PRIDE: Duma zabija powoli

amager-pride

RIS z browaru Amager z dumą wbija nóż w trzeźwość konsumentów.

Dania zadziwia ilością browarów, które robią karierę poza granicami tego państewka. Wystarczy powiedzieć, że Mikkeller uważany jest za jednego z najlepszych (najlepszego?) twórcę piwa na świecie, a pewnie zrozumiecie skalę tego fenomenu. Wybiega ona zdecydowanie dalej, niż podboje Carlsberga oraz chwała z odkrycia drożdży dolnej fermentacji, które nie przez przypadek nazywają się Saccharomyces carlsbergensis.

Amager Byrghus to kolejna duńska firma (konkretnie z Kastrup) zdobywająca europejską popularność. Ekipa wystartowała w 2007 roku, a najwięcej hałasu wokół siebie zrobiła dzięki kooperacjom ze wspomnianym Mikkellerem. Teraz szarżuje dzięki serii „Sinners”. Ja zdecydowałem się sięgnąć po Pride – potężny RIS, zbierający bardzo dobre oceny.

Zanim przejdę do opisu, krótkie wyjaśnienie tytułu tekstu. Otóż – jak to w przypadku każdego RIS – mamy do czynienia z piwem mocnym i degustacyjnym. Sęk w tym, że z każdym łykiem jego pijalność wzrasta. Baaardzo wzrasta. Dzięki temu Pride staje się idealnym cichym zabójcą – po zbyt szybkim wyłojeniu jednej butelczyny może cię nieźle sieknąć. Dobra, pora na konkrety:

Zapach: wspaniale czekoladowy, w gorzkim wydaniu. Aromat unosi się wysoko nad szkłem i agresywnie nakłania do sięgnięcia po kolejne łyki piwa. Czekoladzie towarzyszy dobrze zaparzona kawa, cherry, a także sporo cytrusów (pomarańcza!) oraz mango.

Piana: betonowy gigant o brązowym kolorze. Wysoki, drobnopęcherzykowy, ze świetnym lacingiem.

Kolor: czarny, nieprzejrzysty.

amager pride ris

Smak: pomówmy najpierw o ciele: umiarkowane wysycenie to coś, czego pożądam w RISie, podobnie jak dobrze wyczuwalny, lgnący do podniebienia płyn. Pride z kleistością ma niewiele wspólnego, nad czym nieco boleję.
Mamy do czynienia z dość młodym (jak na styl) piwem – po dacie ważności wnioskuję, że z sierpnia 2014 roku. Ciągle ma nieułożony alkohol, choć już zaczyna nabierać cech dobrego utlenienia. Procenty grzeją w gardle i przełyku.
Pierwszy akord to atak gorzkiej czekolady, którą wspomaga kawa. W drugim pojawia się ciemne pieczywo oraz przyjemna paloność jęczmienia. W finale rządzą owoce, przede wszystkim śliwka i wiśnia oraz przyjemna goryczka. Po ogrzaniu wychodzą na wierzch nuty winne i rumowe.

Gdyby ktoś z was po przeczytaniu tego tekstu postanowił kupić sobie Pride, sugeruję odłożyć go do piwniczki na minimum pół roku. Jeśli tylko się ułoży, skopie wam tyłki, choć i teraz jest nieźle.

PRIDE
Amager Bryghus

Russian Imperial Stout
Warka: 855
Skład: woda; słody pale ale, pszeniczny, Crystal, Black, czekoladowy, palony jęczmień; chmiel Zeus; drożdże US-05
Cyferki: alkohol 10% obj.
Cena: 26,50 zł (Drink Hala, Wrocław)

piwo8

Soundtrack: z RISem pod pachą i z Sisters Of Mercy na uszach zaglądamy do Rosji:

(Visited 132 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *