Co wolno blogerowi?

Bloger

fot. pixabay

Jakie prawa ma bloger? Na co może sobie pozwolić względem swoich czytelników? Z kim może sobie zrobić zdjęcie? Te jakże palące kwestie po raz kolejny przewijają się w sieci od kilku tygodni.

Piszę o tym z nieukrywaną ironią, bowiem na te tematy dyskutowano już nie raz i doświadczeni blogerzy (oraz ich czytelnicy) zdążyli wszystko powiedzieć. No ale okej, piwna blogosfera jest młodsza i musi przejść przez swój shitstorm dotyczący tego, co wolno, a czego nie wolno autorom.

BLOG DLA BLOGERA

Otóż, proszę Państwa, blogerowi na swojej witrynie wolno wszystko. WSZYSTKO. O ile oczywiście nie przekracza prawa. Swoją stronę człek tworzy dla SIEBIE, żeby pisać sobie co chce, o czym chce, kiedy chce, jak chce i dla kogo chce. To autorowi blog ma dawać satysfakcję, jego zachcianki spełniać i jego próżność łechtać.

Oczywiście, blog bez czytelników szybko wyzionie ducha, bo pisanie do szuflady fajne jest dla romantyków. Bloger chce więc pisać tak, by znaleźć odzew wśród ludzi o podobnych zainteresowaniach, poglądach, patrzeniu na życie. Nie będzie się jednak naginał na siłę do innych. Patrz poprzedni akapit – to jemu na być wygodnie i cieplutko na swojej stronie.

PRAWA NIEZBYWALNE

W obliczu ostatnich dyskusji w blogosferze chcę więc poinformować, że blogerowi wolno:

  • Usuwać komentarze – i to bez podawania przyczyny. Jeśli treść wpisu czytelnika godzi w jego interesy, zaburza mu spokój lub łamie zwyczaje, które przyjął na stronie, jednym kliknięciem myszki ma prawo poprawić sobie humor;
  • Banować userów – czyli pójść o krok dalej w stosunku do powyższych działań. Jeśli niepokorny czytelnik nie jest w stanie ogarnąć się po jednym upomnieniu, bądź też już za pierwszym razem przegina bagietę, wtedy czeka go natychmiastowa śmierć;
  • Przedstawiać swój światopogląd – nawet jeśli autor prowadzi blog o hodowli gupików, nie powinien się krępować w wypowiadaniu opinii na palące tematy. Nie ma, że „nie wypada”, albo, że „co ludzie powiedzą”. Chcesz, to piszesz – Twój jest ten kawałek podłogi.
  • Reklamować się – bloger, jeśli ma ochotę, może walczyć o popularność swojej strony w dowolnie wybrany sposób. Jeśli będzie miał szczęście, wystarczy dziwny wpis o budyniu z torebki. W innym wypadku potrzeba regularnej pracy, albo… reklamy. To, że kupisz sobie AdWordsa albo link sponsorowany na Facebooku to nie powód do ujmy, ani żadne tam kupowanie lajków. To normalna praktyka, dzięki której możesz zostać zauważonym. W końcu nikt nie zmusza osoby, której dana reklama się wyświetla, by w nią kliknął.
  • Robić selfie ze znaną osobistością – spotykasz kogoś, kogo podziwiasz? A może po prostu – jak zwykły człowiek – korzystasz z możliwości zrobienia sobie fotki z kimś znanym? No i spoko, nikomu nic do tego. Nie ma nic złego w poznawaniu popularnych (choć czasami kontrowersyjnych) osób, rozmawianiu z nimi i dzielenia się rezultatami spotkania z użytkownikami sieci. To nie ma nic wspólnego ze sprzedaniem się…
  • „Sprzedawać się” – ale jeśli bloger ma ochotę „sprzedać się”? Droga wolna! Masz prawo czerpać korzyść majątkową z każdej swojej działalności, a już szczególnie takiej, za którą ktoś jest skłonny Ci zapłacić. Wszystko pozostaje kwestią uczciwości wobec siebie i własnych zasad. Jeśli nie robisz nikogo w wała, nie wyrządzasz krzywdy swoim zarobkowaniem, to nikt nie powinien mieć z nim problemu.

Może te reguły nie wszystkim się podobają, może niektórych wręcz zabolą. Jednak przecież nikt nie każe ci czytać blogów, nikt nie broni stworzyć swojego, na którym będziesz kierować się zasadami, których wymagasz od innych blogerów. Zasmakuj ich na własnej skórze, a dopiero później się wypowiadaj.

(Visited 24 times, 1 visits today)

2 komentarze na temat “Co wolno blogerowi?

  1. Może i wszystko jest prawdą, ale gdy ktoś usuwa komentarze bez podania przyczyny, a jedynie kierując się własnym widzimisię… No to po prostu ludzie powinni grzecznie odpuścić sobie czytanie bloga człowieka, który nie szanuje swoich czytelników. Uszanowanko!

    • Masz pełną rację. Mnie chodzi właśnie o ten kierunek działania: bloger ma prawo usuwać komentarze bez ostrzeżenia, a czytelnik ma prawo go za to przestać czytać. Nie może natomiast wymagać zmiany praktyk 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *