STEVE: dobrze napakowany lager

Steve

Rewolucjoniści na dobre przeprosili się z lagerem i co więcej – potrafią sprytnie połączyć klasykę z nowoczesnością. Do tego grona dołączył browar Wąsosz, który do udziału w zabawie zaprosił koleżkę z Ameryki, Steve’a.

Postęp w świecie polskiego piwowarstwa dokonuje się w naprawdę imponującym tempie. Jeszcze pół roku temu blogerzy (też do nich należałem), piwowarzy i inny komentatorzy przepuszczali gromki hejt na instytucję lagera, twierdząc, że to chyba niemożliwe, by przywrócić mu dobrą opinię wśród gawiedzi.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Na rynku pojawiły się tak udane produkty, jak Jurajskie z Ostropestem, PLON Niebieski, Warmińskie Rewolucje czy Pierwsza Pomoc i nagle styl, który „zepsuł” rynek piwa, okazał się być całkiem atrakcyjnym produktem. Dlaczego? Ponieważ browary produkujące owy specyfik nie szczędziły chmielu, nie używały zamienników i postawiły na najwyższej jakości słód.

Ich drogą poszedł Wąsosz, który do zabawy wciągnął reprezentanta Ameryki, Steve’a, którego nachmielił mieszanką Zythos. Browarnikom przyświecała jedna myśl: udowodnić, że nie tylko górna fermentacja i wysoki ekstrakt są w stanie zapewnić odpowiednie doznania smakowe. W pełni się zgadzam.

Zapach: wszystko to, co deklarują producenci mieszanki: cytryna, ananas, brzoskwinia i ananas. Oczywiście, standardowo dla lagera sporą rolę odgrywa zbożowość.

Piana: biała, średniopęcherzykowa, początkowo wysoka, ale szybko opadła. Lacing dość przeciętny.

Kolor: złoty ze słomkowym przebiciem. Odbiór zakłócają farfocle.

Smak: bardzo przyjemny, raczej słodowy, może nawet ciasteczkowy. W późniejszych akordach do głosu dochodzą nuty cytrusowe i odrobina sosny. Finisz stanowi zaś bardzo przyjemna cytrusowa goryczka.

Generalnie Steve jest bardzo treściwy jak na „jedenastkę”, ale poczytuję mu to na plus. To kolejny udany lager made in Poland.

STEVE
Wąsosz

American Lager
Skład: woda; słody pilzneński, monachijski, karmelowy; chmiel Zythos; drożdże Saflager W34/70
Cyferki: alkohol 4,2% obj., ekstrakt 11%, 30 IBU
Cena: 6,15 zł (Piwnica, Wrocław)

piwo7

Soundtrack: były takie piękne czasy, gdym miał długie pióry i śpiewał w zespole funk-blues rockowym, co się nazywał – zupełnie nieadekwatnie – Sabotaż. Na otwarcie koncertów moi koledzy improwizowali sobie, po czym płynnie przechodzi do grania właśnie tego numeru nieodżałowanego Steviego Raya Vaughana:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *