RIO BRAVO: rzeczne opowieści

Faktoria Rio Bravo

Nie pamiętam, co pijali bohaterowie filmu „Rio Bravo”, ale na pewno nie była to woda. Może więc piwo?

Do takiego wniosku doszli twórcy nowego browaru kontraktowego, Faktoria, który kilkanaście dni temu zadebiutował piwem Rio Bravo Pale Ale, na etykiecie racząc nas opowieścią nawiązującą do klasyka westernu. Przymykam na nią oko, sądzę bowiem, że na Dzikim Zachodzie nie browar, a samogon wszelaki lał się strumieniami, jednak piwna wersja odpowiada mi zdecydowanie bardziej.

Założona przez dwóch członków PSPD, Tomasza TauszyńskiegoŁukasza Kojro, Faktoria rozpoczyna swoją warzelnianą przygodę dość standardowo – od Pale Ale w wersji amerykańskiej. Ten gatunek ciągle nie jest jeszcze szeroko rozpowszechniony, a z kolei jego charakter i intensywność zawsze go wyróżniają na tle innych piw. Nastawiam się więc na lekki, pijany napój z nowofalowym zapachem i smakiem rodem zza Oceanu Atlantyckiego. Nie mylę się.

Rio Bravo cieszy oko piękną, obfitą pianą, która dobrze trzyma się na piwie w postaci poduszki złożonej z dużych pęcherzyków. Z łapaniem szkła już tak dobrze nie ma, ale nie narzekam, uwiedziony czapeczką.
Kolorystycznie Pale Ale z Faktorii nie odbiega od standardów: mamy do czynienia z ciemno bursztynowym, klarownym piwem. Kobieta tłumacząc mi, jak najprościej skojarzyć sobie ten kolor, rzuciła porównanie: barwa moczu o poranku. Niezbyt to smaczne, za to idealnie oddaje ideę.

Pozostałe, kluczowe parametry nieco mnie zawodzą, prawdopodobnie ze względu na obecność w zasypie słodu pilzneńskiego, zamiast pale ale. To jego zbożowość wyczuwa się w zapachu, a towarzyszą jej cytrusy, żywica i szczypta melanoidów. Brakuje mi tu intensywności, pewnej zadziorności, którą lubię w amerykańskich ale’ach.

Rio Bravo szkło

W smaku Rio Bravo jest nad wyraz lagerowe, nieszczególnie treściwe, z przeciętnie zaznaczoną słodką cytryną, która mizia nas po języku tylko w pierwszym akordzie. Goryczkowość średnia, wysycenie niskie – to poczytuję za plus debiutowi Faktorii, dzięki temu jest bardzo pijalny.

Obcujemy więc z piwem niezłym, ale bez polotu. Dobrze się nada na mecz czy spotkanie ze znajomymi, ale prawdziwego „łał” smakosze, niestety, nie uświadczą.

RIO BRAVO PALE ALE
Faktoria

American Pale Ale
Skład: słody pilzneński, karmelowy; chmiele Cascade, Simcoe, Zeus; drożdże Safale S-04; woda
Cyferki: 4,8% alkoholu, 12,1% ekstrakt, 40 IBU
Cena: 6,90 zł (Pod Wiaduktem, Kraków)

piwo6

0 komentarzy na temat “RIO BRAVO: rzeczne opowieści

  1. Pingback: BUFFALO BILL: łagodny byczek | Jerry Brewery

  2. Pingback: PEACEMAKER: wyłania się z ukrycia | Jerry Brewery

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *