ICE TEA ALE: dobrze przemyślane

Beer Bros ice tea ale

Jakie warunki musi spełnić debiutant, by pochwalić go już na starcie? Oprócz tego, że przygotować dobre piwo, to jeszcze udowodnić, że nie jest ono dziełem przypadku.

Nie wiem, czy też tak macie, ale ja od czasu do czasu trafiam na piwa polskich kraftowców (bez nazw), które niby są smaczne, niby bez wad, ale pijąc je masz wrażenie, że są chaotyczne. Tu czegoś jest za mało, tam za dużo, gdzie indziej dodano przyprawę „z dupy”. Taki trochę ryzyk-fizyk: jak wyjdzie, to będzie okej, a jeśli nie, to coś się poprawi przy następnej warce, albo zrezygnuje z pomysłu.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wielu nowicjuszy siłą rzeczy jeszcze nie ogarnia sprzętu, na którym warzy, niekoniecznie wie, jak dozować poszczególne surowce, by otrzymać takie piwo, jak w domu. Cenię jednak te, których produkt – mimo niedociągnięć – jest dokładnie zaplanowany. Mam wtedy pewność, że nikt nie robi mnie w wała.

Chłopaki z Beer Bros wiedzą, co robią. Ich pierwsze piwo – Ice Tea Ale – a także jego oprawa graficzna dają gwarancję, że twórcy nie urwali się z choinki i doskonale wiedzą, co chcą osiągnąć. I za to na starcie należą im się wielkie gratulacje.

Pierwszy wywar Beer Bros postanowiłem wypróbować pewnego pięknego letniego wieczoru, gdym jako niańka do psa wspomagał moich Przyjaciół. Psina nieoczekiwanie zainteresowała się przyniesioną przeze mnie butelką, więc nie mogłem jej odmówić możliwości wystąpienia na zdjęciu tytułowym

Ale dość już o czworonogu, pora zaglądnąć do butelki.

ice tea ale

ZAPACH: to właśnie w aromacie widać, jak mądrze ułożona została receptura tego piwa. Drożdże T-58 nadają całości mocnych akcentów przyprawowych, chmiel Aurora wnosi nuty kwiatowe i lekko pieprzne, a herbata Earl Grey przyjemne nuty cytrusowe od bergamotki.

PIANA: biała i drobna. Dość wysoka, ale niezbyt trwała. Lacing przeciętny.

KOLOR: czarna herbata, w której ktoś zanurzył herbatnika, nieopatrznie rozczłonkowanego w płynie. Mętność umiarkowana.

SMAK: jak to zwykle z piwami na drożdżach belgijskich bywa, Ice Tea Ale ma dość pełną fakturę, choć jest relatywnie lekkie, z drobnym średnim nagazowaniem. Smak to połączenie słodko-gorzkich nut herbacianych i chmielowych z akcentami ciasteczkowymi (słód Abbey robi swoje).

Co tu dużo mówić? Panowie, bardzo dobra robota!

ICE TEA ALE
Beer Bros
Belgian Pale Ale
Warka: 1
Skład: woda; słody pilzneński, pszeniczny, Abbey; chmiel Aurora; drożdże T-58; herbata Earl Grey; skórki pomarańczy i cytryny
Cyferki: alkohol 5,1% obj., ekstrakt 14 Blg

piwo8

Soundtrack: bardzo lubię sięgać po stare (czytaj – mające jakieś 10 i więcej lat) płyty Pelicana. Grupa była wtedy w największym gazie i – moim zdaniem – pisała najlepsze kawałki. Balladowa “Aurora Borealis” pięknie dopełni nam tekst o piwie z chmielem o wiadomej nazwie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *