OUDE GEUZE: dwie godziny przyjemności

Oude Geuze 3 Fonteinen

Już wiem, po co mi Lambiki! A po to, bym mógł długo delektować się jednym piwem.

Nie wiem, czy jest się czym chwalić, ale jakieś 90% piw (mówię o tych bez defektów) wlewam w siebie jak wodę. RISy, Barley Wine’y, ze słodem torfowym – nie mam problemu, by wychylić butelkę w kilkanaście minut. Cóż, od dzieciństwa mam taki defekt, że produkty spożywcze pochłaniam szybciej, niż reszta społeczeństwa, a później muszę się oblizywać patrząc na innych.

Jest jednak taki styl piwa, który jakoś mi nie wchodzi. Nie to, by był dla mnie niesmaczny, po prostu oferowany miks smaków i aromatów każe mi zwolnić i na spokojnie, dostojnie wprowadzać do paszczy po jednej kropelce. Lambic. Nie jest to imperatyw moralny, bo w takim wypadku każdego RISa sączyłbym po kilka godzin. Po prostu moja percepcja nie jest gotowa na więcej.

W Dzień Dziecka stwierdziłem więc, że urządzę sobie dwugodzinną sesję z jednym piwem (w sam raz pod mecz Polska-Holandia). Wybór padł na absolutną klasykę gatunku – OUDE GEUZE z belgijskiego Brouwerij 3 Fonteinen, położonego kilka kilometrów na południowy zachód od Brukseli. Nie do końca ufam Ratebeerowym rankingom, ale usadowienie się w pierwszej dziesiątce stylu mówi samo za siebie. Dodam, że w topie najlepszych Geuze (zakładam, że większość z Was wie, co to oznacza. Dla pozostałych przygotuję niebawem kolejną część słowniczka piwnego, w której wyjaśnię o co cho)  świata znajdują się jeszcze trzy piwa Trzech Fontann.

Oto, co wyłapałem w czasie degustacji:

3 Fonteinen Oude Geuze

ZAPACH: sporo tu tego, głównie nuty funky i sour. Amoniaczki podane na końskiej derce w towarzystwie kwaśnych jabłek i fermentujących owoców buchają już z butelki. W szkle wyłapuję dodatkowo akcenty serowe (stary chmiel jak mniemam), czerwonej herbaty i białego wina. Poszaleli, nie ma co.

PIANA: niezbyt obfita drobna powłoka, za to trwała i ładnie oblepiająca szkło.

KOLOR: przygaszone złoto wchodzące w pomarańczę, wyraźnie zamglone.

SMAK: to, co rzuca się w gardło już przy pierwszym łyku to przyjemne wysokie, ale drobne wysycenie oraz specyficzna faktura. Oude Geuze oblepia gardło miłą, miękką powłoką. Dzikość czuć już od pierwszego akordu na modłę jabłek papierówek, amoniaczków i białego winogrona. Pszenica nadaje całości pełni i gładkości. Z kolei chmiel jest praktycznie całkowicie schowany, ledwo zaznacza swoją obecność krótką, klasową goryczką.

Topowy wywar 3 Fonteinen spełnia oczekiwania, jak na klasyka przystało. I może nie zmieni mojego ostrożnego nastawienia do Lambików wszelakich, za to z pewnością jeszcze nie raz posłuży jako materiał do długich degustacji.

OUEDE GEUZE
Brouwerij 3 Fonteinen

Lambic – Geuze
Warka: 15/10/2014
Cyferki: alkohol 6% obj.,
Cena: 24,90 zł (Huta Piwa, Kraków)

Soundtrack: muzyką także lubię się od czasu do czasu długo delektować – mam na myśli słuchanie suit. Nie mogę się zdecydować, którą z tych dwóch wolę, więc zapodaję obie:

3 komentarze na temat “OUDE GEUZE: dwie godziny przyjemności

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *