ŻYWIEC BIAŁE: robi ze mnie barana

Żywiec Białe

Żywiec obiecywał nam wycieczkę na Bahamy, a tymczasem trafiliśmy do Lądka Zdroju…

To było tak: jakiś czas temu Grupa Żywiec ogłosiła, że wypuści trzy „nowe” piwa w limitowanej serii. „Konsumenci piwa w Polsce poszukują nowych piwnych doświadczeń i smaków, a Żywiec doskonale zna ich potrzeby” – chełpił się rzecznik prasowy firmy w piątkowym wywiadzie z Wp.pl. „Nasi piwowarzy zawsze chętnie eksperymentowali z nowymi gatunkami i wzajemnie się inspirowali. Dziś proponujemy konsumentom trzy oryginalne piwa.”

Zagrywka dla koncernów typowa ostatnimi czasy i dość zrozumiała – trzeba ratować skórę przed atakiem rzemieślników serwujących wymyślne trunki. A, pobredzimy trochę o oryginalności i zaskoczymy naszych klientów koźlakiem, marcowym i witbierem, pokazując, że też umiemy robić piwo inne, niż premium lager.

Owszem, Żywiec dawał radę jeśli chodzi o produkcję porteru bałtyckiego, za to z pozostałymi gatunkami miał na bakier – poprzednie warki bocka i marcowego były, co tu dużo mówić, miałkie. Te dwie nowości odpuściłem więc niejako z urzędu, zniechęcony opiniami na forach internetowych, gdzie przekonywano, że i obecne edycje są równie „udane”. Zdecydowałem się za to sięgnąć po witbiera, Żywca Białego, gdyż to zupełna nowość dla Grupy. Ba! Jest ona pierwszym koncernem, który zdecydował się porwać na ów gatunek. Może nie najbardziej szałowy, jaki przyjdzie wam w życiu skosztować, nie gwarantujący najwyższego levelu zadowolenia, za to z pewnością dość oryginalny. Niech będzie, że sobie poklaszczę z zadowolenia. Mamy bowiem do czynienia z belgijskim jasnym piwem pszenicznym, tradycyjnie przyprawianym kolendrą, skórką jakiegoś cytrusa, czasami laską wanilii. Brzmi nieźle, czyż nie?

Z obiecywanego przełomu i szaleństwa smaku, wyszło piwo, którym z radością napoiłbym zlew, ale z racji skąpstwa zmęczę je do końca. Żywcowi wyszedł napój, z którym obcowanie jest równie przyjemne w smaku, co gryzienie mydła.

Porażkę zapowiada już wygląd: co prawda słomkowy kolor się zgadza, ale przesadna przejrzystość (witbier powinien być zdecydowanie bardziej mętny), szybko opadająca, chaotyczna piana, która za nic nie chce się trzymać szkła, budzi niepokój. W zapachu niby też się zgadza, bo i bez problemu wyczujemy goździkowy (serio) aromat słodu pszenicznego i nutę kolendry, za to troszkę drażni brak cytrusów. Dla mnie to clue programu, przez co łapię foszka.

Wychodzę z domu strzelając drzwiami krótko po pierwszym łyku. Właśnie pozwoliłem wlać w siebie napój wyciskany z chusteczek do mycia rąk, słaby, odrzucający, po prostu niedobry. Przeważa wodnistość, znamionująca mierną treściwość – co już jest błędem – ale gdy już wyłapię jakieś smaki, ciężko się nimi zachwycić. Gdzieś tam majaczy ziołowość kolendrysłodycz wanilii, ale dominuje nad nimi jakaś przedziwna sztuczność, którą Białe zawdzięcza „naturalnemu aromatowi”. Tak naturalnemu, że aż odbija mi się plastikiem. Cholernie źle się to pije.

Tu nie chodzi o to, że mamy do czynienia z koncernówką, że trzeba ją programowo zaszczuć hejtem – jeszcze raz podkreślę, że Żywiec Porter bardzo mi smakuje. Sęk w tym, że Grupa zaatakowała nas przeraźliwie słabym piwem, którego celem jest raczej zniechęcenie przeciętnego piwosza do rzemieślniczego piwa, niż przeciągnięcie co bardziej wybrednych na stronę koncernu. Nie dajcie więc robić z siebie baranów – jest tyle świetnych piw, które powinniście spróbować, że doprawdy – Żywiec Białe nie jest wam do szczęścia potrzebny.

ŻYWIEC BIAŁE
Grupa Żywiec
Witbier
Skład:
słody pszeniczny, jęczmienny; aromat naturalny; kolendra; chmiel; woda
Cyferki:
4,9% alkoholu, 11,6% ekstraktu
Cena:
3,79 z kaucją (Lewiatan, Kraków)

piwo3

(Visited 167 times, 1 visits today)

6 komentarzy na temat “ŻYWIEC BIAŁE: robi ze mnie barana

  1. W kwestii rodzimych witbierów – co sądzisz o białym Namysłowie? Miałem ostatnio okazję spróbować i szczerze mówiąc również mnie nie porwał.

    • Przyznam, że Namysłowa akurat nie piłem, natomiast bardzo smakował mi witbier z Kormorana. Gdy nam się wiosna ustabilizuje na poziomie 15 stopni Celsjusza, to na pewno je opiszę – świetnie orzeźwia 🙂

  2. Pingback: KORMORAN WITBIER: wiosenna podróż | Jerry Brewery

  3. Pingback: Cztery pszenice | Jerry Brewery

    • Lol. Albo z polskich piw piłeś tylko wyroby Żywca, albo jesteś creepy spamerem. Ale komentarz zostawię, niech się ludzie pośmieją 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *