Piwny rzut oka na Litwę

DSC01432

Co kupuje Litwin, gdy idzie do sklepu po piwo? Dzięki uprzejmości mojej Rodzicielki dane mi to było sprawdzić.

Matula wybrała się niedawno na wycieczkę do Wilna, a ja jako kompletny nieogar zupełnie zignorowałem ten fakt pod względem piwnym. Nie poinstruowałem więc jej co i gdzie kupić. Na szczęście sama wpadła na to, by coś mi przywieźć. Wykorzystała więc chwilę wolnego, wyskoczyła do sklepu położonego nieopodal hotelu i zgarnęła cztery butelki. Mówiłem już, że kocham swoją Szefową?

Rodzicielka o piwie pojęcia zbyt wielkiego nie ma, więc jedyne czym się kierowała to wygląd pojemnika i podpowiedzi miejscowych. W efekcie otrzymałem od niej Pilsa, Jasnego Lagera, Pale Ale na modłę angielską oraz… kwas chlebowy. Przyznam, że też bym się pomylił, gdyż po butelce, na której widnieją jedynie litewskie napisy ciężko cokolwiek wywnioskować. No to sprawdźmy, cóż kryje się w buteleczkach!

DUONOS GIRA
Gira

Rozpocząłem od kwasu chlebowego, wszak ów koleżka w praktyce nie zawiera alkoholu. Jak nie jestem miłośnikiem tego napoju, tak Duonos autentycznie mi smakował. Zapach chleba razowego i palonego ziarna wprost urywają łeb. Tak intensywnie nie pachnie nawet pieczywo (co IMO jest sytuacją dość zabawną).

W smaku, oprócz oczywiście razowego chleba, dominantę stanowi miodowa słodycz, przyjemnie kontrowana wytrawnym finiszem. Pijalność podnosi przyjemne wysycenie. Oceny nie wystawiam, bo się nie znam, ale podkreślę raz wtóry: tak dobrego kwasu chlebowego jeszcze nie piłem.

DSC01433

GRYNAS
Dundulis

Na tego Pilsa ostrzyłem sobie zęby, gdyż jego etykieta podpowiadała, że mamy do czynienia z kraftową myślą. Wszystko szło dobrze do momentu, w którym postanowiłem zabełtać szkłem… Przed ową czynnością do nosa doszły nuty kwiatowe, ziołowe i ziemiste – całkiem spoko. Jednak po merdaniu nad Dildo-Glassem uniósł sie aromat podgnitego szczypiorku, fermentujących ogórków oraz innych atrakcji, których zdzierżyć nie mogłem.

Zaryzykowałem picie – nie było tak źle, raczej standardowo dla Pilsa. Zbożowość łączyła się z ziołami, a całość finiszowała wyrazistą goryczką. No ale ten smród… Nie dałem rady, trzeba było wylać. [3,5]

EKSTRA SVYTURYS
Svyturys Alus

To piwo goryczkowego Pilsa udawać nawet nie chciało, ale w kategorii Eurolager narzekać na nie nie sposób. Co prawda aromat na dzień dobry wita mnie siarkowodorem na modłę jajeczną, ale za chwilę poprawia się sporą ilością ziół, zboża, a nawet cytryny. Jednoznacznie słodki smak i dominacja zbożowości nie powalają na kolana, ale ładnie zaakcentowana chmielowość sprawia, że traktuję Svyturysa jako całkiem dobrego przedstawiciela stylu. [5,5]

AMBER CITY ALUS
Sviesusis Gaisais

Na zakończenie litewskiej przygody zostawiłem sobie Pale Ale, uwarzone na przedrewolucyjną modłę. Czytaj: jest czysto, bez chmielowych szaleństw. Co ciekawe, w zapachu oprócz kwiatów, ziemistości i miodu (utlenienie?) pojawiają się estry bananowe, choć nie sądzę, by znalazły się tam zamierzenie.

Smak to powtórka zapachu, słodka, kwiatowo-estrowa, z minimalną dawką goryczki. Muszę jednak przyznać, że ten miks, który mógłby się jawić jako padaczny, stanowi całkiem przyjemną całość. [6]

4 komentarze na temat “Piwny rzut oka na Litwę

  1. Miodowe nuty w litewskich piwach to często wynik pracy określonych szczepów drożdży, charakterystycznych dla tamtego rejonu. U nas niesłusznie brane za utlenienie (cóż, takie pierwsze skojarzenie).

  2. Ok, dwa źródła, przy czym sprowadzanie posmaków miodowych do drożdży to jednak moja nadinterpretacja. Faktem jest że kwiatowość i miodowość w piwach litewskich to „it’s not a bug, it’s a feature” 😉 Ze względu na unikalność cech drożdży tam używanych, skłaniałbym się do hipotezy że w dużej części to ich robota.

    http://notopopiwku.blogspot.com/2014/07/tradycyjne-piwa-litewskie.html

    http://thebeervault.blogspot.com/2012/07/litewskie-wiejskie-niefiltry.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *