Nie piję piwa dla zdrowia

nie pije dla zdrowia

Fajnie, że świat poznaje się na dobroczynnych właściwościach naszego ulubionego napoju. Jednak przecież nie o witaminy w nim chodzi.

Niedawno przez internety przewinęła się fala artykułów na temat dobroczynnego wpływu piwa na zdrowie. Wszystko zaczęło się od badań przeprowadzonych przez zespół chińskich uczonych z Uniwersytetu Lanzhou, których wyniki w styczniu zostały opublikowane w „Journal Of Agricultural And Food Chemistry”. Temat podłapała popularna witryna I Fucking Love Science, a w ślad za nią media na całym świecie – u nas m.in. Gazeta.pl.

NA POCHYBEL PRZECIWNIKOM

Cóż takiego odkryli Chińczycy? Otóż wzięli na tapetę ksantohumol, przeciwutleniacz pochodzący z chmielu. W wyniku badań naukowcy dowiedli, że posiada on właściwości antynowotworowe, chroniące przed chorobami układu naczyniowego, a także chroni przed uszkodzeniami neurony. Ta ostatnia właściwość pozwala opóźnić rozwój m.in. choroby Alzheimera.

Jeśli do tych świeżych odkryć dorzucimy dawno znane walory kosmetyczne (szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację włosów), a także wcale nie tak dużą kaloryczność (porównywalną z sokiem pomarańczowym), otrzymamy wizję napoju alkoholowego, który niczym wino może przysłużyć się do poprawy stanu naszego zdrowia.

Te informacje stoją w kontrze do stereotypu piwa: trunku niszczącego neurony w mózgu, torpedującego wątrobę, żołądek, serce, stawy… praktycznie każdą część ciała, jaką jesteście sobie w stanie wyobrazić. Owszem, jego nadużywanie raczej nikomu się nie przysłuży, ale – jak śpiewał Brian May, a po nim Fredek Mercury: zbyt dużo miłości też może cię zabić.

A MNIE TE REWELACJE NIE ROBIĄ RÓŻNICY!

Jak mogę skomentować te rewelacje? Jako fan piwa oczywiście cieszę się z każdego dobrego słowa wypowiedzianego pod jego kierunkiem, z odklejenia od niego łatki mózgojeba dla Zdzicha spod sklepu, jednak Bogiem a prawdą owe właściwości są mi zupełnie obojętne.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: ponieważ nie piję piwa dla zdrowia. Jak mistrzowie kuchni śródziemnomorskiej mają gdzieś, że jest ona przyjazna dla serca. Jak miłośnicy herbaty nie zwracają uwagi, że zawiera ona antyoksydanty czy inne takie. Tak mnie zupełnie nie interesuje pozytywny wpływ na moją fizjologię.

DLACZEGO WIĘC PIJĘ PIWO?

Och, jest tyle ważniejszych powodów, że aż nie wiem, od którego zacząć. Niech będzie najbardziej oczywisty: dla smaku i aromatu. Gdy już zagłębisz się w piwną rewolucję, gdy zrozumiesz, że za pomocą wody, ziarenek zbożna, niepozornej szyszki oraz łakomych grzybków jesteś w stanie stworzyć tysiące kompozycji pieszczących każdy zmysł (no, może oprócz słuchu), nie będziesz potrzebować innych argumentów, by sięgnąć po ten napój bogów!

Wydaje się on tak niepozorny, a skrywa tak wiele sekretów i zaskakuje przy każdym kontakcie. I właśnie radość z odkrywania nowych doznań jest kolejną przyczyną, dla której uwielbiam degustować kolejne piwa. Pomysłowość piwowarów już dawno przekroczyła wszelkie granice wyobraźni, dlatego każda butelka przynosi niespodzianki. Okej, czasami zdarzą się niemiłe, ale – prawdę mówiąc – wady też mogą fascynować. No bo skąd, do cholery, w piwie zapach gotowanych brokułów, albo przepoconej skarpety?!

Piję ten wspaniały napój również dlatego, że chcę uczestniczyć w zmianie jego wizerunku. Mam cel pokazywać swoim znajomym, że piwo może być równie wykwintne i wielowymiarowe, co wino. Że niesie ze sobą historie i opowieści, po które chce się sięgać i z największą atencją zgłębiać. Wszak historia piwa to także historia ludzkości.

I wreszcie sprawa najważniejsza, którą pięknie w swoim tegorocznym haśle uwzględnił AleBrowar: piwo to ludzie! Degustacja to okazja do spotkania się z drugim człowiekiem i rozmowy przy szklaneczce genialnego napoju. To wtedy rodzą się relacje i historie, do których chce się wracać.

Dzięki temu, choćby piwo miało się nagle okazać najbardziej zabójczym płynem, jaki świat widział (i pił), ja i tak będę po nie sięgał z dziką rozkoszą. I z niekłamaną radością wzniosę toast: „wasze zdrowie!” 😉

(Visited 35 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *