Premierowy Multitap Crawl – Beer Story, BroKreacja i inni

multitap crawl 20 02

Dwie premiery, pięć knajp i kilka niespodziewanych piw. Sobotni crawling po multitapach jak zwykle obfitował w atrakcje.

Muszę przyznać, że dawno nie urządzałem klasycznej włóczęgi po piwnych knajpach. Zazwyczaj wybieram jedno, góra dwa miejsca, w których się stołuję próbując nowalijek lub sprawdzonych klasyków. Jednak w końcu nadeszła ta sobota, gdy powiedziałem sobie „czas uskutecznić Multitap Crawl!”.

Tym bardziej, że miałem zaproszenie na dwie premiery, które tego dnia odbywały się w krakowskich lokalach: w House Of Beer pierwsze piwa pokazało Beer Story, z kolei w Artefakt Cafe Brokreacja zaprezentowała Weizena. Napisałem do Marty i Maćka, moich licealno-studencko-piwnych Przyjaciół z propozycją dołączenia do mojej knajpianej wędrówki. Przystali z ochotą.

Warto w tym miejscu podkreślić, że każde z miejsc, w którym byliśmy, wypełniło się dosłownie do ostatniego miejsca. Znalezienie wolnego siedziska w krakowskich multitapach w sobotnie wieczory graniczy z cudem. Niezwykle mnie to cieszy, ponieważ – tak mi się wydaje – jest to oznaka, że piwo kraftowe coraz głębiej zakorzenia się w umysłach Polaków, a wyjście do multitapu nie traktuje się już jako wiekopomnego wydarzenia. Po prostu jest jedną z naturalnych alternatyw na spędzenie weekendu.

TAP HOUSE

Cent us mr hard pracownia piwa

Wystartowaliśmy chwilę po 19:00 w patronackiej knajpce Pracowni Piwa. Na kranach pojawiło się kilka ciekawostek, w tym dwie od gospodarza. Pierwsza z nich to nowa warka Cent Us (Smoked Stout, 4,7% alko., 12 Plato, 35 IBU), tym razem „uwędzona” przez słód torfowy, podana z pompy. Spalona opona podlana asfaltem przyjemnie rozpoczyna bukiet aromatu, ale nie stanowi dominanty. Akcent położony został na mleczną czekoladę oraz krówkę. Z racji nalewania z pompy piwo ma cudowną fakturę śmietany. Smakuje kawą, czekoladą i odrobiną whisky. Finisz przyjemnie goryczkowy. [7]

Do kranu był podpięty także Mr. Hard (Barley Wine, 9,5% alko., 25 Plato, 67 IBU) i pewnie bym go olał (w końcu jeszcze tyle piw przede mną tego wieczoru!), gdyby chłopaki za barem nie sprzedali mi info, że to wersja z drugiej warki, przez – jeśli dobrze liczę – grubo ponad rok leżakowana w kegu (stąd jej rozsądna cena). Trunek oczywiście pięknie się utlenił. Dominują akcenty miodu i… wermutu. Do tego figa i rodzynki. Mr. Hard jest oczywiście bardzo słodki i gęsty, ale ze względu na leżakowanie oraz goryczkową kontrę nie zamula. Zapewnia za to całą paletę smaków: od wina i miodu pitnego, poprzez ziołową nalewkę, na karmelkach skończywszy. [9]

MULTI QLTI

Holy Citrus Piwne Podziemie

Kolejny przystanek, tym razem „na jednego” stanowił Multi Qlti Tap Bar. Tak zapchany, że musieliśmy stanąć przy kontuarze! Ale nic to – zamówiliśmy po piwku i zaczęliśmy ciamkać. Ja postawiłem na Holy Citrus Piwnego Podziemia (Pale Ale, 5,3% alko., 12,9 Plato), solidnie doprawione skórką cytryny. Żółty cytrus rządzi i dzieli, dominując na każdej płaszczyźnie. Z tego powodu piwo może wydać się nieco jednowymiarowe, ale nie o złożoność w nim chodzi. Kluczem jest znakomita rześkość i pijalność, bliska „Desitkom”. Drobne wysycenie, przyjemna i szlachetna gorycz tylko podkręcają walory piwa. Oczekuję powtórki w lecie! [8]

VIVA LA PINTA

farmhouse Pinta

Do patronackiej knajpy Pinty zaglądnęliśmy, by spróbować pierwszego reprezentanta Pinty Miesiąca 2016Farmhouse! (American Farmhouse Ale, 5,0% alko., 13,1 Plato). To pierwsze „wiejskie” Ale z polskiego browaru, jakie próbowałem (na Basistę jeszcze przyjdzie pora), stąd moja ciekawość była wzmożona do granic możliwości. Niestety, nie jestem w stanie do końca sprawiedliwie ocenić tego piwa, ponieważ w Viva La Pinta unosił się zapach… burgerów. Z jednej strony propsuję, że knajpa dba także o gastronomię, jednak w momencie, gdy pomieszczenia są zamknięte (bo zimno), ów fakt uszkadza percepcję. Mogę wam jedynie napisać, że zarówno w smaku, jak i w zapachu Farmhouse! kojarzy mi się z Vibovitem pomarańczowym. Delikatne kwaskowo-amoniakowe nuty podbite są cytrusami. Niezłe, ale wolę oryginał w proszku. 😉 [6]

HOUSE OF BEER

beer story

Pierwsza tego wieczoru premiera i to potrójna! W HoBie swoje piwa zaprezentował krakowski Beer Story warzący kontraktowo w Szczyrzycu. Gdy przybyliśmy na miejsce główna część imprezy już się skończyła, więc nie miałem okazji pogadać z autorami trunków, które trafiły do szkła. Zapodałem dwa: American Muscle (AIPA, 6,7% alko., 16 Blg, 71 IBU) oraz City Lights (Wheat IPA, 5,74% alko., 14 Blg, 65 IBU).

No i niestety zawiodłem się. W przypadku obu trunków dominuje aromat sera i przepoconych skarpet. W AIPA walczy o głos melon i odrobina cytryny, ale niestety nie dają rady. W smaku jest już lepiej, relatywnie rześko i pijalnie. Ale ten aromat… [4]
Nieco lepiej radzi sobie Wheat IPA, choć i ono straszy serem. Nie brakuje tu na szczęście ziół i cytrusów. Smak oceniłbym wysoko (bo i przyjemna pszeniczna gładkość, i owocowość), ale wrażenie psuje kosmiczna, tabletkowa goryczka. [4]

Z różnych źródeł wiem, że właściciele Beer Story to naprawdę ogarnięci piwowarzy i że wszystko byłoby dobrze, gdyby nie chmiel, który skupywali także od sklepów dla piwowarów domowych. A że z jakością takowego różnie bywa (warunki przechowywania), część z was pewnie wie nie od dziś. Rozumiem, akceptuję wytłumaczenie, na pewno dam jeszcze szansę, ale nie mogę ukrywać, że premierowe piwa, które piłem, były po prostu słabe.

ARTEFAKT CAFE

The Nurse brokreacja

Na koniec wieczoru wpadliśmy do Artefaktu – w patronackiej miejscówce BroKreacji odszpuntowano pierwszą beczkę z The Nurse (Weizen, 4,9% alko., 12 Plato, 15 IBU). Pszeniczniak przefermentowany przez płynne drożdże od Fermentum Mobile został zdominowany przez banany (goździka praktycznie niet): słodkie, dojrzałe, niezwykle przyjemne. Smak, ze względu na fakturę i niskie nagazowanie, przywodził na myśl dobry sok przecierowy, zwieńczony minimalną goryczką. Ale właśnie – Weizen powinien jednak mieć w sobie sporo więcej gazu. Ten błąd ekipa BroKracji oczywiście sama wyłapała i z pewnością nareperuje w kolejnej warce. Mnie przesadnie nie przeszkadzał, więc daję dobrą ocenę. [7]

the butcher brokreacja

Później z kolegami Mateuszem i Filipem (czyli duetem stojącym za firmą BroKreacja) oraz Szymonem (menago Artefaktu) usiedliśmy, by pogadać trochę o piwnym szkle, zbliżających się krakowskich festiwalach (jeśli przejdzie realizowany pomysł, to będzie grubo!) oraz spróbować najnowszą warkę The Butcher (Red IPA, 7% alko., 16 Plato, 75 IBU), czyli największego pewniaka BroKracji. Piwo świeżo znale z tanka do jednej beczki (reszta jeszcze leżakuje) okazuje się być najlepszym wypustem pod rzeźnicką marką. Genialnie pachnie cytrusami i żywicą, jest cudownie rześkie mimo 7% alkoholu. Dobry chmiel + cierpliwe dopracowywanie receptury robią swoje. Oby tak dalej! [7]

**

A później już tylko pozostało nam złapać nocny tramwaj i ruszyć do domów. Chyba musimy częściej wybierać się na takie przeloty. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *