Dlaczego nie warto pić piwa z butelki?

szklo-do-piwa

Dla wszystkich, którzy mieli ochotę wybrać się na mój wykład o szkle do piwa w zeszłą sobotę, ale z różnych przyczyn nie dotarli do krakowskiej Fabryki, postanowiłem spisać część swoich wypocin.

Gdy otrzymałem zaproszenie od organizatorów Beerweekend Festival, długo zastanawiałem się, o czym mogę opowiedzieć. W końcu każdy bloger ma już jakąś działkę, w której czuje się najlepiej. Kopyr obala mity, Docent opowiada o rozwoju polskiego browarnictwa kraftowego, Michał Kopik – o food pairingu.

W końcu wymyśliłem – szkło do piwa! Przyczyna jest banalna: pochodzę z Krosna, polskiej stolicy szkła, która za sprawą mozolnie odradzających się Krośnieńskich Hut Szkła postanowiło przyłączyć się do piwnej rewolucji, wypuszczając niedawno eleganckie naczynia w baaaardzo rozsądnych cenach.

Zatem do dzieła!

PO CHOLERĘ TO SZKŁO?

Zacząć trzeba od zadania sobie pytania: po co w ogóle pić z naczyń, skoro butelczyny i puszki są tak skonstruowane, że bez problemu można z nich sączyć nasz ulubiony napój? Przyczyn jest wiele, ja wskażę tylko trzy, które wydają mi się najistotniejsze.

1. Savoir Vivre – okej, może to trochę brzmi jak „jedzenie bezy łyżeczką”, ale piwo po prostu „wypada” pić ze szkła. Tak jest elegancko, gustownie, grzecznie. Skoro możemy jeść kotlet widelcem i nożem, choć przecież spokojnie dalibyśmy radę samym rogatym, albo nawet i palcami, to jednak tego nie robimy – bo to kijowo wygląda.

2. Historia – wspomniane wyżej zwyczaje nie wzięły się z czapy. Naczynia towarzyszyły bowiem piwoszom od zawsze i stały się trwałym elementem kultury piwnej, jeszcze zanim nastała era butelek i puszek. o historii będzie za chwilę.

3. Wygoda – wiadomo, piwo pijemy w różnym celu: by się urżnąć, by ochłodzić, jednak – coraz częściej – by degustować i w pełni doceniać walory trunku: smak, zapach, kolor i pianę. Tylko w naczyniu jesteśmy w stanie je całkowicie docenić, albo i wyłapać wady. A spróbuj no który powiedzieć, jaki kolor ma piwo zamknięte w puszce? Jaką pianę ma trzymane w butelce? Z aromatem też nie jest łatwo. Pociągając kolejne łyki „z gwinta” nasz nos lewituje nad pustą przestrzenią i w ogóle nie bierze udziału w degustacji. Tymczasem w dobrze dobranym szkle pakuje się nad płyn i uczestniczy w smakowaniu, podbijając efekt. A przecież to właśnie lubimy najbardziej, mój sssskarbie!

JAK NASI DZIADOWIE

Jak wspomniałem, naczynia towarzyszyły piwoszom praktycznie od samego początku istnienia naszego ulubionego trunku. W końcu w czymś trzeba było piwo trzymane w beczkach podawać, a o butelkach i puszkach w zamierzchłych czasach mało kto słyszał.

Do produkcji naczyń piwnych używano najczęściej metalu. Powstawały z niego nie tylko kufle, ale przede wszystkim goblety i kielichy przypominające trochę te, w których podawano wino. Chętnie sięgano też po glinę, ceramikę, a nawet szklanki budową przypominające bukłaki: zwierzęcą skórę powlekano smołą dla zapewnienia szczelności.

Szklane naczynia zaczęły pojawiać się mniej więcej wtedy, co butelki. Ich popularność zawdzięczamy Amerykaninowi Michaelowi J. Owensowi, który na przełomie XIX i XX wieku opracował technologię masowej produkcji. Szklaną butelkę spopularyzowała Coca-Cola, a w ślad za nią poszły też m.in. koncerny piwne.

Na szczęście piwna rewolucja, oprócz zmiany nastawienia do produkcji piwa, przyniosła nam nowe-stare podejście do jego degustacji i przywróciła moc naczyniom. Ich nowe wzory powstają jak grzyby po deszczu i coraz lepiej pozwalają nam kontemplować degustowane piwo. Ale o tym opowiem w innym odcinku programu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *