Silesia Beer Fest – recenzje piw

SILESIA BEER FEST

Polskie nowości, nieoczekiwany dzikus i wyjątkowe piwa z Londynu – w czasie Katowickiej imprezy uśmiechałem się z zachwytu nie raz i nie dwa.

Jeden z moich znajomych stwierdził, że odpuszcza sobie wyjazd do Katowic, bo „za mało mają premier”. No i zapłacił chłop za swoją zachłanność na nowości brakiem możliwości spróbowania wielu znakomitych wywarów. W tym także świeżynek. Ale po kolei.

FESTIWALOWY PILS
Browariat/Camba Bavaria
Impreialny Pils

Browariat Camba Imperial Pils

Katowicką imprezę rozpocząłem od piwa festiwalowego, czyli imperialnego Pilsa. Rozsądek kazał mi się poważnie zastanowić czy to dobry pomysł na start. Olałem go, prosząc jednak jedynie o 0,15l napoju.

Zdecydowanie dominuje w nim słodowa słodycz, zarówno w zapachu jak i smaku. Uzupełniają ją kwiaty i zioła (w aromacie) oraz wyrazista gorycz w smaku. Jednak – mówiąc szczerze – nie porwało mnie to piwo. Pils powinien być rześki, sesyjny. W wersji imperialnej zamula. [5]

NIGHT WOLF
Szpunt
Whisky Stout

Szpunt Night Wolf

Dawid, sorry za uciętą głowę 😀

Byłem niezwykle ciekaw czy chłopakom ze Szpuntu uda się przełożyć domową recepturę Dawida na warzelnię w Korebie. Co prawda w ciemnym piwie łatwiej ukryć niedoskonałości sprzętu, ale już w opcji z whisky może być różnie.

Tymczasem Night Wolf to kawał dobrego piwa, równie przekonującego, co wersja home-made. Kusi już rewelacyjna etykieta przygotowana przez agencję FLOV, a jakość potwierdza smak i aromat. Choć ekipa Szpuntu podkreśla, że to wcielenie ma w zasypie więcej słodu whisky, niż domowy pierwowzór, to jednak ja mam wrażenie, że to piwo jest bardziej czekoladowe i kawowe.

Co nie znaczy, że spalone kable nie dają o sobie znać. A jakże – elektronika pali się tu w najlepsze, ale nie w sposób przytłaczający. Raczej jedynie uzupełnia całość, ostrząc Nocnemu Wilkowi kły i pazury. [8]

THE BUTCHER
BroKreacja
Red AIPA

Brokreacja The Butcher

Kolejna warka Rzeźnika z BroKreacji – jak zapewniał mnie Mateusz Górski – to piwo bardzo dopracowane i ze dwie klasy lepsze od numeru jeden, który piłem trzy miesiące temu. Potwierdzam – wywar jest naprawdę udany.

Rządzi w nim intensywny chmielowy aromat, rześki, owocowy, przy mocniejszym wdechu bliski granulatu. W smaku mamy przyjemną słodycz od pochodzących z chmielu owoców, podbitą słodową „czerwienią”. The Butcher finiszuje gładką, lekką goryczką – w to mi graj! [8]

RUSAŁKA
Tattoed Beer
Wild Grodziskie

Tattoed Beer Rusalka

Dla mnie to najbardziej zaskakujące piwo na festiwalu – nigdy wcześniej nie miałem przyjemności degustować Grodziskiego zakażonego Brettami. Z tego co się orientuję, twórcy Rusałki nie mieli w zamiarze zrobić z niej dzikuski, ale to mało istotne. Ważne, że efekt jest zajebisty!

Ogniskowa wędzonka miesza się tu z końską stajnią, niosąc orzeźwienie i zachęcając do wzięcia pierwszego łyku. W smaku kombinacja się powtarza – dominują cechy charakterystyczne dla grodzisza, ale w drugim akordzie przełamuje je przyjemna kwaśność, przypominająca nieco kwasek cytrynowy. Trzymam kciuki za kolejne tak udane zakażenia. [8]

HICA
Hajer
Smoked Amber Ale

Hajer Hica

Jeden z najmłodszych śląskich browarów kontraktowych przygotował na Silesia Beer Fest Amber Ale (dedykowane Panterze). „Nuda” – ktoś mógłby rzec. I mocno by się pomylił, co najmniej z dwóch powodów.

Pierwszy to potężna dawka chmielu Mosaic na aromat, który szturmuje nozdrza słodkim zapachem cytrusów przełamanym rześkością ziół. Drugi to subtelna wędzonka szynkowa, która wprowadza element zaskoczenia do Hicy. W ten oto sposób Amberowe flaki z olejem przeradzają się w świetny trunek. [8]

FOLBUT
Roch
English IPA

Roch Folbut

Wiecie, niby jestem hop headem, niby kocham nową falę, ale zawsze mam cichą nadzieję, że jakaś klasyka rozłoży mnie na łopatki. I zazwyczaj się zawodzę. Nie inaczej było w przypadku tego trunku, jednego z pierwszych z browaru Roch. Acz to raczej nie wina produkcji, a „stylowej” decyzji jako takiej.

W aromacie króluje słodycz od słodów przemielona z wyspiarskimi chmielami – karmel, morele i kwiaty. Pierwsze akordy smaku to przede wszystkim potężna, wręcz amberowa słodycz, którą stara równoważyć się mocna goryczka, nieco zalegająca. Nie jest źle, ale to zdecydowanie nie moje klimaty. [6]

WOSTOK
Reden Chorzów
Whisky Stout Barrel Aged

Reden Wostok

Jak się okazało Stout od Szpunta nie był jedynym na słodzie whisky. Swoją interpretację stylu przygotował też chorzowski Reden, w dodatku leżakował ją w beczce po Jacku Danielsie. Drewno zrobiło swoje – piwo intensywnie pachnie wanilią i whisky, trochę zahaczając o rozpuszczalnik.

Wostok jest piwem cudownie gładkim i mamiąco słodkim (znów ta wanilia!). Czekolada i kawa harcują gdzieś w tle, subtelnie uzupełniając paletę doznań. Świetne piwo – szkoda, że już (chyba) się skończyło… [9]

SOUR RASPBERRY
The Kernel
Sour

The Kernel Sour Raspberry

O historii tego piwa opowiadałem wam wczoraj. Oto Robert z Browariatu zawarł pakt z diabłem – sprzedał duszę za dar przekonywania. W ten sposób udało mu się wydrzeć od londyńczyków beczkę kwasu, który rzadko opuszcza Wielką Brytanię. Chwała mu za to!

Kwasiur ów leżakował sobie przez kilka miesięcy wraz z malinami, co w efekcie dało efekt kompotu owocowego ze świeżo wyciśniętych i zagotowanych malin. Do tego dochodzi końska derka no i kwaśność bliska cytrynie. Po wybitnym Rott Men Inte Sott to obecnie mój numer dwa wśród wypitych dotąd kwasów. [10]

NEGRONI SAISON
Partizan
Saison

Partizan Negroni

Stojąc na stoisku Browariatu deliberowaliśmy, który z niezwykłych trunków obecnych na półkach katowickiej knajpy sobie zaserwować. Z Kubą z The Beervault zdecydowaliśmy się zrzucić na Negroni Saison z Partizana. Zaintrygowała nas próba odtworzenia tego drinku w piwie.

Informacyjne: Negroni składa się z ginu, wermutu oraz likieru Campari. Londyńczycy do tego stopnia chcieli oddać jego wygląd, że zdecydowali się użyć Karminu, czyli naturalnego barwnika (e120). Niektórych może to razić, takoż ja nie jestem zachwycony taką decyzją, ale w jakimś sensie ją rozumiem.

Zapach kojarzy mi się raczej z przyprawową Belgią (w końcu to Saison), niż ziołowym trunkiem. Ba, miks wszystkich aromatów zawartych w Negroni przywodzi na myśl także… truskawki.

W smaku rządzi za to niepodzielnie wermut. Ziółko nie tylko wypełnia gardziel, lecz również uderza siarczystą goryczką. Ja i tak odczuwałem ją przytłumioną ze względu na wychylony wcześniej kwas, natomiast po minie Kuby widziałem, że jest grubo. Bardzo ciekawe doświadczenie, choć zupełnie nie w moim klimacie. [7]

KWAS PRUSKI
Browar Na Jurze
Berliner Weisse

Browar Na Jurze Kwas Pruski

Na pożegnanie z Katowicami zaordynowałem sobie Kwas Pruski, czyli Berliner Weisse z Browaru Na Jurze, które na rynku znajduje się od kilku tygodni, ale jeszcze nie miało okazji wpaść do mych ust.

To byłby bardzo dobry napitek. Charakterny, cytrynowo kwaśny, nie biorący jeńców. Byłby, gdyby nie dwie wady (nieszczęsną nazwę pomijam) – zapałczana siarka oraz kiblowy siarkowodór. Im dłużej trzymałem to piwo w łapach, tym bardziej szturmowały mój nos. Co ciekawe – towarzysze degustujący piwo jakiś czas temu stwierdzili, że nie miało wad. Tutaj obecności kupki nie dało się nie zauważyć. Trochę szkoda. [5]

(Visited 496 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *