Opactwo Króla: nowe szaty Jana

jan olbracht opactwo krola

Zmieniona nazwa, odświeżona etykieta i ciekawsza receptura – Belgian IPA z Jana Olbrachta weszło na wyższy poziom.

Tyleż z nadzieją, co nieufnością przyglądałem się działaniom browaru rzemieślniczego Jan Olbracht w roku 2014. Jawił mi się kraftem na pół gwizdka – etykiety niby z pomysłem (rysunki Mleczki), ale jakoś tak tandetnie wykonane. Piwa niby nowofalowe, ale zazwyczaj „niedorobione”, tu i ówdzie wadliwe.

Aż wreszcie przyszedł 2015 rok i wszystko zaczęło się zmieniać. Kuźnia Piwowarów, seria Piotrek z Bagien, zmiana piwowara, a teraz odświeżenie szaty graficznej, która wreszcie może się całkowicie podobać. I to mi się podoba!

Teraz przyszła kolej na poprawy dotychczasowych receptur – apgrejdu doczekało się właśnie belgijskie IPA. Inny zasyp, więcej chmielu, płynne drożdże. Na papierze wygląda świetnie. A jak jest w praktyce?

ZAPACH: na dzień dobry wita mnie belgijska korzenność (Wyeasty jednak robią swoje), później pojawia się subtelna nuta ciasteczka, by na koniec wdechu w nosie zawitał las, pomarańcza i odrobina herbaty Earl Grey.

Opactwo krola belgian IPA

PIANA: kremowa, złożona z drobnych i średnich pęcherzy. Nie jest zbyt trwała, za to szczyci się ładnym lacingiem.

KOLOR: herbaciany, opalizujący.

SMAK: znów zaczyna się od solidnego belgijskiego ciosu, podkręconego herbatnikiem. Dominuje wrażenie słodyczy, osiągniętej dzięki „okrągłemu” odczuciu w ustach, białym owocom oraz pomarańczy. Goryczka delikatna, krótka i przyjemna.

Odmienione Belgian Pale Ale Jana Olbrachta to bardzo smaczny trunek, który potwierdza, że browar wszedł na dobrą drogę.

OPACTWO KRÓLA
Jan Olbracht

Belgian IPA
Warka: 9-04-16
Skład: woda; słody pilzneński, Pale Ale, Biscuit, wiedeński; płatki owsiane; chmiele Marynka, Simcoe, Centennial, Citra, Calypso, Mosaic, Galaxy, Equinox; gałka muszkatołowa; drożdże Wyeast Belgian Ardennes 3522
Cyferki: alkohol 7,0%, ekstrakt 16%
Cena: dary losu

piwo8

Soundtrack: niedawo ukazała się „nowa” płyta jednego z królów muzyki rockowej – Kurta Cobaina. Straszne gówno. Dlatego przypomnijmy sobie coś z klasyki:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *