A JA PALE ALE: rozpalone wspomnienia

a ja pale ale

Wraz z odpaleniem nowego piwa od Pinty odżyły wspaniałe wspomnienia mojej browarniczej inicjacji.

Stali czytelnicy bloga pewnie znają już tę opowiastkę, ale muszę ją przywołać przy okazji recenzji A Ja Pale Ale – pierwszego (jak to w ogóle możliwe?!) pale ale z browaru Pinta. To był jeden z wieczorów kończących Rok Pański 2013. Nasza koleżanka postanowiła się z nami hucznie pożegnać przed dłuższym wyjazdem do Włoch. Usiedliśmy więc w jednej z wrocławskich knajp, w której – jak mnie poinformowano – można kupić „dobre piwo”.

Postawiłem na dziwny twór o nazwie „Imperium Atakuje” z tajemniczego browaru Pinta. Dostałem go w butelce. Powąchałem i nie mogłem uwierzyć. To piwo pachniało jak marzenie! Jak najwspanialsza kobieta świata, którą miałbyś ochotę zjeść w całości. Zapach ten przypominał mi nieco marmoladę różaną z dodatkiem sosny. Z kolei goryczka nie dawała spokoju przy każdym łyku.

Tak oto odkryłem Amerykę dla siebie. Zrozumiałem, że istnieje inny piwny świat. Później sprawy potoczyły się szybko. Książki, kurs sensoryczny, degustacje piw i po niecałych trzech miesiącach… założyłem bloga o piwie, będąc świecie przekonanym, że to niezwykle oryginalny pomysł. He he he.

Piszę o tym ponieważ gdym tylko poczuł zapach A Ja Pale Ale, ta historia stanęła mi przed oczami jako żywo. Nowe piwko Pinty pachnie identycznie, jak tamto Imperium Atakuje!

Zapach:  mieszają się tu wyraziste wpływy tego, co w nowofalowym chmielu najlepsze. Najpierw świeżością powala sosna. Zaraz za nią do nosa dolatuje słodziutka żywica, soczysty grejpfrut i kwaskowa limonka. Uzupełnia ją wyraźny wpływ słodów: trochę herbatnikowy, nieco karmelowy. Wszystko to intensywne i wspaniałe!

Piana: biała, drobnopęcherzykowa, niezbyt wysoka, ale za to trwała. Koronkowanie bardzo ładne.

Kolor: jasny bursztyn, bądź jak kto woli – kolor porannego moczu. Zamglony.

Smak: nie powala tak, jak aromat. Lekka faktura i umiarkowane wysycenie zwiastują pijalność, z której jednak nie mam aż tak dużej radości. Pierwszy akord należy do owoców – na wargach pozostaje grejpfrutowa goryczka. W drugim rządzą tropiki, połączone z żywicą i karmelem. A Ja Pale Ale finiszuje wyrazistą goryczką łodygowo-grejpfrutowo-iglakową, która ma taki feler, że zbyt długo zalega na podniebieniu.

Po zapachu ostrzyłem sobie zęby na piwo wybitne. Tymczasem pale ale z Pinty jest „zaledwie” dobrym – nieco rozczarowuje w smaku i drażni osiadającą goryczką.

A JA PALE ALE
Pinta

Pale Ale
Warka: 06.05.2015
Skład: woda; słody pale ale, diastatyczny jęczmienny, Caraamber; chmiele Columbus, Chinook, Cascade, Simcoe; drożdże US-05
Cyferki: alkohol 4,5% obj., ekstrakt 12%, 41 IBU
Cena: 7,40 zł (Piwnica, Wrocław)

piwo7

Soundtrack: gdyby ktoś się zastanawiał, skąd wzięła się nazwa piwa, to ja stawiam na takie źródło:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *