MULTITAP CRAWL: Kingpin, Lab 5 i Browanza

Trzy premiery w jeden wieczór to dużo nawet jak na Kraków. Jednak to żaden problem dla blogera!

Dawno nie miałem w pełni wolnego piątkowego wieczoru – i w najbliższym czasie pewnie też takowego nie uświadczę. Ale że 10 marca nie czekała mnie żadna robótka, mogłem z czystym sumieniem wybrać się na miasto, by spotkać się ze znajomymi i spróbować kilku premierowych piw. Skrzyknąłem się z Marcinem, Brokreacyjną mordeczką, bo w końcu we dwóch zawsze raźniej i ruszyłem w tan.

Zaczęliśmy od Weźże Krafta, gdzie swoje nowe piwo pokazywała ekipa Kinpgina. Do Krakowa na tę okoliczność przyjechali Bartek Kluczyński Michał Kopik, świeżo wydziarany. 😉 Na miejscu pojawiła się też nieoczekiwanie Ela Lucińska-Fałat, która tego dnia przyjechała do rodziny do Krk. Wspólnie z Rafałem Kurbielem, głową Weźże przycupnęliśmy przy stoliku i rozmawialiśmy o tym, na czym piwny świat stoi oraz o planach naszych browarów. Rozmowa szła nam tak dobrze, że ani się obejrzeliśmy, a trzy godziny minęły.

Bartek Kluczyński, Kingpin

Kolejnym przystankiem naszej knajpianej wędrówki był Tap House, gdzie po raz pierwszy polano Lab 5, czyli wariację na temat Mr. Hard’s Rocks. Na miejscu, a jakże, balowali znajomi, gdyż ziom Kuba świętował tego dnia urodziny. Stolaty, piąteczki, toasty – tak minął nam czas go kolejnego transferu.

Na koniec wieczoru znaleźliśmy się w House Of Beer, by spróbować dwóch nowych piw z Browanzy, a przy okazji zamienić kilka słów z Mateuszem Wachowiczem, właścicielem marki. Posiedzenie nieco mi się przedłużyło i koniec końców zamykałem z ekipą HoBa knajpę, ale szczegóły zostawię dla siebie. 😉

Natomiast z Wami chętnie podzielę się uwagami o wypitych piwach. Proszę bardzo.

LUNA
Reden

Flanders Red Ale BA

Chorzowski Reden umie w beczki, co pokazał chociażby w rewelacyjnym Wostoku. Pomysł na Lunę ekipa „podkradła” Artezanowi – i słusznie: jeśli się wzorować, to na najlepszych. Rustykalna dzikość miesza się tu z winną słodyczą, drewnem i wanilią (odrobinę), zaś w smaku do tego wszystkiego dochodzi kwaskowość. Sporo tu czerwonych owoców, z porzeczką i wiśniami na czele. Świetne, złożone piwo. [9]

PARTI-GYLE
Piwne Podziemie
Chocolate Milk Stout
Cyferki: alkohol 4,2% obj., ekstrakt 11,3 Blg

Drugim piwem tego wieczoru był czekoladowo-mleczny Stout z Piwnego Podziemia. Poprawne piwo, ale jakoś niczym się nie wyróżniające, odrobinę zbyt wodniste, jak na styl. Kakao i mleczność dominują zarówno w aromacie, jak i smaku. Kawy i goryczki właściwie brak. Pije się lekko, przyjemnie, jednak bez większej ekscytacji. [6]

INTERGALACTIC
Kingpin
American Lager
Cyferki: alkohol 5% obj., ekstrakt 12 Plato

Byłem bardzo ciekaw tego piwa, zwłaszcza, że naczytałem się sporo o rzekomym kosmicznym maśle, które miało się w nim ukazać. OK, wywary z browaru w Niechanowie bywają maślane (pozdro browar Dwie Brody), no ale… Okazało się, że moje obawy są zupełnie płonne, ponieważ piwo nie ma żadnych wad. Bardzo intensywnie pachnie cytrusami i żółtymi owocami, w smaku oferuje zaś charakterystyczną dla Lagerów lekkość, podbitą przyjemną goryczką. Jedyne, czego bym się przyczepił, to lekki cebulowy rzucik na finiszu aromatu – to najpewniej sprawka intensywnego chmielenia na zimno. Tak czy owak – propsuję. [7]

FAKE LANCELOT
Kingpin
Saison
Cyferki: alkohol 6,3% obj., ekstrakt 14 Plato

Piątkowa premiera to klasyczny Saison przefermentowany drożdżami z Fermentum Mobile. Efekt? Niezwykle fenolowy – mnóstwo przypraw korzennych – i estrowy – w duchu… poziomek. Szczególnie w smaku miałem wrażenie, jakby milusie czerwone owoce harcowały po gardle. Fake Lancelota pije się szybko, niczym soczek, co czyni z niego doskonałego cichego zabójcę. Także ostrożnie w czasie konsumpcji! [8]

MIROSLAV GOSE
Hopium
Gose
Cyferki: alkohol 5,3% obj., ekstrakt 13 Blg

To zdaje się pierwsze kwaśne piwo od chłopaków z Hopium, jakie miałem okazję spróbować i muszę powiedzieć, że wywarło na mnie dobre wrażenie. Jak można spodziewać się po połączeniu Gose z owocami smakuje i pachnie jak soczek porzeczkowo-malinowy, choć oczywiście kwaśniejszy. Brawa za to, że w smaku udało się zachować słony charakter Gose, przez co od razu wiadomo, z czym mamy do czynienia. Bardzo fajne. [7]

LAB 5
Pracownia Piwa
Russian Imperial Stout BA
Cyferki: alkohol 10% obj., ekstrakt 25 Plato

Podstawowy Mr. Hard’s Rocks z dodatkiem kawy i leżakowany w beczce po Bourbonie – czy to nie brzmi jak zapowiedź najlepszego polskiego piwa ever? Owszem, brzmi, jednak w rzeczywistości jest tylko „dobre”. Króluje tu kawa i nie za bardzo ma ochotę dopuszczać do głosu inne składniki. Beczki trzeba się domyślać (trochę wanilii w zapachu), podobnie owocowych niuansów, z których słyną Skałki Twardowskiego. Szczególnie brakuje ich w smaku. Ocenę daję wysoką, ponieważ to wciąż pyszne piwo, jednak oczekiwałem otarcia się o geniusz. [7,5]

SPRING FEVER
Browanza
Belgian Blond

Belgijskie piwa nijak nie kojarzą mi się z wiosenną lekkością (nawet te pijalne), jednak dodatek jaśminu, który zaordynował tutaj Mateusz skutecznie rozwiał moje wątpliwości dotyczące nazwy. Piwo pachnie goździkami, imbirem i kardamonem z lekką nutą kwiatów. Pije się je łatwo i z przyjemnością. [7]

BED OF ROSES
Browanza
Belgian Brune

W tym piwie z kolei praktycznie nic się nie dzieje. Fenolowość, tak ładnie zarysowana w Srping Fever, tutaj jest niemal nieobecna (wyolbrzymiam). Róża także działa baaardzo ostrożnie. W smaku dość ciężkie, słodowe, z lekką goryczką na finiszu. Nic mu nie dolega, ale zupełnie nie trafiło w moje gusta. [5]

3 komentarze na temat “MULTITAP CRAWL: Kingpin, Lab 5 i Browanza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *