DOCTOR BREW: Lato w środku zimy

Doctor Brew Sunny Ale

Pełne słońce, balkon, leżaczek, krótki rękawek, gazetka i piwo – oto niespodziewanie wakacyjny krajobraz pierwszego marcowego weekendu. Także dzięki Doctorowi Brew.

Twórcy tego piwa, grupka zapaleńców z Wrocławia, którzy jako browar kontraktowy warzą swój specjał w browarze Bartek, to chyba jedyni ludzie w Polsce, którzy cieszą się z zupełnego braku zimy. Piwni narwańcy nie czekali na lato i zabrali się za tworzenie swojego Sunny Ale już na przełomie roku. Śmiała inicjatywa + ciekawy PR + rzekomy „wyciek” strony internetowej + wsparcie blogerów z Tomkiem Kopyrą na czele zaowocowały sporym zainteresowaniem Doctorem Brew. Na tyle dużym, że w większości sklepów specjalistycznych piwko skończyło się po kilku dniach. Wow.

Gdy tylko wziąłem pierwszy łyk Sunny Ale, zrozumiałem, że szum wokół niego jest w pełni zasłużony. Oto bowiem do gardzieli wlał mi się znakomity, rześki napój, którego butelkę zapewne osuszyłbym w przeciągu minuty, gdyby nie fakt, że chciałem się nim trochę delektować. Panowie z Doctor Brew postawili na jeszcze gorące chmiele Mosaic (USA) i Galaxy (Australia), sprawdzonego Amarillo, w efekcie otrzymując prawdziwą cytrusową bombę, acz o takim stopniu chmielowości, że żaden janusz nie nazwie Sunny Ale piwem „dla bab”. W smaku dominuje tu grejpfrut oraz wspaniała goryczka na finiszu. Miłośników piwnej lekkości niech jednak nie przestraszy 83 IBU, które w przemyślany sposób łagodzone jest słodowością i wspomnianymi cytrusowymi estrami. Na upartego można doszukać się mącznego posmaku słodu pszenicznego, ale ja spinał się nie będę, bo w tym wypadku upór nie jest mi do niczego potrzebny.

Zapach pięknie uzupełnia to, co odbierają doznające rozkoszy kubki smakowe. Nuta czerwonego grejpfruta uzupełniona jest o delikatną kwiatową wońcytrynową słodycz. W ogóle za to nie wyczujecie obecności słodu karmelowego, który w debiutanckim produkcie Doctora Brew służy jedynie do nadania koloru – mądra decyzja.

Właśnie, kolor – ten również wyróżnia się z tłumu. Jako że w żadnej klasyfikacji nie ma koloru oznaczonego jako „sok grejpfrutowy” (znowu on!), pozostanę przy określeniu „miedziany„. Przy okazji: prawie zupełnie nieprzejrzysty, co jest efektem braku filtracji i użycia słodu pszenicznego. Ale przecież piwo nie jest po to, by przez nie patrzeć, prawda?
Oko cieszy też piana, programowo niska, ale też trwale zdobiąca szczyt Sunny Ale ładnym, drobnopęcherzykowym kożuszkiem, chętnie przyklejającym się do ścian tulipa, z którego go sączę.

Jeśli w waszym mieście żyją jacyś nieogarnięci piwosze, macie jeszcze szansę skosztować butelkowanego Sunny Ale. W innym wypadku musicie szukać go w dobrych knajpach. A jeśli i to się nie uda, to zalecam baczne śledzenie profilu Doctora Brew na FB. Już niedługo ogłoszenie daty premiery nowego dzieła browaru – American IPA. Nie mogę dłużej pisać, bo stoję w kolejce.

DOCTOR BREW Sunny Ale
Skład:
słody pilzneński, wiedeński, pale ale, karmelowy, pszeniczny; chmiele Amarillo, Galaxy, Mosaic; woda; drożdże
Cyferki: 5,2% alkoholu, 13% ekstraktu, 83 IBU
Cena: 7 zł (Piwnica, Wrocław)

piwo9

(Visited 72 times, 1 visits today)

0 komentarzy na temat “DOCTOR BREW: Lato w środku zimy

  1. Pingback: DOCTOR BREW AIPA: W kolejce do specjalisty | Jerry Brewery

  2. Pingback: KEJTER: bursztynowy pies | Jerry Brewery

  3. Pingback: HAUST RED AIPA: hipsterzy wśród borwarów | Jerry Brewery

  4. Pingback: Krakowski Festiwal Piwa: piwo (jeszcze) w cieniu | Jerry Brewery

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *