MR. HARD’S ROCKS: lany w poniedziałek

pracownia piwa mr. hard's rocks

Dożyliśmy cudownych czasów, w których picie piwa wyprodukowanego w Polsce może być prawdziwym Świętem. Jednym z przykładów takiego trunku jest Mr. Hard’s Rocks.

Czasy przedrewolucyjne to nie tylko bezbarwność aromatu i smaku, ale przede wszystkim brak kultury picia. Nie ma co się dziwić – w końcu komu by się chciało delektować Żubrem czy innym Harnasiem?

Jednak wraz z nadejściem pięknych dni dla polskiego piwowarstwa, diametralnie zmieniło się podejście do konsumpcji. Już nie pijemy tylko po to, by odciąż sobie kurek albo ochłodzić po ciężkim dniu. Piwo stało się trunkiem z górnej półki, nad którym można deliberować i przeżywać radość z każdego zaczerpniętego łyku.

Spodziewałem się, że roczne Kamienie Pana Twardego, znakomity Russian Imperial Stout od Pracowni Piwa, będzie jednym z tych trunków, których degustacja na długo zapadnie mi w pamięć. Przecież już w momencie pierwszego wyszynku (podczas zeszłorocznego Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa) urywało tyłek i z miejsca stało się kandydatem do miana najlepszego tytułu roku. Po 12 miesiącach leżakowania w butelkach Mr. Hard’s Rocks nie mogło być gorsze.

Ponieważ, mówiąc oględnie, nie mam ostatnio zbyt dobrej passy, przeto postanowiłem rozchmurzyć swój świat dobrym piwem. A skoro podkrakowski RIS czekał już na mnie w lodówce, nie miałem wątpliwości, że oto nastała odpowiednia chwila, by go zdegustować. Mr. Hard’s Rocks trafił do mojego gardła dokładnie dwa poniedziałki temu. Oto wrażenia.

pracownia-piwa-mr-hards-rocks

ZAPACH: z butelki od razu atakuje mnie paloność – gigantyczna, nieposkromiona! Tak intensywnej roli słodów palonych nie spodziewałem się po rocznym piwie. Za to nut utlenienia i owszem – te objawiają się zapachem sherry. Mój nos truchleje! Bukiet aromatów uzupełnia kawa, orzechy, figi i śliwki. Czekolady tu jakby mniej niż w oryginale.

PIANA: obfita i bardzo gęsta, brązowa powłoka, złożona z drobnych pęcherzy. Lacing genialny.

KOLOR: czarny, nieprzejrzysty.

SMAK: hmmm, czy przesadzę jeśli powiem, że to najbardziej złożone polskie piwo? Dzięki niskiemu wysyceniu i ekstremalnej gęstości i gładkości można w każdym łyku Pana Twardego odkryć coś zupełnie nowego. W pierwszym akordzie pojawia się słodka śliwka maczana w czekoladzie. W drugim na pierwszy plan wysuwa się kawa, za to finisz jest już wybitnie palony, choć nie brakuje przyjemnej goryczki. W tle majaczą nuty sherry i rumu, ale generalnie alkohol został ukryty bardzo dobrze.

Świetne jest to piwo, rzekłbym „wielowątkowe“. Choć ciągle uważam, że najlepszym polskim RISem jest Dziadek Mróz, to jednak roczny Mr. Hard’s Rock także miota mną jak szatan.

MR. HARD’S ROCKS
Pracownia Piwa

Russian Imperial Stout
Warka: 05-08-2015 (pierwsza, leżakowana w beczkach przez rok)
Skład: woda; słody jęczmienny, pszeniczny, karmelowy, czekoladowy; palony jęczmień; chmiele Columbus, Amarillo, Challenger; drożdże
Cyferki: alkohol 9,5% obj., ekstrakt 25 Plato, 55 IBU
Cena: 18 zł (Tap House, Kraków)

piwo9

Soundtrack: będzie dobrze Jerry, będzie dobrze – zobaczysz!

0 komentarzy na temat “MR. HARD’S ROCKS: lany w poniedziałek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *