Sport w TVP = Shit

tvp-sport

Od kilku lat nie mam w domu telewizora i zupełnie nie odczuwam z tego powodu pustki.

Nie wiem, czy macie podobne wspomnienia i obserwacje, ale mam wrażenie, że w latach 90. czarne pudło było centralnym punktem każdego domostwa. Biedny czy bogaty, z miasta czy ze wsi – każdy na środku największego i najbardziej reprezentatywnego pokoju trzymał telewizornię. Zresztą u niektórych znajomych – jak zauważam – ta praktyka obowiązuje do dziś.

Oczywiście, w mym rodzinnym domu było podobnie. Ba, rodzice wiedząc, że jestem wielkim fanem sportu, kupili mi także mały odbiornik do mojego pokoju, bym mógł już leżąc w łóżku oglądać Ligę Mistrzów we wtorki i środy. Do pudła miałem też podłączonego Pegasusa – moją jedyną w życiu konsolę, która wprowadziła mnie w świat gier.

GODZINY ZE SPORTEM

Właśnie transmisje sportowe i rozrywka wideo to były dwa główne cele posiadania przeze mnie telewizora. A ponieważ w dzielnicy, w której mieszkałem, nie było szans złapać niczego innego niż TVP1, TVP2 i tragicznej jakości Polsatu, bazowałem tylko na tych programach. Nie przegapiałem niczego!

Setki godzin transmisji z Igrzysk Olimpijskich, letnich i zimowych. Wszystkie mecze Mistrzostw Świata i Europy w piłkę kopaną. Liga Mistrzów, Puchar UEFA i Puchar Zdobywców Pucharów. Magazyn najlepszej koszykarskiej ligi świata „Hej, hej – tu NBA”. Koszykówka w wydaniu polskim. Puchar Świata w skokach narciarskich. Uff, mógłbym jeszcze długo wymieniać.

CORAZ MNIEJ ZA CORAZ WIĘCEJ

Sęk w tym, że Telewizja Polska krok po kroku traciła – i nadal traci – na znaczeniu, co chwile przegrywając przetargi na ważne wydarzenia sportowe. Co oczywiście nie przeszkodziło jej podwyższać abonamentu. NBA odpadła relatywnie szybko, później poleciała polska Ekstraklasa, Liga Mistrzów i Mistrzostwa Świata. Te co prawda powróciły na jej łono, ale gdyś raz oglądnął transmisję meczu komentowaną przez kogoś innego, niż Dariusz Szpakowski, nie masz ochoty słuchać tego niedouczonego koleżki.

Piszę o tym wszystkim w kontekście ostatniej transakcji dotyczącej sprzedaży praw do transmisji Igrzysk Olimpijskich. Tandem Discovery-Eurosport przejął je na terenie niemal całej Europy i to właśnie on zapewni nam rozrywkę. Szczęśliwie podobno istnieje prawo, które nakazuje pokazywanie najważniejszych wydarzeń sportowych z udziałem Polaków w otwartych kanałach…

JEST INTERNET!

Rzeczone zmiany bynajmniej zmuszają mnie do kupna telewizora. Jest wręcz przeciwnie! Od lat transmisje oglądam wyłącznie w sieci, albo wybywam do knajpy, by w towarzystwie ziomeczków i dobrego piwa trzymać kciuki za naszych Orłów/Orlice lub kluby, którym kibicuję. Czasami ze źródeł w pełni legalnych, czasami niekoniecznie…

Ach, TVP postanowiła wyjść naprzeciw takim jak ja i kilka lat temu otwarła internetową odsłonę TVP Sport! Problem z nią jest jednak taki, że częstotliwość lagów przekracza tam granice przyzwoitości. Mam wrażenie, że gdy do danej transmisji usiądzie więcej niż 10 userów, serwery TVP pękają w szwach i w efekcie oferują nam fotoopowieść zamiast przekazu live. I tak – mam dobre połączenie z netem.

TITANIC OPADA NA DNO

W ten oto sposób państwowa stacja telewizyjna, z którą nieodłącznie kojarzy mi się dzieciństwo i która jeszcze niedawno szczyciła się mianem najlepszej publicznej w Europie, kopie sobie grób. Przychody z abonamentu spadają i to nie tylko za sprawą tych, którzy olewają płatność. Po prostu mnóstwo osób podziękowało telewizorowi i nie ma obowiązku uiszczać żadnych opłat. Zbójecki podatek, który będziemy odprowadzać do telewizyjnej kasy razem z rachunkiem za prąd i tak jej nie pomoże się utrzymać.

Internet podbiera też reklamodawców. Co prawda nie jest to jeszcze exodus tak znaczący, by już dziś na Woronicza trzeba było trząść portkami, ale to się w przeciągu 5 lat zmieni. Szczególnie wtedy, gdy kolejne ważne imprezy sportowe będą omijać jej pasma.

Bo choć kupno praw do nich to największy możliwy wydatek, to jednak reklamy okalające cały blok sportowy są najdroższe. W końcu masz pewność, że Twój target o tej i o tej godzinie, tego i tego dnia na pewno usiądzie przed telewizornią i zobaczy, coś tam przygotował, by wyciągnąć od nich sos.

Tego jednak w TVP nie ogarniają, albo nie wiedzą jak. Dlatego z całym szacunkiem, odkładając sentymenty na bok, życzę Publicznej, żeby już sczezła, bo szkoda na nią patrzeć.

2 komentarze na temat “Sport w TVP = Shit

  1. abonament TVP rośnie głównie z powodu inflacji , a szereg zwolnień powoduje że stawka musi być wyższe
    nie sądzę żeby 10 użytkowników powodowało problemy z transmisją w internecie raczej 10000 ;).
    jaki kanał internetowy działa płynnie gdy jest transmisja na żywo meczu polskiej reprezentacji ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *