TAŃCZĄCY Z PSZCZOŁAMI: pierzga – wady i minusy

Tanczacy z pszolami Pierzga okrutnik

To miał być wielki triumf Gęstwowej myśli piwowarskiej nad letnim pragnieniem. Coś jednak czuję, że nasze Light Ale z pierzgą prędzej powalczy z kanalizacyjnymi rurami, niż z upałem.

„Hej, nigdy nie używałem pierzgi, a czytałem, że jest mega zdrowa!” – rzucił Kokos. „To może zróbmy piwo typu herbata z miodem i z cytryną bez miodu i cytryny?” – dodałem ja. I tak oto zrodził się plan uwarzenia bardzo lekkiego piwa (10 Blg, 3,7% alkoholu) z dodatkiem rzeczonego wytworu pracy pszczółek oraz chmielu Citra, który zalegał nam w lodówce.

Pomysł nie wyszedł, głównie za sprawą pierzgi, która ze względu na walory zapachowe oraz konsystencję zupełnie skopała nam Tańczącego z Pszczołami.

NAZWA – INSPIRACJE

Nazwa naszego Light Ale to jego najlepsza część. Jak zwykle chcieliśmy nawiązać do literatury, w końcu to bardzo wdzięczny temat, a szukanie skojarzeń sprawia nam sporo radości. Pierwszy, roboczy pomysł to Władca Pszczół. Skojarzenie z niezbyt ambitną polską wersją „South Park” było jednak na tyle wyraziste, że postanowiliśmy odpuścić.

Zwyciężył pomysł Kokosa – Tańczący z Pszczołami. Chyba nie muszę tłumaczyć, skąd zaczerpnięty. Podpowiem tylko, bo chyba nie wszyscy to wiedzą, że „Tańczący z wilkami” to nie tylko obsypany Oscarami film Kevina Costnera (na którym setnie się wynudziłem), lecz także książka Michaela Blake’a. Jej autor napisał też scenariusz wspomnianego obrazu.

Aż żałuję, że tak dobra nazwa została zmarnowana przez tak słabe piwo.

TAŃCZĄCY Z PSZCZOŁAMI – PIERWSZE (I CHYBA OSTATNIE) WRAŻENIA

Na wstępie dodam, że nic nie zapowiadało padaki. W czasie zlewania na cichą piwo ładnie pachniało na modłę słodowo-przyprawową (to od pierzgi i Fugglesa). W czasie butelkowania rządziła przede wszystkim Citra ze swą słodko-pomarańczową pieśnią.

Moją nadzieję wzbudził wygląd piwa w płynie – pierzgowy osad opadł na dno, pozostawiając Tańczącego cudownie klarownym. Dramat rozpoczął się po zrzuceniu kapsla. Ciśnienie zassało pyłek ze spodu butelki, w efekcie cała klarowność poszła się paść, a w płynie pojawiły się charakterystyczne farfocle z pierzgi.

Potężny dodatek produktu pszczół robotnic wpłynął także na trwałość piany. Po przelaniu do szkła piękna biała, drobna czapa szybko zredukowała się do zerowego poziomu, znikając w stylu bąbli z Vibovitu.

Tanczacy z pszolami Browar Gestwa

Najgorszy okazał się jednak aromat, który kojarzył mi się ze stęchłym agrestem oraz DMS. Do dziś pamiętam sok agrestowy autorstwa mojej, albo mojego sąsiada babci. Nie wiem, czy ów przetwór stał zbyt długo, czy użyta odmiana była jakaś felerna, w każdym razie do dziś z obrzydzeniem myślę o sympatycznym zielonym owocu. Z miejsca przypomniałem sobie tamten aromat, gdym powąchał nasze piwo.

Do tego dochodzą nuty fasolowe oraz źle dobranych przypraw. Dam sobie głowę uciąć, że żadnego (wyczuwalnego) DMSu nie było w tym piwie wcześniej. Może to jakieś zakażenie? Raczej nie sądzę. Gdy powąchałem pierzgę ze słoika (Kokosowi został jeszcze jeden) znalazłem wiele podobnych nut.

Co najśmieszniejsze, smak jest nawet przyzwoity. Co prawda pyłkowa konsystencja daje zwodniczą pełnię, ale niski ekstrakt i spore wysycenie czynią Tańczącego trunkiem rześkim. Podobnie miła, ziołowa goryczka, która wieńczy każdy łyk. Nasze Light Ale pije się całkiem nieźle, tyle że trzeba wstrzymać oddech na czas kontaktu z płynem.

Smuteczek nas ogarnął i nie do końca wiemy, co z tym fantem zrobić. Taktycznie potrzymamy piwo jeszcze przez kilka tygodni w butelkach, by zobaczyć, jak będzie się zmieniało. Jeśli zastana padaka będzie obowiązywać, nakarmimy nim rury, albo… przedestylujemy. Wszystko okaże się za jakiś czas.

RECEPTURA

Zastanawiałem się, czy jest sens ją w ogóle podawać, ale co mi tam. Może ktoś będzie w stanie ją udoskonalić i udowodni nam, że pierzga jest jednak OK?

Ekstrakt początkowy: 10 Blg
Ekstrakt końcowy: 3,1 Blg
Alkohol: 3,7%
IBU: 25 IBU

Zasyp

  • Pilzneński – 3 kg
  • Biscuit – 1 kg

Chmiele:

  • Citra – 50 g
  • Fuggles – 30 g
  • Marynka – 15 g

Dodatek:

  • Pierzga – 100 g

Drożdże:

  • Safbrew S-33

 

PROCEDURA

Zacieranie:

  • 65 stopni – 60 minut
  • 75 stopni – 1 minuta

Warzenie – 60 minut:

  • 15 g Marynki – 50 minut
  • 30 g Fuggles – 0 minut
  • 30 g pierzgi – 0 minut

Fermentacja:

  • burzliwa – 14 dni
  • cicha – 11 dni
  • 50 g Citry – 4 dni
  • 70 g pierzgi – 4 dni
  • leżakowanie – 20 dni (do otwarcia pierwszej butelki)

PODSUMOWANIE

Nie mam dla was tym razem tradycyjnego zestawu uwag. Po prostu chciałbym tylko podkreślić, że nie każdy dodatek jest spoko i nie każdy oryginalny pomysł warto realizować. No chyba, że nie szkoda wam czasu i pieniędzy – to wtedy spoko.

2 komentarze na temat “TAŃCZĄCY Z PSZCZOŁAMI: pierzga – wady i minusy

  1. Władca Pszczół też by stykło, zwałaszcza, że nawiązuje do książki Władca Much Goldinga, a nie do polskich WładcÓW Móch (!sic). Zupełnie zgadzam się z podsumowaniem – nie wszystko może zostać użyte do zrobienia piwa. Polecam artykuł na temat pierzgi, a właściwie jej składu – http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=182:skad-chemiczny-i-waciwoci-antybakteryjne-oraz-przeciwnowotworowe-pierzgi-52014&catid=15:rok-2014&Itemid=21

    • Dzięki za link – chętnie poczytam. 🙂
      Co do „Władcy” – wiem, że to od książki (zresztą dlatego w ogóle wzięliśmy go pod uwagę), ale szybki risercz wśród znajomków wskazał, że nie jest to wiedza oczywista. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *