie się uwalnia i z nią w parze oscypek wypada zdecydowanie bardziej przekonująco. Piwo jest gładkie, pełne, z lekką goryczką na finiszu. Może być. [6]

IMPERIAL STOUT
Wrężel
RIS Whisky Oak Chips
Warka: 2.02.2019
Cyferki: alkohol 11,5% obj., ekstrakt 24,5 Plato

Po wypiciu tego piwa – i dyskusji na jego temat z kilkoma znajomymi – dochodzę do wniosku, że w przypadku pewnych uszczerbków na piwie mam nos skalibrowany podobnie jak Kuba Niemiec. Obaj (i mało kto to potwierdza) wyczuliśmy w Imperial Stoucie z Wrężela ewidentne nuty owocowe, jakby od zbyt wysokiej temperatury fermentacji. Trochę czerwonego jabłka, trochę brzoskwini. Do tego gdzieś tam majaczy odrobina farby emulsyjnej. Z plusów wymienić muszę czekoladę.

Niezbyt efektownie prezentuje się smak opisywanego RISa. Oprócz czekoladki nie oferuje innych pozytywnych doznań. Wyczuwam tu emulsję (może to autosugestia po aromacie?) oraz gryzący alkohol – tu już nic mi się nie wydaje, po prostu piwo jeszcze się nie ułożyło. Ale jakoś nie mam ochoty wrzucać drugiej butelki na leżak. Bez oceny.

Soundtrack: Jakoś ostatnio w ogóle nie mam weny na nowe płyty (Nuta Do Piwa pojawia się rzadko), za to regularnie sięgam po krążki, które dobrze znam. Na przykład rewelacyjne „ObZen” Meshuggah, z którego pochodzi ten utwór:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *