Wrogowie antyperspirantów

fot. sxc.hu

Na świat wyszły upały, a wraz z nimi kasta człekokształtnych, którzy nie przejmują się mokrą i śmierdzącą pachą.

Środek gorącego dnia, zatłoczony miejski autobus leniwie wlecze się w kierunku mojego mieszkania. Sam fakt jego opóźnienia i ślimaczenia się raczej mi nie przeszkadza – skoro do niego wlazłem, to znaczy, że wszelkie sprawy najpilniejsze zdążyłem już załatwić. Jednak mam ochotę wyjść zeń co prędzej.

Po mojej lewej siedzi postawny chłop z wąsem i brzuchem wywalonym przed rozpiętą koszulę. Ze łba leją mu się strużki przezroczystego płynu, pod pachami uśmiechają się ciemniejsze półokręgi, a wokół niego panuje specyficzna atmosfera słodko śmierdzącego potu. Po prawej gruba baba w koszulce na ramiączkach, dźwigająca kilka toreb z zakupami, wypchanymi po brzegi. Oczywiście, że jest przegrzana, że jej różowe odzienie zdobią co efektowniejsze plamy i że nie da się obok niej wystać.

Nie wiem, czy powyżsi przedstawiciele klasy „anty antyperspirantowej” nie wiedzą o istnieniu pewnych środków zmniejszających problem, czy szkoda im na nie pieniędzy, czy nie wierzą w ich skuteczność, czy może po prostu mają nosy wszystkich współtowarzyszy upalnej niedoli w dupie. Ważne, że ich nie używają, przez co skutecznie zabijają moje (i nie tylko moje) dobre samopoczucie i tak nadwątlone lejącym się z nieba żarem.

A przecież niezły antyperspirant kosztuje z 10 zł i wystarcza na miesiąc-dwa. To doprawdy niewielka cena za poprawienie własnego komfortu i doznań zapachowych innych osób. Ja wiem, że użycie takowego środka nie rozwiąże wszystkich problemów, że niektórzy są bardzo odporni na działanie antyperspirantów, ale na Boga – jeśli nie zatrzyma twojej potliwości, to przynajmniej sprawi, że nie będziesz śmierdział jak zakażone bakteriami piwo. Ja i mój nos błagamy, nalegamy, prosimy – przynajmniej spróbuj!

2 komentarze na temat “Wrogowie antyperspirantów

  1. jeszcze pół biedy jak nie mają antiperspirantu. jak dla mnie większym problemem jest fakt, że ludzie nie wiedzą co to higiena! podczas jazdy komunikacją miejską można – bez użycia podświadomości – wyczuć kto zwyczajnie się nie myje. nie rozumiem tego kompletnie, bo ja jak za oknem jest +30°C musze minimum dwa razy władować się pod prysznic, inaczej sama ze sobą nie wytrzymam. a niektórzy ludzie w lecie chyba myślą, że jak już ich pot zleje dwadzieścia razy dziennie to to wystarczająca ilość substancji ciekłej na ciele. Jeden z powodów dla których nie znoszę lata. bo ogólnie to uwielbiam 🙂

    • True story – brak przyjaźni niektórych osobników z prysznicem boli niczym zły dotyk.
      A co do lata, to im jestem starszy, tym bliżej mi do Olafa: „I love the idea of the summer”. Tylko i wyłącznie ideę, gdyż gorącej rzeczywistości już nie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *