IMPERATOR BAŁTYCKI: polski towar eksportowy

Imperator Bałtycki

Znaczy się – to piwo mogłoby nim być, gdyby nie fakt, że nie wystarcza go nawet na Polskę.

Na szczęście nie miałem wątpliwej przyjemności życia (świadomego) w czasach komuny, za to sporo nasłuchałem się o owych od dziadków i rodziców. Wiele miejsca poświęcali hasłu „nic nie można było dostać” oraz „na większość produktów trzeba się było zapisać”. Nigdy bym się nie spodziewał, że sam będę musiał uciekać się do podobnych praktyk zakupowych.

Wszystko za sprawą Imperatora Bałtyckiego, czyli perły w koronie browaru Pinta. Panowie wypuścili ów produkt po raz pierwszy pod koniec zeszłego roku, a lud polski rozkupił go w przeciągu zdaje się trzech godzin od momentu pojawienia się na półkach. Nie inaczej było z drugą warką, która do sprzedaży trafiła w poniedziałek, 2 czerwca. Dobrze, że mam smartfona – gdy tylko ujrzałem informację na Facebooku mieszczącego się niedaleko mnie sklepu, że Imperator do niego dotarł, momentalnie napisałem wiadomość z prośbą o odłożenie butelczyny. Słusznie, bowiem piwo nawet nie zdążyło trafić na sklepowe półki – sprzedawczyni pokazała mi wielką listę chętnych, którzy prosili o odłożenie trunku. Ostatni raz taki szał widziałem przy okazji Hadesa

O co całe zamieszanie? A proszę Państwa o dostępność i klasę piwa. W kraj ruszyło raptem ok. 300 kartonów Imperatora Bałtyckiego, a że piwna rewolucja szaleje, przeto jest to ilość dalece niewystarczająca dla rodzimych fanów piwa. Poza tym mamy do czynienia z piwem wyjątkowym: imperialnym porterem bałtyckim, a przeca sam porter to nasza duma narodowa. A już podana w wersji nowofalowej…
Zasyp – zbliżony do klasycznego, za to chmielenie: typowo rewolucyjne. Wszystkie parametry podkręcone na maksa. Sęk w tym, że nikt jeszcze takiego piwa nie robił! Oczywiście, przeciwnicy kręcą nosem, że toż to tak naprawdę Russian Imperial Stout, tyle że inaczej nazwany. Poniekąd mają rację, ale nie do końca.

Zapach: kapsel w górę – najpierw atakują mnie amerykańskie chmiele aromatem mango i grejpfrutów, później do głosu dochodzą zapachy wzięte ze słodu: czekolada, kawa i melanoidy. Gdy napój trochę się ogrzał, dały o sobie znać estry (śliwka, wiśnia i zdaje się truskawki), a także alkohol, delikatny, adekwatny do ponad 9% objętości.

Piana: jasnobrązowa, wysoka, drobnopęcherzykowa. Bardzo długo się utrzymuje, takoż zdobi szkło.

Kolor: Imperator ma barwę ciemnobrunatną, niczym zużyty olej silnikowy. Gdzieś tam moooooże delikatny rubinowy przebłysk się pojawia, ale tylko symbolicznie.

Smak: totalne szaleństwo i orgia smaku! Pierwszy akt to główna rola czekolady. W drugim na scenie pojawiają się owoce, zarówno te od estrów, jak i chmielów: wiśnie, mango, śliwki, grejpfrut. Akt trzeci – kawa i paloność. Kulminacja to lekko osiadająca kwaskowość i potężna, szlachetna goryczka. Alkoholu i użytego cukru praktycznie nie czuć. Imperator to piwo o średnim nasyceniu, umiarkowanie oleiste i wyklejające. Świetne do długich wieczornych degustacji.

Po opisie faktycznie można wnioskować, że majstersztykowi z Pinty bardzo blisko do wspomnianego RISa, uważam jednak, że przykryta alkoholowość, oszczędna rola czekolady, za to ładnie pracujące owoce, a także subtelna  (a nie mocna) oleistość lokują Imperatora Bałtyckiego w kategorii porterów bałtyckich. Nie mówiąc już o technice dolnej fermentacji i zasypie.

Świetne jest to piwo. Może nie idealne, ale pokazujące całe piękno browarnictwa, mnogość doznań, jakie może przynieść jedna, mała (330 ml) butelka trunku. Lubisz słodycz? Od razu ją wyczujesz. Cieszy cie goryczka? Znajdziesz ją bez problemu. Kręcą cię naleciałości słodowe? Imperator ma ich całe mnóstwo! A może coś z chmielów? Albo drożdży? No ba, jasne, że jest! Najważniejszym jest jednak fakt, że wszystko to pięknie zbalansowano, nie ma przegięcia w żadną stronę.

Gdybym miał swoich znajomych uczyć, czym jest dobre piwo, jako podręcznika użyłbym Imperatora Bałtyckiego. Niestety, nie użyję, bo już go nigdzie nie ma. Panowie, może by tak jakąś większą wareczkę wypuścić?

IMPERATOR BAŁTYCKI
Pinta

Imperialny Porter Bałtycki
Skład: słody monachijski, pilzneński, jęczmienny diastyczny, wiedeński, Caramunich, Caraaroma, Carafa; ekstrakt słodowy; cukier; chmiele Amarillo, Ahtanum, Centennial, El Dorado, Mosaic, Zeus; drożdże Saflager W 34/70
Cyferki: alkohol 9,1% obj., 24,7% ekstraktu; IBU 109
Cena: 9 zł (Pod Wiaduktem, Kraków)

piwo9

Soundtrack: nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że na swoim blogu wrzucę piosenkę Sabatonu, najbardziej kiczowatego zespołu po tej stronie Manowar. A jednak – cóż bowiem może bardziej pasować do Imperatora Bałtyckiego? „Dominium Maris Baltici” , czyli introdukcja do płyty „Carolus Rex”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *