THROWBACK THURSDAY: Sunset Blvd

Throwback Thursday Sunset Blvd

Pierwsza warka rozłożyła mnie na łopatki i długo nie pozwalała się podnieść. Czy tak samo będzie 1,5 roku później?

2014 to rok, w którym nad wyraz często wpadałem w zachwyt nad piwami, co oczywiście jest pokłosiem mojego braku doświadczenia. W efekcie praktycznie każdy nowy smak, o ile nie był wymieszany z dominująca wadą, przyprawiał mnie o dreszcze. Nie powiem, trochę tęsknię za tymi czasami. Szedłem do sklepu, w ciemno kupowałem kilka butelek i z miejsca wiedziałem, że będę podekscytowany, bo temat był dla mnie świeży.

Dziś rzadko kiedy doświadczam beergasmu, choć faktycznie – jeśli już, to na całego. Za to coraz częściej wolę sięgać po trunki, które już kiedyś wypiłem i zapamiętałem je jako smaczne. Sunset Blvd od pierwszego spotkania było takim piwem. Raduga przygotowała świetnie zaprojektowane czerwone IPA z dodatkiem słodu żytniego, który podkręcał jego aksamitność i mamił słodkością, przez co – w moim mniemaniu – to piwo stało się idealnym do wprowadzenia lubujących się w słodyczy do świata goryczki.

Ba, Sunset do tego stopnia mnie kręcił, że zdecydowałem się w ramach Browaru Gęstwa spróbować go odtworzyć. Redrum wyszedł nie do końca po mojej myśli, choć piwo rzeczywiście okazało się bittersweetem.

Szukając pomysłu na kolejny Throwback Thrusday nie mogłem więc odmówić sobie przyjemności degustacji Rye Red Ale.

Sunset Blvd Raduga

SUNSET BLVD
Raduga

Rye India Red Ale
Warka: A1/25.09.2016
Skład: woda; słody: jęczmienne, żytni, pszeniczny; chmiele Amarillo, Mosaic, Citra, Simcoe; drożdże US-05
Cyferki: alkohol 6,5% obj., ekstrakt 16 Blg, 70 IBU

O ile poprzednie warki Sunset w zapachu były jednoznacznie zdominowane przez słodkie chmiele, o tyle teraz daje o sobie znać słodowa podbudowa, wprowadzając nuty karmelowe i melanoidynowe. Nieźle komponują się z całością i mówię to ja – człek, który za nimi nie przepada i unika wszelkich Amber Ale. Trunek bucha białymi owocami (marakuja, ananas) i pomarańczą, a odrobinę wytrawności wnosi żywica.

To, co charakterystyczne dla tego piwa, to oleista pełnia odczuwalna w ustach, pochodząca oczywiście od żyta. Smak przypieczonej skórki od chleba miesza się tu z słodyczą owoców tropikalnych i pomarańczy, a całość spięta jest goryczką na finiszu. Mocarną, ale niezalegającą.

Sunset trochę mi spowszedniał, gdyż – nie ukrywam – piję go stosunkowo często, ale nadal mam ochotę do niego wracać. To naprawdę dobry wywar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *