PANEL DEGUSTACYJNY: Baltic Abyss, Portery i coś ponadto

Miał być multitap crawling, skończyło się na solidnym panelu degustacyjnym w Craftownii. Nie żałuję, ponieważ przy okazji stworzyliśmy najlepsze piwo świata. 😉

Mój kalendarz w piątkowe popołudnie wesoło przypomniał mi, że u ziomeczków z krakowskiej Craftownii poleje się premierowo imperialny Porter Bałtycki od Wojtka Solipiwko, Baltic Abyss. Chłopakom jako jedynym w Krakowie udało się zdobyć wersję laną z kranu, więc ochoczo wybrałem się na Kazimierz.

Stamtąd miałem wyruszyć na sympatyczny crawling, który w planach miał się skończyć na mieście, jednak za prawą innych geeków, którzy tego wieczoru przybyli do knajpy (Tomek, Grzesiek – pozdrawiam!) postanowiłem zostać. Na stół wyjechały prawdziwe armaty. Wśród nich trzy portery bałtyckie i dwa RISy. Jak wypadły? Proszę bardzo, oto relacja.

ARNOLD SCHWARZELAGER
Hopium

Schwarzbier
Cyferki: alkohol 4,9% obj., ekstrakt 12,9 Blg

Zacząłem od Schwarzbiera z browaru Hopium. Zarówno rzeczony gatunek, jak i dotychczasowe piwa skądinąd sympatycznych chłopaków do mnie nie przemawiały. Tymczasem Arnold jest naprawdę więcej niż solidny. Aromat zdominowany został przez paloność na modłę kawy zbożowej. W smaku świetnie zaznaczony czysty lagerowy charakter z muśnięciem chmielu na finiszu. Bardzo fajne! [7]

BALTIC ABYSS
Solipiwko

Imperial Baltic Porter BA
Cyferki: alkohol 10,3% obj., ekstrakt 24,5 Blg

Ponieważ Baltic Abyss miał być moim ostatnim piwem w Craftownii (hue, hue, hue), wziąłem go jako następnego w kolejce. Podobno w wersji butelkowej dominują orzechy. Tutaj królową okazała się być beczka: wanilia, kokos, nuta szlachetnego alkoholu, a do tego oczywiście odrobina czekolady, ciemnych owoców i orzechów włoskich. Piwo – ogólnie słodkie – finiszuje lekką, przyjemną goryczką. Dobre już teraz, ciekawe co mi powie butelka za kilka miesięcy. [8,5]

POLISHED BLACK GOLD
Jopen/Browar Stu Mostów

Baltic Porter
Cyferki: alkohol 9,2% obj., 50 IBU

Kurczę, nie podeszło mi to piwo. Nie to, że jest niedobre czy wadliwe – Boże broń! Po prostu prezentuje agresywną – jak na Porter Bałtycki – chmielową stronę mocy, a dodatkowo ma taki, hmmm, lagerowy sznyt. W ciemno mógłbyś nawet powiedzieć, że to Strong Lager. Porterowe akcenty pojawiają się dopiero w smaku: trochę czekolady i śliwki. W sumie ciężko się ewidentnie do czegoś przyczepić, ale to po prostu nie mój klimat.

652 m n.p.m.
Podgórz

Baltic Porter
Cyferki: alkohol 8% obj., ekstrakt 22 Blg, 10 IBU

Z kolei absolutnie w moim klimacie jest 652 m n.p.m. od Łukasza Jajecznicy. To charakterystyczne smagnięcie czekolady i karmelu oraz pięknie ułożone ciało to znak rozpoznawczy piwowara, wyczuwalny również w doskonałym Baranie z Jajem. Właściwie nie wiem, co mógłbym jeszcze o piwie, które recenzowałem chyba ze trzy razy powiedzieć. Może to, że druga warka im dłużej tkwi w butelce, tym większym sztosem się staje. [8]

RŻNIĘTY PORTER 😉
Solipiwko/Podgórz/Jopen/Browar Stu Mostów/Ardberg

Baltic Porter Whisky Inside

Gdy już spróbowaliśmy powyższych trzech Porterów, zarządziłem rżnięcie, mniej więcej w równych proporcjach. Dodatkowo poprosiłem chłopaków z Crafownii, by wlali do środka kilka kropelek słynnego whisky Ardbeg (wspomożenie doskonałej Białej Serii od Emelisse). Efekt? Co ja wam będę mówił – Samiec Alfa może mi czyścić buty! Połączenie okazało się genialne: mega intensywny aromat whisky, multum czekolady i ciemnych owoców (jeżyny!), do tego rzucik chmielu… Panie, tu jest wszystko!

FES 18
ReCraft/Widawa

Foreign Extra Stout
Cyferki: alkohol 7% obj., ekstrakt 18 Plato

Jak się bawić, to się bawić – jedziemy z kolejną premierą! Wybór padł na FESa z płatkami dębowymi , czyli kooperację ReCraftu i Widawy. Dość słodkie jest to piwo jak na reprezentanta gatunku, ale wcale mi to nie przeszkadza. Wrażenie słodyczy podbija jeszcze obecność wanilii z płatków. Intensywny zapach mlecznej czekolady i wspomnianej słodkiej koleżanki został wzbogacony potężną dawką…  białych owoców. Wyraźnie czułem, szczególnie w smaku, m.in. mango. Nie wiem, czy to zmysły robią mnie w balona, czy coś jest na rzeczy, ale efekt jest naprawdę spoko. [7]

SPACE ODYSSEY 2028
Raduga

Russian Imperial Stout
Cyferki: alkohol 12,5% obj., ekstrakt 28 Blg, 80 IBU

Po kilku podejściach lanych, kiedy to przyszło mi na bieżąco sprawdzać, jak zmienia się to piwo, dorwałem RISa 28 z Radugi w wersji butelkowej, ochrzczonej jako 2028 Space Odyssey. Pierwszy niuch, no nie wierzę, zaś aldehyd octowy. Co prawda niezbyt intensywny, ale jednak zauważalny. Gdy się już do niego przyzwyczaiłem, dałem się uwieść andrutowi czekoladowemu, podanego z lekko paloną kawą. Gęsty, przyjemny płyn oblepił moje gardło i wolno spływał do brzuszka, znacząc drogę przyjemnym alkoholowym rozgrzewaniem. [7,5]

WET & WILD
Laugar/De Molen
Russian Imperial Stout
Cyferki: alkohol 10,2% obj.

Następny w kolejce był dla odmiany RIS – tym razem padło na kooperację browarów Laugar i De Molen, wzbogaconą o grzyby. Te objawiają się zarówno w smaku, jak i aromacie surową pieczarką. Ale to tylko dodatek, ponieważ kluczem jest tu mieszanka gorzkiej czekolady i kawy. Taki miks owocuje ciekawym dysonansem w ustach: najpierw piwo sprawia wrażenie bardzo słodkiego, by na finiszu zaatakować wyraźną goryczką. [7,5]

KALAMAZOO STOUT
Bells

Foreign Extra Stout
Cyferki: alkohol 6% obj.Testowałem tego koleżkę już w Londynie – nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, ale postanowiłem spróbować go raz jeszcze. Znów bez szaleństw. Ot, zwykły Stout, zdominowany przez czekoladę oraz z lekką nutką lukrecji. Wodnisty, niczym pitna czekolada ze zbyt dużą ilością wody. [5,5]

LA RENAISSANCE
De Dochter

English IPA BA
Cyferki: alkohol 7% obj., 45 IBU

Skończyła się faza na Stouty, padło na dzikusy. Renesans z lubianego przeze mnie De Dochter to teoretycznie English IPA, ale za sprawą leżakowania w beczkach przemienione w pyszniutkie funky. Zapach niesie ze sobą to, co kocham w takich piwach: skojarzenie z sokiem przecierowym marchewka-brzoskwinia. W smaku już prędzej można rozpoznać, jakie piwo jest tu bazą, natomiast tu także nie brakuje stajennych i brzoskwiniowych akcentów.

SAISON RENAUD
Mystic

Farmhouse
Cyferki: alkohol 6,5% obj., 21 IBU

Na wielki finał zaserwowałem sobie chyba najlepsze rustykalne piwo, jakie dane mi było do tej pory pić (zanim nadciągnie nasz Farmhouse Wine). Fantastyczne zapach wsi, kobyłki i gnojówki rozrzucanej jesienią po polach. Że taki miks może być przyjemny nie uwierzy człek, co rzadko na wsi bywał. Co my tu jeszcze mamy? Brzoskwinia, morele, a w smaku słodką gładkość, podbitą brettowymi harcami. Wszystko to intensywne i genialnie przyjemne. Pyszności! [9]

4 komentarze na temat “PANEL DEGUSTACYJNY: Baltic Abyss, Portery i coś ponadto

  1. Portery to nie jest moja ulubiona bajka, ale czasem jednego ze smakiem wypiję, natomiast patrzeć na tę kombinację tych ciemnych brązów i piany – bezcenne 🙂

  2. Z Bellem to pojechales.
    Jedno z najlepszych piw w swoim stylu na swiecie, tysiace pozytywnych recenzjii i nadal po tylu latch schodzi jak swieze buleczki.

    To tak jakby napisac o Kamilu Stochu ze przecietny skoczek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *