YAM YAM i LUBUSKIE LATO: laboratorium Durtana

Deer Bear i Witnica

Czyli rzecz o tym, jak Grzesiek D. maczał palce w recepturach piw z różnych browarów.

Jeśli w miarę na bieżąco śledzicie działalność Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych (jeśli tak, proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk), postać Grzegorza Durtana z pewnością jest wam znana (rym!). Koleżka z Torunia w poprzedniej edycji Pucharu PSPD (2014/15) zajął 8. miejsce, po drodze wygrywając kategorię Golden/Summer Ale na II Lubuskim Konkursie Piw Domowych. W międzyczasie założył własną inicjatywę kontraktową Deer Bear, która warzy w Wąsoszu, a od niedawna przygotowuje piwa dla inicjatywy Hedge Hog.

Piszę o tym z dwóch powodów. Po pierwsze – taką „wielofunkcyjność” obserwuję w Polsce coraz częściej. Ot, choćby Łukasz Kubicki, warzący solo jako Tattooed Beer, wygrał Mazowiecki KPD i w nagrodę uwarzył American Barley Wine z Pintą jako piwowar domowy. Maciej Piaszczyński współtworzy kontraktowy Browar Okrętowy, a już wkrótce zacznie pracę jako piwowar Ułan Browar (wcześniej gotował w Wyszaku). Michał Saks jest piwowarem AleBrowaru Gościszewa. Piotr Antolik pracuje w Janie Olbrachcie, a przy okazji tworzy Arcybrowar. Piotr Wypych jest twórcą browarów Artezan  Łańcut (tu „tylko” jako udziałowiec i konsultant). Jarek Sosnowski jest głównym piwowarem w Zarzeczu, a przy okazji twórcą Birbanta. A to z pewnością nie wszystkie przykłady.

Nie wyciągam z tego faktu żadnych konkretnych wniosków. Chcę tylko pokazać, że często jeden piwowar stoi za kilkoma markami, choć najczęściej z różnej pozycji. Tu jest właścicielem firmy, tam firmuje swoim nazwiskiem piwo, które wygrało jakiś konkurs. W jednym browarze odpowiada za warzenie, w drugim – jest współudziałowcem. Może wy macie jakieś przemyślenia na ten temat?

Drugim z powodów, dla których Grzesiek Durtan to bohater dzisiejszego tekstu, są dwa piwa, które niedawno wpadły mi w ręce. O ile jakości jego solowego dziecka, nurtującego dodatkiem liści bambusa White IPA Yam Yam, byłem pewien, o tyle poziom Lubuskiego Lata, czyli Summer Ale, które uwarzył w Witnicy jako nagrodę za zwycięstwo w przywołanym na wstępie konkursie, był dla mnie tajemnicą. Jak wyszło w rzeczywistości? Oto werdykt.

YAM YAM
Deer Bear

White IPA
Warka: 06/03/2017
Cyferki: alkohol 5,4% obj., ekstrakt 15 Blg, 44 IBU
Skład: woda; słody pilzneński, pszeniczny, monachijski, Carahell; chmiele Citra, Amarillo, Mosaic, Nugget; drożdże; płatki ryżowe, liście bambusa

Yam Yam Deer Bear

White IPA bez kolendry i skórki pomarańczy? Jako konsument-wróg BJCP nie marudzę, choć domniemywam, że ktoś przyczepić się może. Do momentu, w którym powącha Yam Yam. Dzięki odpowiedniemu chmieleniu, doborowi drożdży i dodatków (tak mniemam) w propozycji Deer Bear nie brakuje gigantycznej ilości pomarańczy i subtelnej nuty przypraw. Cytryna i żywica – obecne. Liści bambusa jako takich nie wyczuwam, ale w sumie nie wiem, czym ich obecność miałaby się objawiać w aromacie.

Za to w smaku na finiszu wyłapuję akcent, który skojarzył mi się z syropem klonowym. Może to kwestia chmielenia i umiarkowanego odfermentowania, a może właśnie efekt działalności ulubionej rośliny pandy wielkiej. Piwo jest przepisowo słodkie, pełne i gładkie, ze sporą dozą cytrusów i miłą, delikatną goryczką. Wypiłem ze smakiem. [7]

LUBUSKIE LATO
Witnica

Summer Ale
Warka: 08.10.2016 I
Cyferki: alkohol 5,7% obj., ekstrakt 12,5 Blg
Skład: woda; słody Pale Ale Maris Otter, pszeniczny, monachijski II; chmiele EKG, Amarillo, Simcoe; drożdże US-05; trawa cytrynowa

Lubulskie Lato Witnica

A byłem pewny, że domyłem szkło…

Lubuskie Lato otrzymałem w liczbie dwóch butelek bezpośrednio od browaru Witnica. Piszę o tym, ponieważ doznania z obu nieco się różniły. Pierwsza miała niepokojący wtręt w aromacie, który przywodził mi na myśl DMS wymieszany z łodygami jakiegoś łąkowego dziadostwa. Udam, że tego nie piłem.

Druga była już całkiem przyjemna, zdominowana przez trawę cytrynową. W tym wypadku moje skojarzenia powędrowały w kierunku cytrynowych lizaków, które w młodości pochłaniałem z wielką chęcią. Do tego wtręt żywicy i ziół. W smaku minimalna słodycz łączy się z delikatną kwaskowością i lekko zaznaczoną goryczką. Niezłe. [6]

APA z Hedge Hog jeszcze nie piłem, ale jeśli znajdę je gdzieś na półce chętnie przetestuję. Znak jakości Durtan obiecuje dobry trunek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *