7. Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa – fotorelacja

WFDP relacja

Wrocław potwierdził, że ma prawdopodobnie największy festiwal piwny w tym kraju. Ale czy wciąż najlepszy? Ja postanowiłem ocenić go z punktu widzenia trochę mniej zwykłego zjadacza kraftu.

Przyznam, że dawno nie widziałem tak intensywnie komentowanej w świecie piwnym imprezy. Osoby od lat zajmujące się piwem rzemieślniczym od wczoraj toczą zażarte dyskusje na temat siódmej edycji najbardziej zasłużonego festiwalu w naszym kraju. Wśród głosów dominuje hasło: „formuła WFDP wymaga przedefiniowania”.

Zastanawiałem się, czy dołączyć do tej dyskusji, gdyż w sumie sporo moich obserwacji się pokrywa. Doszedłem jednak do wniosku, że branżowe sprawy powinny takimi pozostać, a Wam-konsumentom należy się informacja, jak to wszystko wyglądało od strony beer geeka.

JEDNODNIOWY WYPAD

Ja we Wrocławiu zameldowałem się tylko na jeden dzień – sobotę. W piątek i niedzielę miałem już poustawiane spotkania, więc pozostała mi tylko jedna doba na degustację i spotkania ze znajomymi. Na Stadionie Miejskim, który już po raz trzeci był gospodarzem WFDP, pojawiłem się przed 12:00, by równo z otwarciem bram wtargnąć na imprezę i balować na niej do 20:00. Nie za długo, ale wystarczająco na sporo dobrych degustacji (o nich będzie jutro) i spotkania z piwną bracią.

7. WFDP (22)

Blogerska Twoja mać 😉

Nie wiem, czy to ja się starzeję, czy wrocławski stadion rozrasta, ale mam wrażenie, że przestrzeni jest tu coraz więcej i żeby przejść z jednego końca na drugi trzeba przygotować się na kilka minut marszruty. Choć w sumie kto był na choć jednym porządnym festiwalu muzycznym, ten na odległości narzekać nie będzie. Na Openerze, Offie czy Woodstocku takie wędrówki to standard.

O ile obszar mi nie przeszkadzał, o tyle liczba stanowisk już trochę tak. Wprost nie wiedziałem, w którą stronę się ruszyć, gdzie iść, do kogo podejść, jakie piwo spróbować. Mając do dyspozycji jakieś 70 stoisk, a na każdym po ok. 6 kranów, nie było opcji, by spróbować choć ułamka piw. Mam wrażenie, że festiwale piwne muszą się trochę odchudzić i skupić na regionalizacji, ponieważ od przybytku czasami głowa może rozboleć. Dosłownie i w przenośni.

TO, CO NAJLEPSZE

Tym bardziej, że zjednoczone siły browarów Wrocławia i okolic stanowią naprawdę imponującą grupę i oferują mnóstwo doskonałych, różnorodnych piw. Muszę podkreślić, że podoba mi się ta piwna jedność, o której mówiła już Marusia, a która potwierdziła się na miejscu. Wszyscy trzymali się razem, przykuwając oczy „zjednoczeniowymi” koszulkami. Czegoś takiego nie widziałem w żadnym innym mieście.

Świetną inicjatywą po raz kolejny okazała się strefa piwowara domowego. W związku z ograniczoną liczbą premier (nie narzekam – stwierdzam fakt) rzemieślniczych, można było spokojnie oddać piwną duszę domowym czarodziejom, którzy jak zwykle błysnęli kreatywnością. Ja głównie stacjonowałem na stoisku Krzyśka Rewaka z browaru Aurora, ale spróbowałem także chociażby Bittera od Kopyra, warzonego… 10 dni przed Festiwalem. Piwowarom domowym poświęcę oddzielny tekst.

7. WFDP (15)

Browariat jak zwykle mącił w głowie liczbą piw

Po raz kolejny odbył się Live Blogging. Nie tak efektowny jak rok temu, ponieważ nie mieliśmy do dyspozycji stadionu i telebimu. Z tego powodu inicjatywa cieszyła się jakby mniejszym zainteresowaniem (mniej blogerów i browarów), za to serwowane piwa i ich poziom nadrabiały wszelkie niedostatki. Dość powiedzieć, że Josefik przyniósł Korda (Quintuple) z Jana Olbrachta, a rebrandowany Reden Świętochłowice, czyli obecnie ReCraft – długo leżakowany w tanku Porter Bałtycki.

A propos piw – po raz kolejny potwierdziło się, że nasi rzemieślnicy są coraz lepsi w kraftowe klocki. Nie piłem ani jednego złego piwa, za to spróbowałem kilku naprawdę świetnych. To naprawdę już nie jest przypadek. To standard!

UWAG KILKA

Oczywiście organizatorzy nadal mają nad czym pracować. O ilości browarów juz pisałem. Owszem, wiele stoisk przekłada się na rozładowanie kolejek (nigdzie nie stałem po piwo dłużej niż minutę), ale po minach większości wystawców, szczególnie tych ustawionych na peryferiach terenu, widziałem, że kasa zdecydowanie się im nie zgodzi.

Druga kwestia to frekwencja. Tłoczno zrobiło się w sobotę od 14:00. Na stadion przybyły tysiące wrocławian korzystających z pięknej pogody. Skutek uboczny? Armagedon w kibelkach. Rzadko mi się zdarza stać w kolejce, a w tym wypadku był to standard. Pomijam fakt, że w męskich ciągle brakowało mydła. A mówią, że faceci po sikaniu nie myją rąk. 😉 Natomiast w pozostałe dni – o czym głośno mówili znajomi – ludzi brakowało. Strzelam, że to kwestia dość ograniczonej promocji na mieście, a także brak transmisji meczów z Euro. Abstrahując od tego, dlaczego organizatorzy nie zdecydowali się ich pokazywać, uważam, że na pewno pozytywnie wpłynęłyby na liczbę odwiedzających.

7. WFDP (16)

Wędlinki całkiem spoko

Część znajomych narzekało na mały wybór jedzenia. Mnie niespecjalnie doskwierał – z dziką rozkoszą wsunąłem bardzo dobre burrito z foodtrucka. Sądzę jednak, że jeżdżących kuchni oferujących prawdziwie kraftowe żarcie powinno być więcej. Pod tym względem Warszawa stanowi wzór.

Ja kręciłem nosem z powodu braku wjazdu na trybuny stadionu (w sobotę). Uwierzcie, że nie ma nic przyjemniejszego, niż rozłożenie się na krzesełkach i grzanie mordki w pełnym słońcu. W tym roku nie był to możliwe z powodu… prób przed wystawieniem opery.

CO BĘDZIE DALEJ?

Wydaje mi się, że WFDP doszedł do granicy, w której musi jednoznacznie określić się, kto jest główną grupą docelową festiwalu. Jeśli geekowie, warto pomyśleć o regionalizacji i zmniejszeniu terenu i liczby wystawców. Jeśli zaś jeszcze nie przekonani do kraftu piwosze, trzeba jeszcze mocniej pójść im na rękę i faktycznie – gdy jest Euro pokazać mecze oraz zadbać o to, by mogli wejść na stadion.

Za Wrocławskim Festiwalem Dobrego Piwa nie stoją przypadkowi ludzie, więc jestem przekonany, że kolejna edycja będzie udana.

7. WFDP (4)

7. WFDP (1) 7. WFDP (21) 7. WFDP (20) 7. WFDP (19) 7. WFDP (18) 7. WFDP (17) 7. WFDP (14) 7. WFDP (13) 7. WFDP (12) 7. WFDP (11) 7. WFDP (10) 7. WFDP (9) 7. WFDP (8) 7. WFDP (7) 7. WFDP (6) 7. WFDP (5) 7. WFDP (3) 7. WFDP (2)

(Visited 690 times, 1 visits today)

11 komentarzy na temat “7. Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa – fotorelacja

    • Wam może nie trzeba, ale potencjalnemu klientowi imprezy jeden telebim przy stadionie piłkarskim może pomóc w decyzji „iść/nie iść” na festiwal 😉

  1. Niestety Polsat strasznie przegiął z opłatami za strefy kibica, więc pewnie z tego powodu nie było takiej możliwości

    • Zakładam, że to jedna z przyczyn. Jednak – może się mylę – ilość osób, które pojawiłby się na terenie festiwalu ze względu na dostępność meczów mogłaby ten wydatek zrekompensować.

  2. I tutaj właśnie po raz kolejny wszystkich, zatraconych w pogoni za…., wyprzedziła Pracownia Piwa. Dni otwarte browaru w tym samym terminie to nie był przypadek. Swojska atmosfera i genialne piwo. Jak już przejdzie nam ta sraczka premier i rynek dojrzeje to właśnie tak to będzie wyglądać, mam nadzieje. Pozdrawiam

    • Myślę, że ku temu będzie to zmierzać, czego dowodem jest także impreza organizowana przez Artezana. A podejrzewam, że podobny charakter będą miały urodziny Pinty w sierpniu.

        • Raczej po prostu mogą sobie na to pozwolić, bo wszyscy ich znają i szanują. Inna sprawa, że jedli chleb już z niejednego pieca i wiedzą, co ma sens, a w co lepiej nie inwestować.

    • Potwierdzam – PP ma bardzo dobra strategie, w która tez wpisuje się bardzo dobrze prowadzony pub patronacki w Krk. Ale moim zdaniem tez szacun dla Tenczynka za inicjatywę organizacji strefy kibica na terenie Browaru :). Takie w sumie niewielkie ukłony w kierunku lokalnej spolecznosci nie wymagają dużych nakladow a ciesza i na pewno dla browarow zaprocentują z nawiazka. Hehehe, co potwierdza chociażby ta dyskusja 🙂
      Co do rozmiaru imprezy to byłem 2 lata temu na Festiwalu w Krk i wydaje mi się ze wlasnie taka wielkość była optymalna (z tego co czytam to klika razy mniejszy event niż tegoroczny Wrocek).
      I z innej beczki – mam nadzieje ze wraz z rembrandingiem Reden poprawi jakość piwa bo to co ostatnio doznaje podczas degustacji ich produktów to zakrawa na skandal – z Yellow U-botem na czele :(.

  3. O ile wiem to opłaty za strefę kibica są zależne od wielkości miasta, więc wydatek by się raczej nie zwrócił.
    Co do opłacalności wystawiania się, to samo słyszałem podczas Silesia BeerFest-u i kilku innych tegorocznych imprez. Trochę to niepokojące, ale z drugiej strony pamiętać należy, że festiwal to niekoniecznie to samo co jarmark. Edi i Koreb to nie za fajny model biznesowy dla naszych rzemieślników (tak sobie myślę). Oprócz sprzedaży bezpośredniej warto skalkulować efekt promocji swoich produktów. Jak dobrze pójdzie to niedługo większość naszych festiwali może polegać właśnie na tym aspekcie (ze względu na rosnącą konkurencję), a udany udział wystawców będzie się przekładał na sprzedaż kegów i butelek. W końcu na tym polega promocja produktów na tego typu imprezach.
    Regionalizacja fajna sprawa, ale trochę niesprawiedliwa. nie każdy region ma taki power jak Wrocław. Osobiście bym wolał, żeby to szło raczej w kierunku jakości, podobnie jak na branżowych imprezach w innych krajach. Określona liczba stoisk (wynikająca z przeliczeń organizatora) a wystawcy konkurują jakością i innowacyjnością (premiery, udział w konkursach, testy piw nagradzanych itp). Takie rozwiązanie dodatkowo daje możliwość rozważenia formuły BGM-u – płacisz raz za pakiet startowy i masz możliwość testowania do woli. Czyli format dla geeków – klientów hardcore skłonnych wydać na swoje ulubione piwa wypłatę, jak nie tam to w pubie lub sklepie. A na lvl-u casual wielkie masowe imprezy z koncertami i atrakcyjnymi dodatkami. Czyli tak naprawdę nic nowego 😀 Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *