Kraftowe Prognozy 2017 – cz. 1

Jaki będzie rok 2017 w polskim krafcie i co planują na najbliższe 12 miesięcy czołowe browary? O to zapytałem ich przedstawicieli.

Łatwiej jest wytypować zwycięzcę Wielkiej Warszawskiej, niż trafnie opisać ciągle zmieniający się rynek piw rzemieślniczych w Polsce. Jednak kto może to lepiej zrobić, niż osoby na co dzień pracujące w browarach i kształtujące naszą scenę kraftową? Wzorem poprzednich lat postanowiłem więc zapytać chłopaków z zaprzyjaźnionych ekip o ich przewidywania. Poprzednie edycje udowodniły, że bardzo często celnie wskazują nadchodzące trendy. Przed Wami pierwsza z dwóch części Kraftowych Prognoz 2017.

Każdemu rozmówcy zadałem trzy pytania:

  1. Jakie trendy w polskim piwowarstwie rzemieślniczym przewidujesz na 2017 rok?
  2. Jak będzie wyglądał i zmieniał się rynek kraftu w Polsce?
  3. Co planuje Twój browar na najbliższe 12 miesięcy?

Bartek Napieraj (AleBrowar)

Ad. 1. Myślę, że nie ma co tutaj odkrywać Ameryki na nowo. Panują u nas identyczne trendy jak w całym rzemieślniczym świecie. Możemy się więc spodziewać dokładnie tego co dzieje się w USA, Skandynawii czy Włoszech. Drobne odchyły wynikają ze specyfiki naszego rynku, takiej jak spory odsetek piw dymionych. Innym przykładem jest używanie lokalnych surowców, począwszy od chmielu na owocach skończywszy.
Podsumowując kwasy, beczki, aromaty, powrót do łask lagerów i odtwarzanie dawno zapomnianych styli. Jako bardzo młoda branża wciąż walczymy o uwagę „widza”, będzie więc sporo piw ekstremalnych.
Trendy piwowarskie są bardzo łatwe do przewidzenia. Myślę, że dużo ciekawiej będzie się kształtował rozwój samego rynku piwa.

Ad. 2. To będzie bardzo ciekawy rok… być może najciekawszy w historii piwa rzemieślniczego. Pewne są trzy rzeczy: rynek kraftowy będzie się rozwijał, dojrzewał, nastąpi też okresowe załamanie rynku. Nic pewnego nie można więcej powiedzieć. Branża jest bardzo młoda, nie mamy tylu danych, żeby dokonywać głębokich analiz. Tak naprawdę nie wiemy nawet ile piwa kraftowego trafia na rynek, poza kilkoma chlubnymi wyjątkami browary skrzętnie ukrywają wielkość produkcji. Otwartość i transparentność nie leży w naszej naturze, a nasza branża nie jest tutaj wyjątkiem.
Jeśli mamy się bawić we wróżenie z fusów, to w mojej opinii będzie to wyglądało mniej więcej tak:
W dłuższym czasokresie branża będzie rosła i prężnie się rozwijała, ale w przeciągu najbliższego roku nastąpi korekta. Wiele osób upatruje problem w spadku sprzedaży, ale myślę że rynek rośnie tylko, że wolniej niż liczba dostępnego piwa. W ostatnich dwóch latach przybyło nam niespotykana ilość browarów. Trzeba pamiętać, że są to projekty powstałe na fali pierwszego boomu. Koncepcje obecnie otwierających się browarów powstały w 2013/2014 roku, rynek był wtedy dużo bardziej optymistyczny. Oczywiście wracają tutaj jak mantra braki koncepcyjne niektórych projektów. Już nie wystarczy się otworzyć, trzeba się mądrze zareklamować i sprawnie dystrybuować. Tymczasem dla wielu browarów ten zbiorczy mail do wszystkich multitpów w Polsce, to wciąż najlepszy model sprzedaży. Wydaje się więc oczywiste, że zamknie się kilka projektów.
Na szczęście niesie to też kilka pozytywów. Browary będą musiały się „otworzyć” na nowe rynki i nowych klientów. Będzie więcej piwa dla gastronomi, ciekawych współprac z projektami pozapiwnymi i dużo marketinku dla nowych klientów. Oczywiście wpłynie to na podniesienie jakości piwa rzemieślniczego, ale nie miejmy złudzeń na rynku od lat funkcjonują browary bardzo złe i tak zostanie.
Myślę, że ciekawym aspektem będzie swoisty wyścig zbrojeń w pogoni za jakością. Browary będą inwestowały w technologię, żeby warzyć lepsze piwa. Trzeba pamiętać, że wiele projektów, szczególnie tych kontaktowych, startowała w ramach nie najlepszych linii produkcyjnych. W szczególności dotyczy to linii do butelkowania. Rynek otwiera się na średnie i mniejsze miejscowości, gdzie nie sposób znaleźć wielokrany. Większa podaż powoduje to, że projekty, które do tej pory sprzedawały tylko w kegu, zostają z nadmiarem piwa które trzeba sprzedać w butelkach. Więc w 2017 roku wszelkiej maści linie do rozlewu to będzie hit sprzedażowy. 😉
Ostatnia rzecz, na którą zwracam uwagę to większa ilość piw drogich, tak zwanych „premium”. Wynika to z dwóch faktów: browary okrzepły w swoich umiejętnościach i coraz śmielej sięgają bo trudne, kosztowne i wymagające receptury. Po drugie część beer beeków, którzy startowali z polskim kraftem 6 lat temu jako studenci, jest skłonna wydać dużo więcej na piwo rzemieślnicze.
Tak w skrócie to będzie bardzo dobrze … tylko przez chwilę musi być gorzej. 🙂

Ad. 3. Rozruch i ustabilizowanie produkcji w nowym, własnym browarze. To będzie nie lada wyzwanie i chcemy się temu całkowicie poświęcić. To nasz priorytet.
Drugim nieco przyjemniejszym aspektem 2017 roku będą obchody 5. urodzin AleBrowaru… będzie fajnie 🙂

Jacek Materski (Artezan)

Ad. 1. Może piwa z owocami i ciekawymi dodatkami. Być może niektórzy pokuszą się o stosowanie ekstraktów aromatów.

Ad. 2. To może być rok największej niestabilności. Nadal będą powstawały nowe inicjatywy produkcyjne, przy już nasyconym rynku. Myślę, że będzie niezły bałagan na rynku.

Ad. 3. My planujemy dalszą pracę nad jakością i stabilizacją. Dalej będziemy inwestować w sprzęt, głównie po to aby gwarantować jakość produktów. Z drugiej strony jest kilka pomysłów na nowatorskie piwa, które będziemy chcieli zrealizować.

Mateusz Górski (Brokreacja)

Ad. 1. Wprowadzenie powtarzalności produkcji piw ze stałej oferty. Wtedy znajdzie się czas na eksperymenty, które będą wdrażane planowo i z pełnym przemyśleniem. Jeśli chodzi o piwa specjalne, dostępne w małej dystrybucji – Barrel Aged (powinna wreszcie ustąpić dominacja beczek po bourbonie, na rzecz eksperymentów), piwa kwaśne co pokazał już ten rok (wykorzystywanie dzikusów, zakwaszanie zacieru, lakto, dodatki owoców – prawdziwy wysyp będzie na wiosnę-wakacje), piwa „wysoko balingowe” 30, 40 BLG to już w tym roku, no i na koniec dalsza dominacja amerykańskiego chmielu. Podejrzewam, że wiele browarów się wyspecjalizuje w danych typach piw.

Ad. 2. Na pewno swoje żniwo zbierze korekta, która rozpoczęła się już w połowie 2016 roku. Zadaniem browarów, będzie rozszerzanie świadomości konsumenckiej na szerszych polach. Dotarcie kraftu do mniejszych miast. Wzrost eksportu polskich piw. Podejrzewam, że premier będzie więcej niż w zeszłym roku, ale jest to spowodowane liczbą browarów (razem z kontraktowymi mamy około 270-280 podmiotów, więc 5 premier na rok każdy co najmniej zrobi).

Ad. 3. Dalsze dopracowywanie piw ze stałej oferty (jest ich już 13 dostępnych sezonowo), kilka nowych piw w stałej ofercie, seria piw eksperymentalnych pełną parą (czekamy na dokończenie rozbudowy jednego z browarów, w którym warzymy), rozszerzenie serii piw mocnych i leżakowanych w beczkach, piwa kwaśne, kilka kooperacji z krajowymi i zagranicznymi browarami, udział w najważniejszych festiwalach i kilka kranoprzejęć. 🙂 Jest tego bardzo dużo i pewnie i tak o kilku planach zapomniałem. Plany poczynione teraz ruszamy z realizacją. 🙂

Grzesiek Durtan (Deer Bear)

Ad. 1. Jeśli chodzi o nowe trendy to dalsze eksploatowanie tematu IPY – wyraźnie widać trend, by piwo nabrało soczystości. Zabawa z pełnią, teksturą, owocowością poprzez użycie odpowiednich dodatków, owoców, drożdży czy laktozy. Drugi to piwa kwaśne z dodatkiem owoców i nadal risy, tylko już nie klasyczne mocarze, a wykręcone dodatki w imperialach.

Ad. 2. Pozwól, że odpowiedź podzielę na dwa filary. W pierwszym opiszę sytuację na rynku z perspektywy branżowej, w drugim z perspektywy klienta końcowego.

BRANŻA

Niektórzy będą mieli mega zajebiście, a drudzy wręcz tragicznie.
Browary, które mają ugruntowaną pozycję i nie ostaną na laurach tylko ją ugruntują. Mają kapitał i markę, by bez problemu utrzymać się na rynku i się jeszcze bardziej rozwinąć. Będą inwestować w nowe rozwiązania, by robić coraz lepsze piwo. Zaczną więcej eksportować poza Polskę, coraz szerzej będzie je widać w marketach czy na niekraftowych z pozoru półkach. Będzie się działo. 2017 to czas silnych i stabilnych marek.
Sporo kontraktów otworzy swoje własne fizyczne browary. Dodatkowo otworzy się kilka zupełnie nowych fizycznych browarów. Przez te dwie sytuacje zwiększy się ilość warzelni i możliwości produkcyjne. Browary kontraktowe dbające o jakość będą rozglądać się za fizycznymi browarami, które tę jakość będą w stanie zapewnić. Skończy się czas browarów, które żyły z kontraktów tylko dlatego, że kontrakty nie miały gdzie indziej warzyć i warzyły tam gdzie były wolne moce. Nadal będą otwierać się nowe browary. Niestety będzie im najciężej utrzymać się na rynku. Tym samym 2017 to czas, w którym oprócz jakości i różnorodności piwa liczyć się będzie marketing i zdolności sprzedażowe. Wcale nie przetrwają najlepsi – przetrwają najbardziej ogarnięci, w pewien sposób najbardziej profesjonalni lub po prostu sprytni.  Będzie to też rok w którym trzeba zdjąć różowe okulary – wiele kontraktów po prostu przestanie produkować. Nie będą to huczne i głośne upadki. Po prostu zanikanie na rynku, coraz mniejsza ilość produkowanego piwa. To już się od dawna dzieje i tylko ignoranci twierdzą, że się branża rozwija, a bankructwo to słowo z obcego słownika. Nowym browarom będzie bardzo ciężko. Na ponad 30 kontraktów otwartych w 2015 ten rok z sukcesem wita pewnie z 5 marek,  połowa nic już nie produkuje, a pozostali zmęczeni próbują utrzymać się na rynku. Tak wyglądał ten rok dla nowych kontraktów. Podobne proporcje  procentowe można przypisać do nowych fizycznych browarów. Jaki będzie 2017 dla zupełnie nowych i dla browarów które otworzyły się w 2016? Myślę, że jeszcze gorszy. Jaki dla browarów z ugruntowaną pozycją? Myślę, że jeszcze lepszy. Niewidzialna ręka rynku przyjdzie i do naszego podwórka, niektórych mocno złapie za jaja i wywali za płot, a z niektórymi wda się w długą i namiętną masturbację. Ręce tak mają.

KLIENT KOŃCOWY

Spadną lekko ceny wielu butelek – niektórzy obniżą je, bo mogą sobie na to pozwolić zwiększając wolumen i chcąc dotrzeć szerzej, inni obniżą je bo będą musieli bo ciężko będzie im sprzedać to co wyprodukowali. Browary będą próbować coraz to nowe rzeczy by zainteresować klienta. Większa dostępność piw w różnych źródłach. Raj Panie:)

Ad. 3. Ten rok będzie dla mnie i mego browaru przełomowy. Innej sytuacji nie biorę pod uwagę. Przełom nastąpi albo w stronę ultra zajebistą albo będzie lipa. W 2016 najbardziej byłem zadowolony z serii Let’s cook, szczególe z sour apa i gose z morelą. Planuję pociągnąć temat piw dziwnych, wynikających z moich zajawek piwowarskich. Mam nadzieję, że rynek je przyjmie. Równolegle będę wydawał serię z piwowarami domowymi. Planuję jeszcze przynajmniej dwie nowe serie piw – jedną dość zwyczajną, a drugą samych mocarzy w butelkach 0,33 ml – mam nadzieję, że rozwój browaru pozwoli mi odpalić ją już w tym roku. Chciałbym w tym roku zrobić trochę kooperacji z polskimi browarami, które cenię i którymi się jaram. Chciałbym pojawić się na kilku festiwalach ze swoim stoiskiem – co w poprzednim roku raczej się nie zdarzało. Rok planuję zakończyć z prostą decyzją w głowie – odpuszczamy czy robimy swój własny browar?

Piotr Wypych (Łańcut)

Ad. 1. Trochę z obserwacji rynku, a trochę w ramach pobożnych życzeń liczmy na pojawienie się nurtu rewizjonistycznego w rewolucji piwnej, tzn. na powrót do łask piw tradycyjnych, stylowych. Hajp i „pchanie ściany” w postaci piw wariackich i szalonych nadal będzie obecny, ale jego udział w rynku zmniejszy się do właściwych proporcji – z grubsza tak: 10-20% piwa przegięte, 60% w stylach modnych, ale solidnych i 20-30% „oldtimery” typu pils, weizen, dubbel.  Poprawi się jakość i powtarzalność – rynek przestaje akceptować wpadki techniczne. Negatywnym trendem może być upowszechnienie się pasteryzacji – trudny rynek, a już szczególnie eksport wymusza piwa o dłuższych terminach przydatności.

Ad. 2. Rynek już zrobił się dość trudny i aż prosi się o korektę. Znowu chciałoby się wróżyć, że odpadną browary robiące najsłabsze piwo, ale patrząc realnie najbardziej zagrożone krachem są browary po pierwsze słabe finansowo, po drugie słabe marketingowo. Tak, czy inaczej, w najbliższym czasie będzie to rynek klienta – odbiorcy piwa będą mogli przebierać w ofertach, a browary będą wychodzić z siebie, żeby zaistnieć. Liczmy na rozwój sprzedaży lokalnej i eksportu. Prognozujemy też powstanie browarów wchodzących w półkę browarów regionalnych – o dużych (jak na kraft) mocach produkcyjnych, robiących piwa w przystępnych cenach i niewydumanych smakach – ale czy to jeszcze kraft?

Ad. 3. Jesteśmy zwolennikami starej szkoły marketingu – na dłuższą metę liczy się jakość i stabilność produktu – i póki co w tym kierunku będą szły nasze inwestycje. Najpoważniejsze finansowo wyzwanie to lepszy rozlew butelkowy – stabilny pod kątem oksydacji. Refermentacja w butelkach? Możliwe. Na dzień dzisiejszy mamy spore możliwości produkcyjne, więc raczej nie myślimy o rozbudowie w 2017 roku, jeżeli już, to raczej w następnym. Co do portfolio postaramy się zrealizować to co opisaliśmy w punkcie 1 – chcemy, żeby większość naszej produkcji to były piwa solidne, pijalne, stylowe, w tym style „niemodne”, parę eksperymentów, kilka lagerów.

Co do kanałów sprzedaży – zamierzamy mocno popracować nad sprzedażą wokół komina, na pewno wypuścimy kilka piw z myślą wyłącznie o rynku lokalnym

Ziemek Fałat (Pinta)

Ad. 1. Kto może, będzie inwestował w porządny sprzęt do rozlewu w butelki. Browary z czułością zaczną patrzeć na swój lokalny rynek. Powstaną kolejne puby firmowane przez browary. Plany założenia brewpubów snute w różnych miastach Polski zaczną przybierać realne kształty.  Sukces brewpubu z prawdziwego zdarzenia w Warszawie da impuls do akcji w tej niezagospodarowanej części kraftowego świata.  To będzie gorący temat w najbliższych latach. A piwo?  IPA, IPA, IPA, lagery i kwasy oraz trochę sportu, czyli wyścigi na ekstrakty i zawartość alkoholu.

Ad. 2. Będzie jak w 2016 – ok. 30-40 nowych browarów, ponad 1000 premier, uczucie nasycenia kraftem w centrach dużych miast, uczucie niedosytu  w pozostałej części Polski. Przybędzie kraftu w sieciach i na stacjach benzynowych. Wydaje mi się, że spadną tez trochę ceny w sklepach. Rzemieślnicy założą stowarzyszenie. A spektakularne zmiany przyniosą dopiero brewpuby, ale w 2017 spodziewam się w tym temacie co najwyżej jaskółki.

Ad. 3. Rozpoczęcie budowy browaru na działce w Radziechowach koło Żywca, 12 nowości i eksperymentów w ramach PINTY Miesiąca 2017. 5-6 nowości i kooperacji w ofercie podstawowej + w ramach PINTA Hop Tour. Lublin to Dublin 2017 edition. Otwarcie sklepu on-line dla fanów PINTY, PINTA Hop Tour – część II – Afryka oraz część III – Europa. Udział w Silesia Beer Fest, Beer Geek Madness, One More Beer, Warszawskim Festiwalu Piwa, Poznańskich Targach, Piwnych, Lubelskich Targach Piwnych, a w sierpniu na Chmielakach. Udział w 1-3 festiwalach zagranicznych.

Marek Puta (Piwoteka)

Ad. 1. Niesłabnącym trendem w 2017 roku będzie IPA, w każdej odmianie (choć pewnie największy wysyp będziemy mieli w stylu Vermont/New England IPA). Czy to lubimy, czy nie, IPA jest rdzeniem piwnej rewolucji i raczej szybko się nie skończy, a ja z zadowoleniem przyjmuję fakt, że polskie browary eksperymentują z tym stylem i podnoszą poziom polskich IPA. Oprócz tego „na językach” będą oczywiście kwasy, duże ballingi i leżakowanie w beczkach.
Kolejnym obowiązującym trendem będą, nieprzerwanie, nowości. Wydawało mi się, że w 2016 roku nie pobijemy rekordu z 2015 – myliłem się i to sporo. Prawie 4,3 nowych piw dziennie w 2017 r. – to się jeszcze nie kończy, może trochę przyhamuje, bo premiery (szczególnie w multitapach) już nie robią takiego wrażenia, jak kiedyś. Dlatego spowoduje to kolejny trend:
Zróżnicowanie oferty/oryginalność. Dokładnie wg powiedzenia „wyróżnij się, albo zgiń”. Zatem oczekuję większej ilości piw, jakich jeszcze nie było (ciekawe dodatki, przywracanie zapomnianych stylów, wymyślanie nowych stylów, wypuszczenie piw ekstremalnych pod względem ekstraktu i to w obie strony, w górę i w dół, aż po 0 blg, czyli wodę z chmielem).
Z pewnością doczekamy także wielu ciekawych kooperacji, również zagranicznych.

Ad. 2. Rynek piw rzemieślniczych w Polsce będzie rósł. To jest pewne. Jak szybko? Ciężko prognozować, z pewnością zdecydowanie wolniej niż podaż piwa rzemieślniczego. Zatem mamy przed sobą istotny wzrost konkurencji między browarami, co wymusi pewne określone (pozytywne i negatywne) działania z ich strony (wiele z nich już obserwuję):
+ wzrost jakości rodzimych piw
+ wychodzenie poza niszę (zdobywanie/poszerzanie rynku)
+ zwiększona obecność naszych browarów za granicą
zaniżanie ceny bez pracy nad jakością produktu, prowadzące do wojen cenowych
nieuczciwa konkurencja. Może ten punkt brzmi bardzo „groźnie”, ale nie chodzi mi tu o działania ewidentnie sprzeczne z prawem (choć i takie się zdarzają np. głupie dowcipy z podszywaniem się pod przedstawiciela browaru w mailu), ale o niefajne zagrania, jakie       robią sobie browary nawzajem. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, choć zaczyna być tego sporo, ale wystarczy choćby spojrzeć na nazwy paru piw wędzonych, które łudząco przypominają nazwę Smoky Joe. Nie będę wymieniał więcej, ale #ktomawiedziećtenwie .
Oczywiście zaobserwujemy kolejny wysyp kontraktowców, tym bardziej, że powstają browary, które mają być dedykowane właśnie pod browary kontraktowe. Obawiam się jednak, że spora część tych debiutów to będą „jednostrzałowcy”, którzy po pierwszym piwie zorientują się, że proporcje nakładów pracy do zysków w tym biznesie nie są takie, jak się spodziewali.
Cóż jeszcze? Oczekuję specjalizacji festiwali. Aktualna forma wielkiego spędu wszystkich do hali, na której swoje stoiska mają wszystkie browary, już się nie sprawdza. Myślę, że kto pierwszy zacznie się specjalizować, ten najwięcej zyska. Fajnie by było, gdyby pojawił się prawdziwie niezależny, rzetelny konkurs piw rzemieślniczych.

Ad. 3. Na 2016 rok zapowiadałem u nas zmiany i były zmiany… tym razem nie będę zaskakiwał: będą zmiany! 😉
Piwoteka chce się rozwijać: pracujemy i będziemy pracować nad polepszeniem naszych piw, pracujemy nad wychodzeniem z naszej strefy komfortu (chcemy zdobywać nowe rynki oraz edukować nowych klientów) oraz oczywiście będziemy wciąż eksperymentować. Lubimy naszych fanów, lubimy inne browary – z pewnością w 2017 roku znajdziemy czas i miejsce na kooperacje. Kochamy także nasz matecznik, czyli Łódź i jej też poświęcimy w tym roku wiele uwagi – zaczynamy już 5 stycznia premierą „Dobre, bo Łódzkie”, które dostępne będzie tylko w Łodzi i regionie. Za chwilę pokaże się długo oczekiwany herring imperial stout, niedługo później nasze Vermont IPA, powrót Namiętnego Otella oraz poprawionego Porteru Bałuckiego (na Święto Porteru Bałtyckiego oczywiście)… a już leżakują dwa „mocarze”, każdy po 26 blg – jeden pojawi się pod koniec lutego, drugi na BGM (1 kwietnia). Planów najbardziej ambitnych nie będę zdradzał, przyjdzie na to czas. 😉

3 komentarze na temat “Kraftowe Prognozy 2017 – cz. 1

  1. Klasyczny Pils to szklana góra polskiego craftu – i tak Pilsner Urquell będzie smaczniejszy, tańszy i łatwiej dostępny. Tylko w brew pubie ma rację bytu lub jako keg do lokali gastronomicznych wokół komina dopiero przeszkoleniu personelu że dobry pils powinien być podany zimny 8-9 stopni (patrz Sztos https://youtu.be/RW-tP-n9Joo?t=28) a nie 4 ;).

  2. „Fajnie by było, gdyby pojawił się prawdziwie niezależny, rzetelny konkurs piw rzemieślniczych”.
    Czyżby KPR było nierzetelne i zależne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *