MULTITAP CRAWL: piątek na Kazimierzu

MULTITAP CRAWL Kazimierz

Piękna  pogoda i chwila wolnego czasu wyciągnęła mnie w piątkowy wieczór z domu na mały multitap crawl po knajpach na Kazimierzu.

Powiedzieć, że jestem ostatnio zarobiony to nie powiedzieć nic. Cierpię na deficyt wolnego czasu, nawet degustacje ciężko jest gdzieś zmieścić. Ale nie narzekam – efekt mojej pracy przyniesie mi, mam nadzieję, w najbliższym czasie taką wizję rzeczywistości o jakiej marzyłem od dawna.

Na szczęście ostatni piątkowy wieczór miałem wolny, ustawiłem się jedynie na spotkanie związane z Piwny Blog Day 2016. Wyruszyłem więc na krakowski Kazimierz, by przed i po rozmowie zdegustować kilka nowości. Okazało się, że tego dnia w  Strefie Piwa premierę miał kooperacyjny wywar Podgórza i  SzałPiw. I to właśnie od niego rozpocząłem włóczenie się po knajpach. Odwiedziłem także Craftownię oraz Artefakt Cafe. Na Omertę brakło czasu, ale na pewno nadrobię 😉

Szal Cial SzalPiw Podgorz

Podgórz/SzałPiw – Szał Ciał

Rzemieślnicy jakby się umówili i jak jeden mąż wypuszczają amerykańską pszenicę – raz lepszą, raz gorszą. Po Szał Ciał (American Wheat, 5% alko., 12,5 Blg) sięgałem jednak bez żadnych obaw, ponieważ Łukasz Jajecznica umie w lekkie sesyjne piwa, a panowie Szałowie – w owocowe dodatki.

Nie pomyliłem się. Trunek wręcz bucha cytrusami, przede wszystkim cytryną i pomarańczą, łącząc owocową słodycz z rześkością. Wyczuwam także odrobinę karmelu (a może tylko mi się wydaje?), która moim zdaniem tutaj pasuje całkiem nieźle. W smaku wyróżnić muszę piękne wypośrodkowanie słodyczy i wytrawności: piwo ma słodkie, pomarańczowe naleciałości i przyjemną gładkość oraz pełnię pszenicy, jednak akcenty cytrynowe i grejpfrutowe skutecznie podkręcają rześkość i pijalność. [7,5]

WKD Grodzisk Bazyliszek

Bazyliszek – WKD Grodzisk

Coraz częściej przekonuję się o tym, że co za dużo eksperymentów, to nie zdrowo. Bardzo szanuję Bazyliszka za jego kozackie podejście do piwa, w którym żadne kompromisy nie obowiązują, ale brakuje mi u nich stabilizacji i poziomu. Jedynym wywarem od nich, który rzucił mnie na glebę, było WWA.

Dlatego też do WKD Grodzisk (Peated Grodziskie, 4,5% alko, 10,5 Blg, 10 IBU) podchodziłem z dużymi nadziejami, tym bardziej, że nie miałem okazji pić pierwszej, zeszłorocznej warki. Jak zwykle musze podkreślić swoje nastawienie anty-klasyfikacyjne do oceny piw z zaznaczeniem, że w przypadku grodziskiego mam konkretne wymagania: Duże wysycenie, brak aromatów szynkowych (ognisko ma być!), rześkość, wysoka pijalność. Bazyliszkowi wyszło tylko z tym ostatnim.

Dodanie słodu torfowego do zasypu  – co mnie mocno zaskoczyło – nie zaowocowało jednoznacznymi kablami, a właśnie szynką. Strzelam, że to efekt wymieszania aromatów i robienia mnie w konia przez rzeczywistość. Wyczuwalna słodka nuta Citry w aromacie. Gdy biorę WKD do ust pierwsze, na co zwracam uwagę, to niskie wysycenie oraz wyraźna – jak na styl – pełnia. Jest słodko, owocowo, z muśnięciem ogniska, torfu i goryczy. Niby nie jest źle, ale zdecydowanie za chaotycznie i niestylowo. [5,5]

Yellow U-Boot Reden

Reden – Yellow U-Boot

To dopiero drugie piwo na niemieckiej mieszance Yellow Sub, które miałem okazję próbować (pierwszym było przeciętne IPA od Doktorków), stąd mój zupełny brak oczekiwań w stosunku do Yellow U-Boot (German Wheat Ale, 4,5% alko., 13 Blg, 25 IBU).

Pierwszy kontakt mnie zaskoczył. Zamiast spodziewanych nawiązań do Amarillo, wyraźnie poczułem nuty przypraw (przede wszystkim kolendrę) i kwiatów. Dopiero później pojawiła się pomarańcza i zioła. Podobne atrakcje przynosi smak, z zaznaczeniem, że tu cytrusy objawiają się o wiele intensywniej. Zakładam, że to one (a nie zakażenie) przynoszą efekt kwaskowości w piwe. Goryczka krótka, przyjemna. [7]

Modrakowy Bamber SzalPiw

SzałPiw – Modrakowy Bamber

Bamber, mniej więcej od drugiej warki, znajduje się w czołówce moich ulubionych Weizenów. Wiśniowa wersja wzbudziła moją ciekawość, ale ostatecznie nieco zdziwiła, bowiem czerwony owoc przykrywa tu moje ulubione banany.

W Modrakowym Bambrze (Fruit Weizen, 5% alko.) rządzi i dzieli wiśnia. Na początku można sie nawet pomylić i skojarzyć z Kriekiem. No dobra, przesadzam, ponieważ kwaśności tu zbytnio nie czuć. Dopiero po pewnym czasie do głosu dochodzą banany i odrobina goździków. W smaku akcenty oddrożdżowe są już zdecydowanie lepiej zaakcentowane, rządzi banan na modłę soku przecierowego. Wiśnia stanowi tylko przyjemne uzupełnienie. [6]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *