THROWBACK THURSDAY: Widawa Porter Wędzony

Throwback Thursday Porter Widawa

Wróciło jedno z tych piw, które musisz wypić, by mieć zaliczone najważniejsze pozycje polskiego kraftu.

Za jeden z plusów mieszkania przez rok we Wrocławiu poczytuję sobie dostępność premier z browaru Widawa. Gdy w Krakowie mogli tylko pomarzyć o nowalijkach od Wojtka Frączyka, ja miałem je pod ręką. Pamiętam jednak, że jedna z nich nieomal mnie ominęła – mowa o Porterze Wędzonym.

Trunek ukazał się na przełomie 2014/2015 roku (debiut w czasie piwowarskiej gwiazdki) i momentalnie zniknął z półek sklepowych. Ja ściągnąłem dosłownie ostatnią buteleczkę, która jakby czekała na mnie w Drink Hali. O tym, że skopała mi dupę, możecie przekonać się czytając zeszłoroczną recenzję.

Kolejna warka, zupełnie niesłusznie, przechodzi niezauważona. Sklepy grzecznie informują, że mają Porter na stanie, ale beer geekowie albo zdają się nie zauważać owej informacji, albo nie chwalą się, że zgarnęli cymes dla siebie. Pragnę was wszystkich zganić.

PORTER WĘDZONY
Widawa

Porter Bałtycki
Warka: 11.06.2016
Skład: woda; słody Rauchmalz, Karamell Aroma, Karamell Dunkel, Chocolate,  Rostmalz Extra; chmiel Iunga; drożdże W 34/70
Cyferki: alkohol 7,5% obj., ekstrakt 19 Plato

Porter Wedzony Widawa

No przecież to jest Mistrz, który śmiało może być stawiany obok Preparatu jako przykład mądrze uwędzonego mocarza. Wystarczy zrzucenie kapsla, by zatrzeć ręce z zachwytu. Co my tu mamy? Przede wszystkim sympatyczną oscypkową wędzonkę, która świetnie zlewa się z aromatem czekolady, śliwki i figi. Dobrą robotę wykonują słody karmelowe (jak mało kiedy toffi mi tutaj pasuje) oraz chmiel, wzbogacający bukiet o nuty ziołowe.

Pierwsze, na co zwraca się uwagę przy kontakcie Porteru Wędzonego z ustami, to cudowna gładkość, zmącona subtelnym wysyceniem. W pierwszym akordzie króluje czekoladowa słodycz. W drugim do głosu dochodzi oscypek i paloność kawy, zaś na finiszu rządzi wyważona goryczka.

Według mnie Porter Wędzony od Widawy to wciąż czołówka rodzimego kraftu – kupujcie w ciemno, żeby później nie pluć sobie w brodę!

Soundtrack: ostatnio wróciłem do pierwszej płyty Black Country Communion. Otwierający numer „Black Country” niszczy galopadą sekcji:

4 komentarze na temat “THROWBACK THURSDAY: Widawa Porter Wędzony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *