Piwa zmartwychwstanie

Piwna rewolucja ma moc wskrzeszania! Dzięki współczesnym piwowarom do łask wracają wspaniałe, niesłusznie zapomniane style i gatunki.

1 listopada to wspaniałe święto, szczególnie dla osób wierzących. Celebrujemy dziś nie dynię czy bzdurne Halloween, ale przede wszystkim istotę naszej wiary – zmartwychwstanie. Jesteśmy przekonani, że poza tym łez padołem istnieje świat, w którym narodzimy się na nowo.

To jednak przyszłość. W teraźniejszości mamy przyjemność obcować z wieloma gatunkami piw, w tym też takimi, które wielu teoretyków przez lata uważało za wymarłe. Zmanierowane przez słupki sprzedaży koncerny wolały warzyć lagera, a kolejne pokolenia piwowarów domowych zapomniały o nich lub wręcz w ogóle nie wiedziały.

Jednak w końcu udało się je wskrzesić, by cieszyły piwną brać, szukającą nowych wrażeń. Kroczek po kroczku pojawiały się na rynku, powoli docierając do kolejnych piwnych freaków. Tę tendencję niedługo potwierdzi BJCP, które właśnie przygotowuje swój nowy przewodnik po piwnych stylach. Wśród nich pojawi się kilka wskrzeszonych.

Grodziskie 4.0

Grodziskie (Grätzer) – polska duma narodowa. Lekkie pszeniczne piwo warzone z udziałem słodów wędzonych. Jego produkcję przerwano w 1993 roku z powodu rzekomej nieopłacalności. Na szczęście w 2010 roku przyszli twórcy browaru Pinta, Grzegorz Zwierzyna i Ziemowit Fałat, uwarzyli a la Grodziskie, które podbiło serca piwoszy na Birofiliach w 2010 roku. Styl szybko zyskuje na popularności, obecnie tworzą go kolejne browary, także w innych krajach.

Sahti – fiński napój przypominający bardziej alkoholową zupę, niż typowe piwo. Warzyły je kobiety dla swoich mężów, by ci dzięki niemu mogli rozgrzać się w czasie mroźnej fińskiej zimy, a przy okazji nasycić niczym porządnym obiadem. Przez lata nieco o nim zapomniano, choć styl nigdy całkowicie nie umarł. Do oferty browarów rzemieślniczych sahti weszło kilka lat temu – w Polsce trend wyznaczyła niezawodna Pinta.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Gose – niemieckie piwo oryginalnie produkowane w miejscowości Goslar. To lekki pszeniczniak (przynajmniej 50% zasypu to ze słodowana pszenica) w charakterze przypominające nieco witbiera i Berliner Weisse, ze wyraźną nutą cytryny, ziół i wyczuwalną słonością w smaku. Gatunek umarł w 1988 roku, a do życia przywróciły je amerykańskie browary na początku obecnej dekady.

Lichtenhainer – kolejny Niemiec, tym razem z północy. To piwo kwaśne ale warzone z udziałem wędzonego słodu, zazwyczaj bardzo lekkie i z niską goryczką. Piwo to zyskało popularność w drugiej połowie XIX wieku. Zgon zaliczyło w 1983 roku – ostatnia warka powstała w browarze Ed Barfuss Sӧhne. Za jego wskrzeszenie wzięli się, a jakże, niezawodni Amerykanie i to już w 1997. Konkretnie browar Westbrook Brewing, dla którego Lichtenhainer stał się przyczynkiem do sławy. Obecnie coraz więcej amerykańskich browaru ma ten gatunek w ofercie – liczę, że i do nas dotrze moda na niego.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Kentucky Common – jak sama nazwa wskazuje, to rdzennie amerykański trunek, którego historia sięga połowy XIX, a kończy się w czasach Prohibicji. Popularne niegdyś tylko w okolicach Louisville piwo charakteryzuje się użyciem w zasypie kukurydzy (do 30%) i żyta, dość lekkie (ok. 10-12% ekstraktu) i średnio gorzkie (do 30 IBU). Ze względu na kolor i kwaśność, niektórzy nazywają je sour brown ale. Styl do amerykańskich browarów powrócił na początku tego roku, a za jego reaktywację odpowiada browar New Albanian Brewing Company

Rosanke (ten styl w przewodniku BJCP póki co się nie znajdzie) – historycznie warzono je głównie na terenie Warmii. To lekkie, gaszące pragnienie piwo rozdawane chłopom pańszczyźnianym w trakcie żniw. W smaku i zapach nieco przypomina belgijskie pale ale, jednak ma w sobie więcej aromatów zbożowych. Reaktywacja stylu nastąpiła na okoliczność Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego, a na skalę przemysłową wypuścił je browar Solipiwko kilka miesięcy temu.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Jakie jeszcze style czekają na reaktywację? Ot, choćby Broyhan Alt – warzone przez wieki w Hannowerze piwo górnej fermentacji charakteryzujące się winnym aromatem i nieco kwaskowym smakiem. Na swoją szansę czeka też American Dark/Bock, American Pre-Prohibition Pilsner, Sparkling Ale. Kto wie – może za jakiś czas także w nich przyjdzie nam zanurzyć mordki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *