PORTER ŁÓDZKI: Bałtyk zapuszkowany

Porter Łódzki

Warto wracać do przedrewolucyjnych polskich piw. Tym bardziej, gdy są tak wyjątkowe jak to.

Choć piwnym neofitom trudno w to uwierzyć, jeszcze cztery lata temu nikt o żadnej rewolcie nie słyszał. Piwowarzy domowi coś tam sobie po cichutku warzyli w swych kuchniach, ale uruchomienie masowej produkcji „wynalazków” w stylu AIPA czy RIS nikt nie myślał. W końcu któż miałby je pić?

W takiej rzeczywistości najbardziej wartościowymi piwami na polskim rynku były portery bałtyckie, których drzewo genealogiczne sięga także naszego kraju. Potężne zawiesiste napoje, czarujące całą paletą smaków stanowiły kwintesencję marzeń przeciętnego piwosza. Żywiec Porter czy Okocim Porter uchodziły za najlepsze trunki między Odrą a Bugiem. Uznanie zdobył też Porter Łódzki, który od konkurentów różnił się tym, iż był sprzedawany… w puszce.

Opakowanie to niesłusznie uznawane jest za gorsze i wpływające na smak piwa. Ba, można zaryzykować stwierdzenie, że dobrze wykonana puszka (czyli wysmarowana odpowiednimi zabezpieczeniami naturalnymi – to dziś zresztą standard) lepiej chroni swoją zawartość, niż butelka. Sęk w tym, że wygląda mniej wykwintnie i mało elegancko. Trunek śmiejący się do Ciebie z buteleczki cieszy oko i zachęca do spróbowania.

Czy w obliczu piwnej rewolucji Porter Łódzki może jeszcze na kimkolwiek zrobić wrażenie? Absolutnie tak! Choć portery bałtyckie to ubożsi krewni RISów, to jednak umiejętnie uwarzone i wyleżakowane, wciąż oferują szereg doznań.

ZAPACH: wyjąłem puszkę z lodówki kilka godzin przed degustacją, by miała czas solidnie się ogrzać. To dało pożądany efekt w postaci buchnięcia aromatu suszonych śliwek oraz ciemnego chleba. W tle majaczy także odrobina czekolady i toffi, a na granicy wyczuwalności – cherry. Wielkie propsy za dobrze przykryty alkohol.

PIANA: kremowa, złożona z drobnych i średnich pęcherzy. Niezbyt obfita, ani trwała. Lacing przyzwoity.

KOLOR: bardzo ciemny brunatny (pod światło widać, że to nie czerń), nieprzejrzysty. Pojawiają się brązowe prześwity.

SMAK: piwo skomponowane tak, by być typowym trunkiem degustacyjnym: ciężkie, oleiste, wyklejające, o niskim wysyceniu. W ustach także prym wiedzie śliwka i pumpernikiel. Na finiszu pojawia się delikatna gorzka czekolada i muśnięcie chmielową goryczką.

Warce Porteru z Łodzi, którą właśnie zdegustowałem, blisko do najlepszych wypustów z Okocimia – jest słodka, śliwkowa i oleista. Na zimowe wieczory jak znalazł!

PORTER ŁÓDZKI
Browary Łódzkie

Porter Bałtycki
Warka: 09.09.16
Skład: nie podano
Cyferki: alkohol 9,5% obj., ekstrakt 22%
Cena: 5,60 zł (Piwnica, Wrocław)

piwo7

Soundtrack: w liceum, gdy człek cierpiał na programowy Weltschmerz, pierwsza płyta Comy nie wychodziła z mojego odtwarzacza. Dziś słucham tego zespołu z dużo większym dystansem, ale skoro tekst jest o piwie z Łodzi, warto sobie odświeżyć jedną z jego piosenek i to w wersji demo (100 razy lepszej od finalnej):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *