PROFESJA: z domu do browaru

Profesja3

NIE MA JAK W DOMU to cykl na blogu, w którym od czasu do czasu będę opisywał produkty browarników domowych, a także mówił o warzeniu w domowym zaciszu. Jeśli chcesz, by twoje piwo znalazło się w tym dziale, napisz do mnie  🙂

Jeszcze domowy, już wkrótce rzemieślniczy. Browar Profesja przechodzi drogę, o której marzy wielu piwowarów-amatorów. Dziś jego członkowie opowiedzą mi o swojej przygodzie z piwem.

Profesja na rynek komercyjny wkroczy już na początku 2015 roku. Wtedy to do sprzedaży trafią trunki, które od wielu miesięcy – by nie powiedzieć lat – doskonalą piwowarzy ekipy, Michał Gref Przemek Leszczyński. To oni, wraz z kolegami Tomkiem Szydłowskim i Karolem Sadłowskim, oraz sprawującym seniorską pieczę nad projektem Krzysztofem Grefem, odpalą drugi wrocławski browar rzemieślniczy. Przekonajmy się jak do tego doszło.

POCZĄTKI ZABAWY

Piwem zajmuję się od dłuższego czasu, a podstawową wiedzę do głowy wbija mi mój Tata – opowiada Michał. – Z okazji każdego zdanego egzaminu wyjmował z lodówki lub piwnicy porter bałtycki, mówiąc przy okazji, że marzy mu się powrót do dawnych czasów, gdy  rządziły grodziskie, portery, a nie klarowne, odfermentowane lagery. Później to ja przedstawiałem Tacie, co ma do zaoferowania scena w UK i USA. Tak zaczęła się nasza przygoda z piwowarstwem.

Przemek z kolei pierwsze szlify zdobywał w Namysłowie: – Moja przygoda z piwowarstwem zaczęła się w 2008 roku, pod koniec studiów, po krótkich praktykach w browarze Namysłów. Stwierdziłem: czemu nie wykorzystać wiedzy do zrobienia czegoś dobrego (i taniego) na własną rękę? Zdecydowałem się na warzenie z powodu braku przedstawicieli większości stylów na polskim rynku.

Leszczyński, jako student Biotechnologii na Uniwersytecie Wrocławski, właśnie tam nauczył się podstaw piwowarstwa. – Warzyć z kolei nauczyłem się z książek i lektury forów internetowych. Byłem też na kilku pokazach warzenia, choć akurat o nich dowiedziałem się dużo później.

Michał, również absolwent UW, bazował na podobnych źródłach wiedzy: – Głównie fora polskie i amerykańskie, ksiązki oraz, co sobie najbardziej cęnię, spotkania przed założeniem Wrocławskiem Inicjatywy Piwowarskiej – to jedno z „dzieci” browarnika Profesji. – Grupa zapaleńców nie hejtowała, ale merytorycznie oceniała dane piwo, przez co poziom nieustannie rósł. Dziś mogę nazwać tych ludzi przyjaciółmi. Warzenie oraz wyjście z tym do podobnych zapaleńców to dla mnie jedyna słuszna droga.

PRZEPIS NA SUKCES

Przemek i Michał stawiają głównie na swoje przepisy, ale zaczynali jak większość z piwowarów: – Na początek były to kopie przepisów innych piwowarów oraz gotowe zestawy ze sklepu. Od kilku lat sam układam wszystkie receptury.– opowiada Przemek. – Uwarzyłem dwie warki na gotowych zestawach, reszta to moje eksperymenty. Jestem zadowolony z piwa bardzo krótko, zawsze szukam sposobu, by coś poprawić – zdradza swoją filozofię Gref. – Znajomi, rodzina i przyjaciele nigdy nie narzekają – śmieje się.

Michał, mimo sporego doświadczenia, rzadko brał udział w konkursach dla piwowarów. – To były tylko trzy konkursy, ale bez większych sukcesów: jakieś szóste miejsce lub finały. Więcej sam pomagałem organizować. Czy uważam, że są ważne? Owszem, gdyż moim zdaniem podnoszą i tak już niezły poziom piwowarstwa domowego.

Przemek z kolei ma na koncie jeden sukces. – Udało mi się zgarnąć pierwsze miejsce w konkursie w Kłodzku oraz kilka niższych w słowackim HBS. Zwykle jednak moje piwa były oceniane jako niezgodne ze stylem BJCP – śmieje się piwowar.

Profesja1

PORA NA RZEMIOSŁO

Browar Profesja zaczął rodzić się w 2012 roku. Inicjatorami byli Tomek i Karol, którzy także mają za sobą sporo uwarzonych piw. Przeprowadzili analizę rynku, poszukali solidnego merytorycznego wsparcia – padło właśnie na Michała i Przemka. Panowie relacjonują:

Chodziła mi po głowie myśl o założeniu browaru, ale wszystko zaczęło kręcić się w momencie, kiedy spotkałem na swojej drodze właściwych ludzi: pana Prezesa (Tomek), pana Dyrektora (Karol) i pana Piwowara (Michał) – mówi Leszczyński. A Gref dodaje: – Browar to moje największe marzenie od dłuższego czasu. Oprócz naszej czwórki tworzy go jeszcze mój ojciec, Krzysztof. Człowiek, który zawsze pomoże i rozwiąże wszystkie problemu. Nie wspominając o warzeniu genialnych ciemnych piw!

Za nazwę i linię produktową odpowiada Karol, oczywiście przy wsparci pozostałych członków ekipy. – Praca nad nazwą browaru, a także poszczególnych piw okazała się niezwykle trudnym i pracochłonnym zadaniem – opowiada Tomek. – Koncepsji było wiele i sporo się przy nich przelało piwa, ale ostatecznie doszliśmy do konsensusu: browar Profesja. To wiedza, rzetelność i zawodowstwo. Każdy z zespołu działa w oparciu właśnie o te zasady, wkładając w browar całe swoje serce i pasję. Sama nazwa firmy ma także ogromny wpływ na nazewnictwo poszczególnych piw. Chcąc podkreślić rzemieślniczy charakter browaru zaplanowaliśmy, by każdy trunek swoją nazwą odnosił się bezpośrednio do wybranych zawodów lub profesji.

Twórcy Profesji pytani o planowany start, zgodnie odpowiadają: – Jak najszybciej się da! – a Karol dodaje – Startu można się spodziewać w pierwszym kwartale 2015 r., jesteśmy na finiszu prac związanych z uruchomieniem instalacji. Pozostało jeszcze kilka spraw administracyjnych z Urzędem Celnym.

W planach browaru pojawiają się nie tylko piwa nowofalowe, lecz także klasyki z Wysp i kontynentalnej Europy. – Zobaczymy, jak zareaguje rynek, ale chcemy warzyć to, co pijemy wspólnie z przyjaciółmi. Chcemy także pokazać coś wyjątkowego, autorskiego. A to dopiero początek!

Ja dostałem od Michała dwa piwa, które będą warzone w browarze: Bursztynnik i Bard. Czy warto na nie czekać?

Profesja2

BURSZTYNNIK
American Amber Ale
Skład:
woda; słody pilzneński, monachijski, Caramel Pils, Aromatic, bursztynowy, czerwony, karmelowy 150, karmelowy 300; chmiele Perle, Willamette, Centennial, Citra; drożdże San Diego Super
Cyferki: alkohol 5,5% obj., ekstrakt 12%, 31 IBU

Najpierw na tapetę wziąłem nachmielone po amerykańsku amber ale, uwarzone według receptury Przemka. Piwo już chwilę poleżało w butelce, autor ostrzegł mnie więc, że może być mocno nasycone.

Zanim jednak opowiem o smaku, kilka słów o wyglądzie. Intensywnie bursztynowy (a jakże!) płyn charakteryzuje się sporym zmętnieniem. Widać drobinki drożdży albo chmielu, unoszące się w piwie. Na nim spoczywa drobna, trwała, choć może niezbyt obfita biało-beżowa piana. Plus za ładny lacing.

Zioła i sosna – oto pierwsze aromaty, które wskakują mi do nosa. Zaraz za nimi wędrują cytrusy (przede wszystkim pomarańcza), ananas oraz żywica. Tęczę zapachów uzupełnia słodowe toffi.

Sprawdza się przepowiednia Michała – Bursztynnik jest faktycznie mocno nagazowany, ale w przyjemny, drobny sposób. Amber z Profesji charakteryzuje się sporym ciałem jak na tak relatywnie niski ekstrakt. Karmelowo-tropikalna słodycz jest tu jednak kontrowana solidną ziołową goryczką i melanoidynami.

BARD
American Pale Ale
Skład:
woda; słody pale ale, wiedeński, pszeniczny, karmelowy, Caramber; chmiele Chinook, Cascade, Citra; drożdże California Ale
Cyferki: alkohol 5,9% obj., ekstrakt 13%, 52 IBU

Bard to z kolei dzieło Michała. Dość mocne jak na pale ale, ale ekstraktem mieszczące się w stylu. Lekko zmętnione piwo w kolorze jasnego bursztynu zdobi ładna beżowa piana, acz lacingiem i trwałością nie powala.

W zapachu dominują oczywiście aromaty chmielowe, przede wszystkim cytryna, sosna i mango, choć znalazło się tez miejsce dla karmelu. Owoce tropikalne to główni bohaterowie smaku: świeże i soczyste mango i marakuja wypełniają gardło przy okazji każdego łyku. Z tego powodu Bard sprawia wrażenie piwa słodkiego, jednak przyjemna grejpfrutowa goryczka skutecznie przypomina, że mamy do czynienia z Amerykaninem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *