MAŁA CZARNA: z beczki czy z butelki?

Dukla Mala Czarna

Odwieczny spór podniebienia z rozumem każe fanowi najlepszego z napojów dokonywać nieustannego wyboru pomiędzy konsumpcją doskonalszego piwa a idealnymi warunkami do degustacji. Niedawno zyskałem kolejny argument za tą pierwszą opcją.

Nie znam się zbyt dobrze na fizyce i chemii, więc nie potrafię wyjaśnić tego faktu w sposób specjalistyczny, jednak nie da się ukryć, że piwo lane z beczki po prostu smakuje lepiej od tego butelkowego. Może chodzi tu o dostęp światła, może o inne otoczenie płynu, albo o proces rozlewu i późniejszego przechowywania piwa. Najważniejsze, że finalnie ten sam trunek pity w multitapie smakuje (i wygląda!) po prostu lepiej, niż ten sam zdegustowany w domu.

Jednak z drugiej strony nie da się ukryć, że – biorąc pod uwagę wszelkie wytyczne specjalistów od oceniania piwa – to właśnie domowe warunki są optymalne do degustacji. Cisza, spokój, nic nas nie rozprasza. Nie atakują zapachy z kuchni, naszej uwagi nie odwraca piękna nieznajoma siedząca przy sąsiednim stoliku, ani gadatliwy kumpel. Możemy na spokojnie przelać piwo do szkła i w odpowiadającym nam tempie przystąpić do delektowania się każdym łykiem.

I co tu, kurczę, wybrać? Ja cały czas stawiam na domowe zacisze, gdyż lubię w spokoju, ocenić każdy aspekt degustowanego wypustu. Nie bez znaczenia pozostaje aspekt ekonomiczny – piwo w multitapie zawsze będzie droższe. Jednak po ostatniej konfrontacji owsianego (jednak nie wyszedł tak „Cream”, jak miał w założeniu) stoutu z Browaru Dukla, Mała Czarna, jestem coraz bliższy zmiany przyzwyczajeń. Dlaczego? Oto porównanie wersji beczkowej i butelkowej.

MAŁA CZARNA
Browar Dukla
Oatmeal Stout
Warka: 1
Skład: woda; słody pale ale, monachijski, Carafa Special, Caramunich, jęczmień palony; płatki owsiane; chmiel Marynka; drożdże
Cyferki: alkohol 4,8% obj., ekstrakt 14 Blg, 28 IBU

Mała Czarna z beczki

Mała Czarna z beczki

ZAPACH

Beczka: mocarna paloność, tak podkręcona pracą słodu Carafa Special, że co poniektórzy wzięli ją za wędzonkę – to oczywiście komplement. Bogactwo aromatu uzupełnia spora dawka czekolady.
Butelka: wyraźnie wyczuwalna obecność owsa (zboże), podlanego czekoladą, co mnie osobiście przypomniało zapach Czarnego Kamaza z Artezana. Całość uzupełniona zostaje subtelną palonością.

PIANA

Beczka: obfita, gęsta, kremowa powłoka o konsystencji śmietanki. Bardzo trwała i o świetnym lacingu.
Butelka: dużo niższa, niż z beczki i nie tak gładka w aparycji i odczuciu w ustach. Także trwała i o dobrym koronkowaniu.

KOLOR

W obu wypadkach identyczny: czarny, nieprzejrzysty.

SMAK

Beczka: niesamowicie gładkie, lekko kremowe odczucie w ustach, umiarkowane wysycenie. Bardzo czekoladowe, ani za słodkie, ani za wytrawne, za to lekko kwaskowe od jęczmienia palonego. Bardzo pijalne i bogate w doznania.
Butelka: ciało mniej tęgie, za to wysycenie wyższe niż w beczce. Ta wersja wyraźnie skłania się ku opcji „dry”. Tu również rządzi czekolada, podbita „paluszkową” palonością. Na finiszu pojawia się subtelna goryczka

OCENA

Beczka: 9
Butelka: 7

PODSUMOWANIE

Wiecie, dobre piwo daje radę bez względu na formę w jakiej zostaje podane – co widać na zamieszczonym obrazku. Jednak beczkowa wersja – i to nie tylko w przypadku Małej Czarnej – znakomicie uwypukla wszystkie zalety piwa, czyniąc je bardziej aksamitnym i bogatym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *