Licealna degustacja: Reden i inni w Multi Qlti

Title

Nie ma to jak wyjście w piątkowy wieczór do multitapu w towarzystwie paczki ziomów z liceum.

Moim zdaniem okres szkoły średniej jest najlepszym czasem w toku edukacji. Dojrzewanie, pierwsze miłości, nauka odpowiedzialności, wreszcie zawieranie znajomości na całe życie. I czas jakby wolniej wtedy płynie, bo jak już wystrzeli na studiach, to ciężko go zatrzymać. Ciężko mi uwierzyć, że od studniówki i matury mięło już 9 lat!

W ostatni piątek ustawiliśmy się z kumplami na tradycyjne parówa party, ponieważ Słowiczeq, towarzysz broni na co dzień mieszkający w WojnęWidział, przyjechał w odwiedziny do Krakowa. Na tę okoliczność zarezerwowałem stolik w niezawodnym Multi Qlti wiedząc, że lokal nie zawiedzie nawet tych, którzy pić nie mogą lub nie chcą.

INDIANAPOLISZ

Wybierając miejscówkę zupełnie zapomniałem o tym, że tego dnia w Kraku pojawi się ekipa świętochłowickiego browaru Reden, by zaprezentować swoje najnowsze piwo, IndiaNaPolisz (Polish IPA, alko. 5,8% obj., 14 Blg). W grodzie Kraka zameldował się także Paweł Piłat – człowiek odpowiedzialny za poruszenie świata polskiego chmielu. Pogadaliśmy o tym jak to się stało, że Cascade wyrosło na Lubelszczyźnie. Okazuje się, że Paweł miał niezłe perypetie z sadzonkami, a ostatecznie roślinka trafiła do niego nie z USA, a z Bristolu.

IndiaNaPolisz Reden

Się rozlało ;_;

Piszę o tym chmielu, ponieważ to właśnie on był jedyną przyprawą użytą do podkręcenia doznań płynących z najnowszej warki Redena. Aromat trunku jest dla mnie o tyle zaskakujący, że bliżej mu do efektów, powiedzmy, Puławskiego niż amerykańskiego oryginału. Czuć tu słodkie tropiki, czerwone jabłko i pomarańczę. Różnice wynikają z pewnością z parametrów biało-czerwonego klimatu.

W smaku IndiaNaPolisz jest piwem – rzekłbym – zdradzieckim, szczególnie dla mało wprawionych graczy. Zaczyna się od słodyczy płynącej z podbudowy słodowej oraz chmielu, by nagle włączyć opcję gorycz: dla mnie wyrazistą, ale krótką, szlachetną. Smakowało. [8]

I INNI

sHOPielony brewklyn

Kolejnym IPA, które zamówiłem, był sHOPielony (AIPA, alko. 5,8% obj., 13 Blg) od Brewklynu. Piwo solidnie nachmielono Sorachi Ace na aromat i smak, przez co każde zaciągnięcie się płynem owocuje wizytą kokosa, koperku i mandarynek w nosie. Dzieło Piotrka Przemirskiego prezentuje wytrawną stronę mocy (słodyczy praktycznie null), doładowaną kokosem i koperkiem oraz podsumowaną całkiem solidną goryczką. Jest OK. [7]

Kaszmir Fabrica Rara

Następnie przeszedłem na nieco wyższe procenty, konkretnie do Saisona od Fabrica Rara Kaszmir (Saison, alkoh. 6% obj., ekstrakt 16 Blg). Ów styl nie przyspiesza mi bicia serca, ale dobrze przyrządzony może wywołać uśmiech na mym licu. Tu jest nieźle. Zapach oferuje banany, imbir oraz cynamon. Pięknie te przyprawy pracują! Herbacianych wtrętów nie wyczuwam, acz przyznam, że jakoś specjalnie ich nie szukałem. W gardle piwo jest jednoznacznie, wręcz zdradliwie słodkie. Oprócz przypraw wyczuwam czerwone jabłko. Niczym dobra szarlotka. [7]

Kaczka Dziwaczka Bazyliszek

Skusiłem się także na Kaczkę Dziwaczkę (Imperial Witbier, alko. 6,8% obj., 17,5 Blg,21 IBU) od Bazyliszka. Podwarszawska ekipa nie byłaby sobą, gdyby nie pokombinowała z trunkiem. Tym razem postawiono na dodatek buraków. W aromacie czerwonego warzywa praktycznie nie czuć. Dominuje słodka pomarańcza, z lekka podbita kolendrą. Buraczki pojawiają się za to w posmaku, wieńcząc tradycyjną paletę witbierową specyficzną słodyczą barszczu. Ujdzie. [6]

Feslej Snajps Hopium

Później przełączyłem się na piwa ciemne, zaczynając od Fesleya Snajpsa (FES, alko. 6,3%obj., 15,1 Blg, 42 IBU), czyli piwa uwarzonego dla Piwnej Sprawy przez Hopium. Pijąc go cierpię na swego rodzaju rozdwojenie jaźni. Teoretycznie cenię sobie pijalność w nie najmocniejszych Stoutach, przez co wytrawność i lekka faktura mi w tym wypadku pasują, ale z drugiej strony, moim skromnym zdaniem, FES powinien trochę ciałka pokazać. Ten nie ma ochoty, przez co jest trochę wodnisty, doładowany smakiem i aromatem orzechów, kawy i czekolady. Drażni mnie przesadna kwaśność na finiszu, która IMO wynika nie tylko z dodatku lukrecji, lecz także przestrzelonej ilości palonych słodów. [5]

Mooi & Meedogenloos De Molen

Na finał – oczywiście RIS! Tym razem na kranach gościł De Molen ze swoim Mooi & Meedogenloos (Imperial Stout, alko. 10,2% obj., 78 IBU), który w zamyśle autorów ma także oferować elementy Quadrupla. Tak się dzieje w rzeczywistości: w zapachu dominują ciemne owoce, ze śliwką i figą na czele, choć oczywiście nie brakuje czekolady i orzechów. Dominantą smaku jest z kolei marcepan, który zostaje skontrowany przez gorzką czekoladę. Faktura mocno likierowa. [8]

**

Oczywiście piwo było tylko dodatkiem do miłego spotkania, które – jeśli dobrze pójdzie – będzie kontynuowane w czasie Warszawskiego Festiwalu Piwa. Zacieram ręce!

2 komentarze na temat “Licealna degustacja: Reden i inni w Multi Qlti

  1. Taka ilość piw z tak mocny finiszem – RISem w moim wypadku zaowocowałaby sobotnim mocnym postanowieniem NO MORE BEER!!!

    P.S. Ciekawe czy podobne przeżycia nie stały się kanwą do utworzenia Pierwszej Pomoc z Pinty 🙂 (aby rewolucja trwała)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *