IMPERIAL GHISA: z okazji Święta Porteru

Imperial Ghisa Lambrate

Porter bałtycki godzien jest święta! Na okoliczność dzisiejszego wydarzenia postanowiłem przetestować włoskiego przedstawiciela gatunku.

Gdy w zeszłym roku Jacer organizował Święto Grodziskiego, czułem po kościach, że Mason, znany miłośnik i piewca wielkości Porteru Bałtyckiego, przygotuje analogiczną imprezę ku czci swojego faworyta. Nie pomyliłem się – już w połowie zeszłego roku poszła fama, że oto 16 stycznia 2016 r. będziemy świętować jego znakomitość. Dzisiejsze Święto obejmie swoim zasięgiem kilkadziesiąt knajp w całej Polsce, a ich listę możecie znaleźć na oficjalnym fanpejdżu – KLIK.

Jakiś czas temu okazało się, że nie będę miał okazji w nim uczestniczyć, z powodu spraw rodzinnych. Postanowiłem więc świętować nieco wcześniej, przy tumblerze Imperial Ghisa, czyli wędzonej interpretacji Porteru autorstwa Birrificio Lambrate, znanego chociażby ze współpracy z Artezanem.

Nawiasem mówiąc mam nadzieję, że coraz więcej zagranicznych browarów weźmie się za warzenie Bałtyka. W końcu najważniejsi gracze z Zachodu mają na koncie kilka wcieleń RISa, więc – moim skromnym zdaniem – nic nie stoi na przeszkodzi, by i naszą czarną perłę tworzyć na równie wielką skalę i serwować ją na milion sposobów, z przeróżnymi dodatkami.

Trzymam więc kciuki, by dzisiejsze Święto, a także chociażby ostatnie międzynarodowe kooperacje Pinty AleBrowaru stworzyły modę na Porter Bałtycki!

A tymczasem sięgam po szklankę Imperial Ghisy, by sprawdzić, co ma nam do zaoferowania.

ZAPACH: już od chwili zrzucenia kapsla w aromacie dominuje oscypkowo-ogniskowa wędzonka (jak mniemam słód wędzono drewnem dębowym). Gdy piwo zaczyna się otwierać, wyraźniej daje o sobie znać gorzka czekolada oraz świeżo palona kawa. Na końcu pojawiają się ciemne owoce, ze szczególnym udziałem śliwki. Aromat cieszy bogactwem i kompleksowością.

Lambrate Imperial Ghisa

PIANA: beżowa, drobna. Niezbyt wysoka, ale za to trwała. Lacing niczego sobie.

KOLOR: czarny, nieprzejrzysty.

SMAK: faktura zupełnie jak w klasowym RISie – oleiste ciało i drobniutkie, minimalne wysycenie przypominają raczej rozpuszczoną czekoladę, tudzież gęste wino, niż piwo (to komplement). Co ciekawe, Imperial Ghisa jest przy tym zdradliwie pijalna, przede wszystkim za sprawą wypośrodkowania słodyczy i wytrawności. Pierwszy akord zdominowany jest przez słodycz wiśni, śliwki i czekolady. Drugi zaś przywodzi do nosa paloność i wędzonkę, by łyk zamknąć potężną kawowo-ziołową goryczką.

Lambrate przyszykowało naprawdę konkretnego reprezentanta gatunku i z tego, co obserwuję, przypadł on do gustu Włochom. Oby Porter Bałtycki równie skutecznie przyjął się w innych krajach!

IMPERIAL GHISA
Birrificio Lambrate

Smoked Baltic Porter
Warka: 261020
Skład: woda; słody jęczmienne; chmiele; drożdże
Cyferki: alkohol 8,5% obj., ekstrakt 20 Blg
Cena: 23 zł (Strefa Piwa)

piwo8

Soundtrack: jak się pewnie domyślacie, David Bowie ostatnio bardzo często gości na mojej playliście. Żegnając się z jego doczesnymi szczątkami, chcę przy okazji życzyć Porterowi Bałtyckiemu, by nie był bohaterem tylko na jeden dzień:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *