8 x ekscytująca NBA

Marcin_Gortat_Wizards

Już w nocy z wtorku na środę na ekrany TV i komputerów powróci jedna z moich ukrytych miłości – NBA. Oto lista powodów, dla których będę się nią ekscytował.

Najlepsza koszykarska liga z roku na rok przyciąga uwagę coraz większego grona odbiorców. Wcale się temu nie dziwię. Ilość emocji, wzruszających i dramatycznych historii, które dzieją się przez siedem miesięcy na sportowych parkietach, a później przenoszą się do gabinetów prezesów, jest doprawdy powalająca.

Niezależnie od tego, czy lubisz horrory, dramaty, komedie czy obyczajówki z happy endem  – znajdziesz tu coś dla siebie. Twoje serudcho uraduje się także wtedy, gdy jesteś psycholem zakochanym w cyferkach – liga dostarcza niezliczoną ilość statystyk, które możesz dowolnie analizować, porównywać i dzięki nim przewidywać przyszłość.

W tym sezonie również czeka nas sporo emocji. Poniżej lista najbardziej ekscytujących tematów, które będę śledził ze szczególnym zainteresowaniem.

1. Gortat Prime Time – rekordowy kontrakt, rosnąca forma i ekipa, która może w tym sezonie sporo namieszać. Oto wizja Marcina Gortata na najbliższe miesiące. Polski jedynak w NBA będzie kluczową postacią Washington Wizards, którzy przy dobrych wiatrach mogą dożeglować nawet do finału Konferencji Wschodniej. Trzymam kciuki.

2. Portland Trail Blazers – moja ulubiona ekipa po nad wyraz udanym sezonie 2013/2014 będzie chciała pójść o krok dalej. Dlaczego może jej się udać? Ponieważ LaMarcus Aldridge wszedł w swój prime time, Damian Lillard jest już gotów, by zostać liderem, CJ McCollum świetnie się rozwija, a koledzy Chris Kaman i Steve Blake wreszcie zapewnią stabilizację ławce rezerwowej. Sounds good!

3. Cavs mają LeBrona i Kevina – w przeciągu dwóch miesięcy z zespołu regularnie grającego piach, Cleveland Cavaliers przerodzili się w ekipę będącą głównym kandydatem do wygrania NBA. Wszystko za sprawą wielkiego „powrotu Króla”, czyli zakontraktowania LeBrona Jamesa. Najlepszy koszykarz świata na dzień dobry dostał do pomocy genialnego wysokiego zawodnika – Kevina Love. W połączeniu z sumą talentów na pozostałych pozycjach otrzymujemy skład gotowy pokonać każdego.

4. Miami straciło LeBrona – jedna ekipa cierpi, by cieszyć się mógł inny zespół. Tym razem padło na Miami Heat, które po czterech gorących latach straciło Jamesa na rzecz wspomnianych Cavs. Czy starzejący się Dwayne Wade i Chris Bosh oraz występujący w roli ratownika Luol Deng będą w stanie powalczyć dotychczasowe osiągnięcia ekipy z Florydy? Szczerze wątpię…

5. Chicago reaktywacja – po dwóch latach regularnego robienia sobie kuku w nóżkę na parkiety wraca Derrick Rose, niegdyś MVP ligi i jeden z najbardziej efektownie atakujących rozgrywających. Mój rówieśnik chce wreszcie dorwać mistrzostwo NBA przy pomocy Joakima Noaha i Paua Gasola, ale czy zdrowie i rywale mu na to pozwolą. Trzymam kciuki.

6. Indiany życie bez Paula George’a – zepsuta kończyna dolna Paula George’a i odejście Lance’a Stephensona poważnie osłabiają Pacers, tak mądrze budowanych przez duet Frank Vogel-Larry Bird. To była ekipa na miarę mistrzostwa, grająca kapitalnie w obronie i mądrze w ataku. Boję się, że teraz mogą mieć problemy z awansem do play-off.

7. Toronto wreszcie groźne – jeden rok działalności GMa Masai Ujiriego sprawił, że Raptors ze zbieraniny przypadkowych facetów, stali się trzecią siłą wschodu z tendencjami wzrostowymi na przyszłość. W Kanadzie dysponują sporą ilością talentu, by wspomnieć ofensywną torpedę DeMarcusa DeRozana, ciągle rozwijające go się litewskiego wielkoluda Jonasa Valanciunasa i wracającego do najwyższej formy Kyle’a Lowry’ego. Panowie mogą sporo namieszać.

8. Złamana stopa Kevina Duranta – niedawna kontuzja MVP poprzedniego sezonu to z jednej strony dramat Oklahoma City Thunder, ale z drugiej – okazja do poukładania zespołu wokół większej liczby graczy. Tym bardziej, że wreszcie na miarę oczekiwań zaczął grać młody center Steve Adams, który może być tym graczem, którego OKC brakowało do tytułu.

Podobne notki mógłbym napisać o wszystkich innych zespołach, ponieważ wokół każdego dzieje się coś interesującego – to najlepszy dowód na atrakcyjność NBA. Powyższe osiem tematów grzeje mnie jednak najbardziej, więc pozostałe zostawiam sobie na dalszą część sezonu. Będzie na co patrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *