Blogerskie Podsumowanie Kraftu 2016 – cz.2

Druga część największego podsumowania 2016 roku w polskim krafcie z udziałem piwnych blogerów.

Pierwsza odsłona Blogerskiego Podsumowania Kraftu cieszyła się ogromną popularnością z Waszej strony. Myślę, że druga sprawi Wam równie dużą przyjemność, ponieważ na moje pytania odpowiadają równie zacni goście.

Dla przypomnienia – każdy uczestnik otrzymał ode mnie sześć tematów do zreferowania:

  1. Najlepsze polskie piwa minionych 12 miesięcy.
  2. Polski browar, który zrobił na Tobie najlepsze wrażenie.
  3. Najbardziej obiecujący debiut 2016 roku.
  4. Największe piwne plusy minionego roku.
  5. Największe minusy minionego roku.
  6. Twoja prognoza dla rynku kraftowego w 2017 roku.

Gosia Bujok (Piwny Lajfstajl)

Ad. 1. „Imperium Prunum” – być może magia polega na tym, że niewiele osób spodziewało się czegoś tak doskonałego po browarze- jakby nie było- regionalnym. W połowie roku niesamowite wrażenie zrobił na mnie „Wine Cake” od Brokreacji – rzadko interpretowany styl, w dodatku leżakowane w beczce po winie, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Natomiast końcówka roku zdecydowanie należała do „Too young to be Herod” od browaru Artezan.

Ad. 2. Nie będę na pewno oryginalna: Artezan. Za ciekawe pomysły, eksperymenty, stałą jakość i za ulepszanie piw, które na rynku są już od lat.

Ad. 3. Zdecydowanie Browar Zakładowy. Tytuł przyznaję za zróżnicowaną ofertę opierającą się nie tylko na amerykańskim chmielu, wysoką jakość, fajne nazwy i moje ulubione etykiety na polskim rynku.

Ad. 4. Różnorodność w dodatkach i stylach. Wykopywanie receptur historycznych, przywracanie do użytku zapomnianych odmian chmielu i niesamowitych szczepów drożdży. Bardzo się też cieszę, że coraz więcej utytułowanych piwowarów domowych z ogromnym doświadczeniem decyduje się na profesjonalizację, to niesie nadzieję na wysoki poziom całej krajowej sceny rzemieślniczej.

Ad. 5. Było kilka afer i aferek, jednak raczej nie mają one większego wpływu na całokształt rynku. Trochę trudno nadążać za ofertami browarów gdy jest ich taka mnogość, ale ciężko uznać to za istotną wadę. Minusem może uznałabym nieco wyczerpujące się formuły piwnych festiwali.

Ad. 6. Na pewno czeka Nas wiele ciekawych wydarzeń i premier. Na pewno też kilka browarów kontraktowych zrezygnuje z dalszego warzenia, rynek bowiem powoli się wypełnia i wysyca. Bardzo ciekawi mnie kierunek w jakim zmierzał będzie polski kraft w przyszłym roku. Jednak optymistycznie patrzę w przyszłość ;).

Tomek Gebel (Piwne Podróże)

Ad. 1. To bardzo trudne pytanie. Nie chcę się tu posługiwać swoimi ocenami, ale raczej tym, co szczególnie zapamiętałem, co zrobiło na mnie największe wrażenie, czasem niespodziewanie. Zdecydowanie muszę wymienić Flandersa z Redenu, który jest piwem o małym zasięgu, więc niedocenionym tak, jak na to zasługuje. Podobnie rzecz się ma z Brett Porzeczką i leżakowanym w beczce po whiskey Wostokiem. Cieszę się, że Reden jest tak blisko. Wracająca z długiej podróży Pinta uwiodła mnie Table Brettem, co jest o tyle dziwne, że nie jestem entuzjastą tak lekkich piw. Zaskoczyło mnie pieprzowe Złodziejskie z Browaru Spółdzielczego. Zmiotła mnie pierwsza warka Basisty z Profesji. Cieszy mnie fakt obecności Buby Fest, który jest rewelacyjnym piwem we wciąż mało popularnym stylu. Piwem roku jest oczywiście Imperium Prunum, a wizyta w Kormoranie tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że olsztynianom nie brakuje serca do kraftu. Prawda jest taka, że poziom naszego kraftu drastycznie się podniósł w 2016 roku i tych dobrych i bardzo dobrych piw była cała masa.

Ad. 2. 2016 to wiele nowych inicjatyw i czas prawdy dla kilku obecnych od lat. Bardzo ciepło myślę o wspomnianych Kormoranie i Pincie, rewelacyjnie wspierającym polski kraft Janie Olbrachcie z Piotrkowa, którego kolejne pomysły są świetne. Najlepszy poziom utrzymują piwa od Trzech Kumpli, którym nie przeszkadzają zmiany browarów, co tylko dobrze świadczy o piwowarze i jego pracy. To ten browar polecam jak pierwszy. Podobnie jest zresztą z Pracownią Piwa, której poziom jest wysoki. Nie można zapomnieć o Piwotece Narodowej, gdzie Marek i Mateusz odwalają świetną robotę.

Ad. 3. Jaram się szczególnie na kolejne piwa Browaru Zakładowego, który jest chyba takim najmocniejszym debiutem, Browaru Okrętowego, to co piłem z Browaru Łańcut dobrze wróży na przyszłość. Podobnie Maryensztadt, Piekarnia Piwa i Browars.

Ad. 4. Najbardziej cieszy mnie wzrost jakości piw rzemieślniczych, choć może to też wynikać z faktu, że nie sięgam po wszystko, bo i tak nie dam rady, a kieruję się doświadczeniami i smakami. Wiele browarów na stałe odrzuciłem, więc się rzadziej nacinam. 2016 to 30 nowych fizycznych browarów i od strony turystycznej cieszy mnie to ogromnie, bo mało jest już miejsc, gdzie jadąc nie zajrzy się (przy okazji oczywiście) do jakiegoś browaru. Dzięki temu jednak wiem, że blog będzie żył podróżami. Cieszy mnie to, że pojawiają się ciekawe piwa i nowofalowe style w miejsce żelaznej czwórki restauracyjnej.

Ad. 5. Przy całej mojej sympatii do Cieszyna i sentymentu do Browaru Zamkowego, to to co odpierdzielił tym roku, to jest masakra. Najpierw kosmiczna cena za byle jakie piwo, a dalej podążanie tą drogę i ceny Granchampiona i nowego FESa. Ponad 10 złotych za zwyczajny stout to jest jakiś koszmar. Oni się chyba ze swoimi członkami pozamieniali na głowy.

Ad. 6. Nie cierpię przewidywania, bo nie sądzę, bym aż tak uważnie obserwował ten rynek, a o niektórych jego aspektach (biznes) wiem bardzo mało. Czekam na lambiki. Obietnica była, więc spodziewam się realizacji. Myślę, że będzie znacznie więcej piw z beczek, więcej kwasów i sporo piw rodem z generatora „Typa z Piwolucji”. Tęsknie za bardzo dobrymi interpretacjami stylów belgijskich, szczególnie mocarzy. Liczę na jak mniej aromatów zbliżonych do naturalnych. Sądzę, że będzie więcej afer, podjazdówek jednych klik na drugie, a może i jakaś otwarta wojna.

Michał Kopik (Piwny Garaż)

Ad. 1. To te, nad którymi browar cały czas pracuje i udoskonala, a nie robi jednorazowy strzał albo odstawia jakąś manianę „bo i tak się przecież sprzeda”. Tak samo cieszy mnie dry stout jak i imperialny stout, byle były zrobione naprawdę porządnie i z sercem.

Ad. 2. Ciężko wymienić jeden. Szanuję Artezana, Pracownię Piwa, Nepomucena oraz Trzech Kumpli za dopracowywanie oferty, utrzymywanie „okrętów flagowych” i ogólne zrozumienie o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Ad. 3. Nawet nie mam pojęcia jakie browary zadebiutowały w tym konkretnym roku. Zarobiony jestem, czasu nie mam.

Ad. 4. Fakt, że rynek zaczyna powoli krzepnąć. Mało kogo grzeją już teraz eventy i premiery – zresztą niby jak by mogły skoro samych nowych piw jest co najmniej kilka premier tygodniowo, a do tego jeszcze cały czas otwierają się nowe browary. Już naprawdę trzeba się mocno postarać, żeby „fejsbukowe wydarzenie” ściągnęło większą ilość ludzi niż standardowy pakiet branżowy. I dobrze – znaczy, że normalniejemy. Cieszy mnie też, że browary mimo ciągłej pogoni za „nowościami” nie rezygnują z utrzymywania i udoskonalania wspomnianych w jednym z poprzednich pytań okrętów flagowych. Jasne, że z perspektywy browaru są to piwa coraz trudniejsze do sprzedania, ale trzeba siebie i swój dorobek szanować.

Ad. 5. Aromaty do ciast w piwie. Oraz to, że coraz częściej moje własne odczucia co do wielu piw wybitnie różnią się od spojrzenia „konsumenckiego” w Internecie. Jak niby zachwycają skoro nie zachwycają.

Ad. 6. Rynek pompowany jest zbytnim hurraoptymizmem i „co to nie my”. I prawda jest też taka, że spory w tym udział mają blogerzy, zwłaszcza jeżeli usilnie starają się wypromować jakieś mody, potem można się było pochwalić „przewidziałem/wytworzyłem”. A w rozmowach z piwowarami okazuje się, że takich pomysłów rynek jednak za cholerę nie kupuje i generalnie 90% sprzedaży to AIPA. Myślę też, że niestety coraz więcej browarów będzie szło w te nieszczęsne aromaty. Dodatkowo sam temat „kraftu” jest już tak mocno grzany, że prędzej czy później spadnie nam wszystkim na głowy i nikt nie wie w jaki sposób.

Szymek Minojć (Dziennik Piwny)

Ad. 1. Dużo tego było, ale według mnie najlepsze piwa tego roku to: SzałPiw – Buba Extreme Jack Daniels BA, Kormoran – Imperium Prunum, Minibrowar Reden – Wostok, Jan Olbracht Rzemieślniczy – Piotrek z Bagien Funky Wild Fruit Agrest.
Każde z nich było na swój sposób genialne i stawiał bym je na równi. Innymi, które mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły były m.in.: Browar Stu Mostów – Art. 9, Artezan – Too Young to be Herod 2016, AleBrowar – Imperial Smoky Joe czy ostatnio Pinta – Kwas Theta.

Ad. 2. Największe wrażenie zrobił na mnie SzałPiw przede wszystkim na odważne, nowatorskie i udane próby z wymrażaniem. Ale ciągle pamiętam również ich doskonałe owocowe piwa kwaśne.

Ad. 3. W 2016 roku pojawiło się na rynku kilka bardzo ciekawych browarów. Najbardziej obiecujące są według mnie Browar Zakładowy i Browar Łańcut, które ostro ruszyły z kopyta, od razu prezentując szeroką gamę piw na bardzo przyzwoitym poziomie. Myślę, że bardzo pozytywnie może zaskoczyć nas także Leszek Jasiński i jego Piekarnia Piwa.

Ad. 4. Do największych pozytywów mijającego roku zaliczyłbym przede wszystkim pojawienie się wielu piw kwaśnych, a także budowy i otwieranie nowych browarów.

Ad. 5. Minusem, na który zwróciłem uwagę jest coraz większa rola marketingu w zdobywaniu klienta, co nie zawsze idzie w parze z jakością. W efekcie mamy całe rzesze ludzi wychwalających rzemieślników, którzy notorycznie warzą kiepskie lub przeciętne piwa, a ci nie kwapią się do zmiany tej sytuacji „bo hajs się zgadza”.

Ad. 6. Myślę, że 2017 rok przyniesie nam jeszcze więcej eksperymentów z piwami kwaśnymi, dzikimi i leżakowanymi w beczkach.

Kuba Niemiec (The Beervault)

Ad. 1. Skupię się na debiutach. Te, które na mnie zrobiły największe wrażenie, to Kaszmir z Fabrica Rara, Kwas Epsilon od Pinty, Double Pan IPAni z Trzech Kumpli, świeży Porter Wędzony leżakowany po beczce brandy (Widawa) oraz szczególnie Strawberry Berliner Weisse ze Stu Mostów. To ostatnie jest moim zdaniem polskim piwem roku i jednocześnie craftem, którego wychyliłem w tym roku chyba najwięcej.

Ad. 2. Artezan. Żadne piwo z tego browaru nie znalazło się na podium powyżej, a jednocześnie spora ilość minęła je o włos. W dodatku rzadko kiedy ich piwa sprawiają mi rozczarowanie. Tak więc biorąc pod uwagę ilość premier i ich średni poziom jest to moim zdaniem najbardziej klasowy browar w Polsce.

Ad. 3. Ciężko wybrać jeden, więc podam trzy. Wszystkie to browary fizyczne. Browar Łańcut, Browar Zakładowy i Piekarnia Piwa. Nie wszystkie ich debiutowe piwa były warte pochwały, ale w każdym wypadku bardzo szybko osiągnięto taki pułap, że na każde nowe piwo z tych browarów czekam z dużym zaciekawieniem.

Ad. 4. Powiększająca się dostępność craftu na terenie kraju, dość dobrze zorganizowane festiwale piwne oraz – takie mam wrażenie – powiększająca się ilość piw, które są na poziomie obiegowo określanym mianem światowego.

Ad. 5. Średni poziom rodzimego piwowarstwa mimo powiększającej się ilości rodzynków nie uległ poprawie. Sporym minusem jest w moich oczach również irytujący snobizm części środowiska, oraz uprawianie hejtu (oraz hajpu) dla zasady, które wydaje się mieć źródło w bardzo konkretnych powiązaniach finansowych oraz osobistych niektórych opiniotwórczych ludzi. Generalnie jest to funkcja wypadowa szerszego zjawiska, jakim jest kopanie się pod stołem i stosowanie nieuczciwych chwytów przez coraz większą ilość osób siedzących w crafcie i zaangażowanych weń finansowo. Jeśli więc ktoś powiela sielankowy obraz polskiego craftu jako jednej wielkiej rodziny, to można temu warunkowo przytaknąć, zaznaczając jednak, że jest to wobec tego rodzina mocno dysfunkcyjna.

Ad. 6. Tutaj nawiążę do poprzedniej wypowiedzi. Wspomniane kopanie się pod stołem często nie wynika z bezinteresownej zawiści, tylko z coraz bardziej oczywistego konfliktu interesów. Podaż na polskim rynku craftu rośnie nieproporcjonalnie szybko względem przyrostu popytu. Tworzy się coraz bardziej niepokojących rozmiarów bańka inwestycyjna. Jest to truizm, który znajduje swoje potwierdzenie chociażby we wzrastającej ilości piwa bliskiego przeterminowaniu, które hurtownie sprzedają za ułamek jego wartości, bądź w często słabo ukrytym desperackim tonie, w jakim poszczególne podmioty produkcyjne piszą swoje zapytania ofertowe do sklepów czy knajp. Myślę wobec tego, że coraz więcej kontraktowców będzie kończyć bądź też stopniowo wygaszać swoją działalność, kilka fizycznych browarów wpadnie w kłopoty finansowe, a zwiększy się ilość jednowarkowych, kontraktowych ‚one-hit-wonders’. Czy może raczej – biorąc pod uwagę częsty poziom tych jednorazowych, znikających ze sceny po wydaniu jednego piwa kontraktowców – ‚one-sh*t-blunders’.

Kamil Prystapczuk (Alechanted)

Ad. 1. Rok 2016 był moim zdaniem dla piwa rokiem udanym. Było dużo piw naprawdę dobrych, jak między innymi Whiskery A, Art+9, Let’s Cook, Hoppy Meal czy Lilith…ale i tak na koniec Buba Extreme zdeklasowała wszystkich siejąc spustoszenie w mojej wizji polskiej sceny piw rzemieślniczych.

Ad. 2. Spośród wszystkich browarów to jednak Brokreacja zrobiła na mnie największe wrażenie. Przejęcie inicjatywy PBD to było świetne posunięcie, bo nie ograniczyło się tylko do reanimacji, ale właściwie nadało temu spotkaniu zupełnie nowy sens przez „zbliżenie” piwnej blogosfery do branży.

Ad. 3. Z wypiekami na twarzy śledzę też poczynania Marcina Ostajewskiego, bo zaczął z grubej rury i patrząc na to dokąd zmierza Whisker, ta rura może się na końcu okazać nawet grubsza (czy to słowo jest po świętach w ogóle legalne?).

Ad. 4. Ilość mocnych pozycji wystarczyła, by nie musieć zaprzątać sobie głowy średniakami i wtopami.

Ad. 5. Przykro mi natomiast z powodu tego, co dzieje się z Cieszynem i Grand Championem.

Ad. 6. Z pewnością dobrze wiesz, jak bardzo stronię od tych prognoz, ale w tym roku może jednak spróbuję swoich sił. Wietrzę pojawienie się drugiego nurtu w budzeniu się piwnej świadomości. Restauracje i inne lokale będą musiały w końcu zauważyć, że oferowanie gigondasa obok ordynarnego sikacza to smutny żart, który źle świadczy o jakości lokalu. Co prawda, istnieją już punkty gdzie możemy się napić dobrego piwa, ale musimy się zgodzić, że są w zdecydowanej mniejszości. Piwa niszowe są coraz częściej uwzględniane we wszelkich zestawieniach pisanych pod masową publikę i to też zacznie w końcu owocować.

Grzesiek Sołtysik (Smakosz Grzegorz)

Ad. 1. Krakowskie śniadanie z Pracowni Piwa. Kto powiedział że piwo musi być risem leżakowanym w beczce żeby być najlepszym piwem roku? No właśnie. W czele znajdzie się na pewno Oatmeal Hoptart z Browaru 100 Mostów, przepyszny Hapan z Wąsosza i Humalove, wybitne Imperium Prunum z Kormorana, Kord z Jana Olbrachta, Viking Pils z Setki. Tak na szybko. 😉

Ad. 2. Odpowiedź w kolejnym pytaniu.

Ad. 3. Łańcut. Bez dwóch zdań. Wjechali na rynek na pełnej prędkości, zatrzymując się w samym środku na hamulcu ręcznym. Takiego debiutu chyba nikt się nie spodziewał, każde piwo przynajmniej bardzo dobre. Przynajmniej!

Ad. 4. Znajdzie się kilka. – Dużo więcej browarów zabrało się za kwaśne piwa, i niektóre z nich klasy naprawdę wysokiej. – Cieszy mnie korzystanie z dużej ilości dodatków, one najczęściej dostarczają nowych wrażeń i doświadczeń. – Warzenie z piwowarami domowymi, pomagając spełniać marzenia o własnym piwie w dużym browarze (i know that feel bro) – Olimp za zabranie się za piwo jopejskie. Szacunek!

Ad. 5. Jakość! Na palcach jednej reki mogę wymienić browary których piwa są zawsze w miarę przystępne. Smuci fakt ze niektórzy kosztem jakości piw poszli w zarobek i marketing. Poza tym bardzo nieuczciwe zachowania, m.in. świadome sprzedawanie zepsutych piw i mocne zawyżanie cen.

Ad. 6. Ciężko stwierdzić, ale może rzuce się na otwartą wodę stwierdzeniem że w końcu polski kraft do tego dojrzał: lambiki. Może w końcu jakiś odwazny szaleniec się zdecyduje podołać temu trudnemu zadaniu.

Michał Sułkowski (Kilka Słów O Piwie)

Ad. 1. Zdecydowanie najlepsze wspomnienia mam związane z piwem Ryen Ryenolds, 100% roggenbier, pierwsze w Polsce i chyba też na Świecie piwo w 100% żytnie, które z Bartkiem i Kubą z Browaru Hopium robione było na imprezę z okazji 6 urodzin bloga. Najlepsze piwo, bo i najlepsze wspomnienia. Szerzej patrząc, był to rok, gdzie kolejny raz pojawiło się ponad tysiąc nowych piw, w tym wiele bardzo dobrych, wielu z tych topowych pewnie nawet nie próbowałem, ale takie pozycje jak Samiec Alfa, Buba, Kord, Imperium Prunum czy Kwassiflora, ART9 i 1 na 100 to coś co trzeba spróbować, by wiedzieć jak smakował polski kraft w 2016.

Ad. 2. Z racji na bogactwo i mnogość wyboru na krajowej scenie piwnej już od jakiegoś czasu staram się śledzić głównie nowości od lokalnych browarów, a z tych, które wybieram praktycznie zawsze mam pewność że wykonali dobrą robotę.

Ad. 3. Pojawiło się wiele ciekawych inicjatyw, ale w zdecydowanej czołówce moim zdaniem są Browar Palatum, Browar Zakładowy i Browar Maryensztadt. Szkoda że Jakiś Browar skończył się na Jakimś Jasnym.

Ad. 4. Rzemieślnicze browary trochę w tym roku pojeździły i zrobiły dużo dobrego dla promocji polskiego kraftu za granicą. Fajnie że udała się Akcja Browar, znów krajowe browary zgarnęły trochę medali na międzynarodowych konkursach, ale przede wszystkim rośnie nam poziom kraftu nad Wisłą. Pozytywny jest też trend robienia piw niskoalkoholowych i żytnich. Święto Porteru Bałtyckiego to kolejna bardzo zacna inicjatywa po Święcie Piwa Grodziskiego, warto dbać o piwowarskie dziedzictwo Polski. To był pod tym względem dobry rok, choć wymagający.

Ad. 5. Tragiczna strata Wojtka to było naprawdę szokujące wydarzenie, przy niej wszystkie tegoroczne afery i kłótnie przestają mieć znaczenie.

Ad. 6. Niewidzialna ręka piwnego rynku pokaże jak płytką studnią jest piwna scena, już poprzednie lata pokazały, że nie jest łatwo, lekko i przyjemnie, a 2017 będzie jeszcze bardziej wymagający. Polski rynek stanie się za mały i coraz więcej będzie szło na eksport. Inicjatywy rzemieślnicze zaczną stawiać własne browary, już teraz wiadomo między innymi o Browarze Waszczukowe, Innych Beczkach czy Browarze Perun, pojawi się też więcej brandowanych lokali jak zapowiadany Browaru Maryensztadt. Co oznacza więcej piwnej turystyki. Można zakładać też dużo nowych piw z ekstraktami. Parafrazując klasyka, ekstrakt to może być nowy kwas. No i czekam na więcej piw niskoalkoholowych.

Michał Zaborowski (Chmielokracja)

Ad. 1. Przy natłoku premier i coraz większej liczbie browarów ciężko wybrać chociaż trzy najlepsze pozycje. Na pewno łapie się do nich Imperium Prunum, które podzieliło kraftowe środowisko. Dla mnie to złożony, bogaty porter, czerpiący z dziedzictwa kulinarnego Polski. A tego nigdy zbyt wiele. Drugi na liście jest Art9 ze Stu Mostów, płynna esencja wakacji. Trzeci jest tegoroczny Herod z Artezana – który bogactwem świątecznych aromatów zawstydza zagraniczną konkurencję. Ponad nimi króluje jednak Buba Extreme. To jedno z najlepszych piw, jakie kiedykolwiek piłem, z kraju i ze świata.

Ad. 2. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie dwa browary, które mają parę cech wspólnych. Oba to kontrakty, które zadebiutowały w zeszłym roku, a na ich czele stoją piwowarzy domowi. Myślę oczywiście o Golemie i Deer Bear. Oba rozpoczęły od świetnych premier i utrzymały w 2016 wysoki poziom. Nie przypominam sobie, bym pił od nich słabe piwa. Ciekawie prezentuje się również wąsoszowa inicjatywa Whisker Beer.

Ad. 3. Znów mieliśmy tak dużą liczbę nowych inicjatyw, że ciężko wskazać na jeden browar. Sporo debiutantów zdobyło laury choćby podczas Konkursu Piw Rzemieślniczych. Im trzeba się szczególnie przyglądać. Osobiście śledzić będę śląski Browar Cameleon, bo oprócz dobrych piw, uczciwie podchodzi do swojej pracy.

Ad. 4. Dynamiczny rozwój sceny w każdym z kierunków. Współprace na arenie międzynarodowej i lokalnej – browarów i piwowarów domowych. Spora liczba premier przyniosła za sobą wiele naprawdę znakomitych tytułów.

Ad. 5. Mierny marketing wielu rzemieślniczych i fatalne podejście do klienta. Irytuje także wciąż rosnąca liczba fałszywych browarów regionalnych. Wiele browarów przedłożyło też kwestie finansowe nad jakościowe, co zaowocowało natłokiem słabych premier.

Ad. 6. W zeszłym roku prognozowałem, że pojawi się dużo piw typu SMaSH. Myślę, że ten trend będzie podtrzymywany. Doczekamy się kolejnych kooperacji z zagranicznymi browarami. Pojawi się też wiele leżakowanych piw w beczkach z nietypowymi dodatkami (także aromatyzowanych). Same browary otworzą się na inne rzemieślnicze produkcje (jak kawa, chleb czy sery).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *