WESTVLETEREN BLOND: zakonnicy i babcia

westvleteren blond

Moja babcia nie pijała piwa, ale Westvleteren Blond nieodzownie mi się z nią kojarzy.

Trunek, o którym chcę dziś napisać, to kolejny produkt otrzymany od mojego zioma, który miał okazję wizytować słynny browar trapistów z opactwa św. Sykstusa we Vleteren (Belgia). Nie będę rozpisywał się o szczegółach – te podałem we wczorajszym wpisie dotyczącym Westvleteren XII.

Blond Ale od belgijskich braciszków już nie cieszy się taką estymą, jak wspomniany quadrupel, ale nie ma co się dziwić – w końcu nie jest to gatunek tak wyjątkowy i totalny, jak mocniejszy kolega. Tym niemniej Westvleteren Blond okazuje się być piwem niezwykle smacznym i bardzo pijalnym, a dodatkowo specyficznie pachnącym.

I tu przechodzimy do mojej babci, świeć Panie nad jej duszą. Otóż używała ona charakterystycznej kwiatowej perfumki, którą można było wyczuć niedługo po wejściu do jej domu. Najlepsze było to, że babcia niekoniecznie sama siebie nią pryskała, ale po prostu intensywność owego kosmetyku była tak duża, że ani na moment nie znikała z okolic łazienki i pokoju.

Po co o tym mówię? Bowiem wiele Blond Ale ma to do siebie, że o ich aromacie mówi się „perfumowy„. To efekt użycia odpowiedniej kompozycji chmielów, drożdży i – ewentualnie – przypraw, która wybucha kosmetyczną kwiatowością. Niektórym to przeszkadza, innym nie, mnie z racji dziecięcych wspomnień bardzo to odpowiada. Zapach Westvleteren Blond uzupełniają nuty miodowe, cytrusowe i zbożowość słodu pilzneńskiego.
Piwko także bardzo ładnie się prezentuje: jest złote, lekko mętne od drożdży (zupełnie jak perfumy babci!), a zdobi je kosmicznie wysoka, betonowa biała piana. Oklaski.

Doznania, które gwarantuje mi Westvleteren Blond po wlaniu do aparatu gębowego na szczęście z ciągle przywoływanym kosmetykiem już nie mają nic wspólnego. Piwo jest bardzo delikatne, średnio nasycone i wytrawne. Pierwszy akord wybrzmiewa cytrusową słodyczą, która w późniejszych przechodzi w zbożowość, by na końcu osiąść subtelną goryczką i alkoholowością. Od drożdży, które cały czas spoczywają w butelce, pochodzi za to posmak surowego ciasta (to nie wada).

Polecam to piwo wszystkim, którzy w jakiś ciepły letni wieczór mają plan na organizację przyjęcia w stylu „ą ę” – nie sądzę, by jakikolwiek gość przeszedł obok niego obojętnie. Na zdrowie!

WESTVLETEREN BLOND
Westvleteren

Blond Ale
Skład: słody, chmiel, drożdże, woda
Cyferki: 5,8% obj. alkoholu
Cena: 3 euro (kupione w browarze)

piwo8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *