PILSWEIZER WUJEK SAM: Ameryki nie odkryli

Pilsweizer2 (b)

Polskę najeżdża właśnie Pilsweizerowy Wujek Sam, mający nam pokazać, cóż to znaczy życie w „Hameryce”. Po jego wypiciu, proszę ja was, odeszła mi ochota na zaatlantyckie podróże.

Pilsweizer uwarzył AIPA. Trzeba jednak ogłosić koniec rewolucji. To już normalność” – napisał jeden z użytkowników forum Browar.biz, czym ogromnie rozbudził mój apetyt. Piwo produkowane w Grybowie nigdy nie było synonimem wysokiej jakości. Miejscowi browarnicy kombinowali ze swoimi piwami dolnej fermentacji, by wspomnieć szeroko komentowane Trzcinowe, ale żaden ich produkt nikomu niczego nie urwał. Skoro jednak świat idzie do przodu, nachmielone amerykańskimi odmiana India Pale Ale podbija kolejne serca i żołądki, to głupotą byłoby zignorowanie trendu. Do Grybowa zaproszono wiec wuja zza oceanu, kazano mu przyglądnąć się procesowi produkcji True American IPA, a następnie wysłano go w Polskę.

Ja Wujka Sama traktowałem z nieufnością od samego początku – podobno w browarze popełniono błąd przy rozlewie piwa, co spowodowało, że na usta samo cisnęło się „WTF?”. Wziąłem go więc na wycieczkę zapoznawczą po Krakowie, by nieco się z nim zaprzyjaźnić, a przy okazji pokazać swoje miasto. Wsiedliśmy w autobus MPK i ruszyliśmy przed siebie.

Przyjemna podróż nie zwiastowała niczego złego, tymczasem w domu, po zdjęciu kapelusza, Wujek Sam pokazał swoje prawdziwe oblicze, któremu na imię „DMS”…

Zapach: O-MÓJ-BOŻE! Odkapslowałem butelkę w nadziei na buchnięcie cytrusami lub chociażby ziołowością. Tymczasem zaatakował mnie brokułowy DMS, spod którego ledwo co wydobywał się aromat mango i odrobiny cytrusów. Poza tym do głosu wyraźnie dochodzą słody i skutki ich użycia: zbożowość i karmel. PS: a mówili, by do pale ale nie używać pilzneńskiego, a?

Piana: po dość agresywnym nalaniu pojawił się średniej wysokości, biały obłok złożony z drobnych pęcherzy, jednak szybko opadł. Co prawda przez dłuższy czas białe smugi gościły na płynie i szkle, ale to wciąż za mało w porównaniu z konkurencją.

Pilsweizer płyn

Kolor: mamy obecnie poprawność polityczną i prezencja kolorystyczna nie powinna o niczym świadczyć, niemniej to największy atut Wujka Sama. To bursztynowe, klarowne piwo, bez żadnych skaz w postaci fruwających drobin chmielu, drożdży czy innego szatana.

Smak: witaj DMSie, któren mylisz me nozdrza i zakłócasz pracę kubków smakowych. Witaj siarko, co błąkasz się gdzieś po języku. I przy okazji – niech was piekło pochłonie. Pomijając wady mało się tu dzieje. Pierwszy akord to słodycz mango i brzoskwini. Od drugiego do gry wchodzą słody i ich zbożowa dominacja. Wujek Sam osadza się w miarę solidną goryczką i tym niezbyt przyjemnym zbożem. Wszystko to płaskie i niezbyt efektowne.

Kurczę, także chciałbym, jak forumowy kolega, ogłosić koniec rewolucji i cieszyć się przyjemnym piwkiem z Grybowa. Moje chęci rozmijają się jednak z warzywną rzeczywistością. Z powodu dziwnych przypadków z Jankesem oraz mej sympatii dam „5”, a także za jakiś czas zaproszę Wujka po raz kolejny na przejażdżkę bo Krakau, by przekonać się, czy coś w jego charakterze uległo zmianie. Póki co nie chcę mieć z nim zbyt wiele wspólnego.

PILSWEIZER WUJEK SAM
Pilsweizer/Grybów

American IPA
Skład: słody pilzneński, wiedeński, karmelowy; chmiele Magnum,  Simcoe, Cascade, Citra; drożdże S-05; woda
Cyferki: alkohol 6% obj., 15,1° Blg ekstraktu, 70 IBU
Cena: 7,40 zł (Pod Wiaduktem, Kraków)

piwo5

(Visited 47 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *