PIWOWARY 2017 – relacja

Nowe miejsce, trzy razy więcej ludzi, więcej znanych twarzy oraz dobrych piw – łódzkie Piwowary wykonały znaczący krok do przodu.

Piwowary, 24-25 marca 2017 r., Łódź

Zeszłoroczna edycja Targów Piwa w Łodzi okazała się być całkiem sympatyczną imprezą, głównie ze względu na mnóstwo sympatycznych osób, które spotkałem, natomiast sama jej lokalizacja, frekwencja czy poziom piw trochę odbiegały od standardów najlepszych wydarzeń piwnych w Polsce. Dziwiło mnie to o tyle, że przecież trudno o Łodzi napisać, że jest rozpieszczana przez piwny kraft. Owszem, knajpy takie jak Piwoteka czy Z Innej Beczki są OK, takoż browar restauracyjny Księży Młyn, ale to trochę za mało jak na trzecie największe miasto w kraju.

Tym razem jedyne na co można narzekać to kolizja z terminem Silesia Beer Fest, przez co wiele browarów nie mogło przyjechać do Łodzi. Jednak wszystkie inne aspekty należy poczytać na korzyść Piwowarów 2017.

STARE-NOWE MIEJSCE

Impreza po raz kolejny odbyła się na terenie Targów Łódź, tyle że w nowej, eleganckiej hali. Co prawda jej pojemność nie odbiegała znacząco od poprzedniej, ale pozostałe cechy – i owszem. Po pierwsze: w środku było ciepło i przytulnie, po drugie – sprawniej zarządzano kolejką przy wejściu, zaś z toalet można było swobodnie korzystać o każdej porze dnia i nocy. Do tego łatwiejsza dostępność – tuż przy potężnej Alei Politechniki – na pewno ułatwiła łodzianom odnalezienie miejsca festiwalu.

Tym bardziej, że mocno postawiono na promocję wydarzenia w mieście. Reklamy Piwowarów pojawiły się m.in. w autobusach, więc właściwie każdy zainteresowany miał pojęcie gdzie i kiedy się pojawić. No i się pojawił.

LUDZIE

Nie liczyłem, ilu zwiedzających pojawiło się na terenie Targów, ale lekko licząc było ich ze 3 razy więcej, niż rok temu. O sukcesie frekwencyjnym niech świadczy fakt, że w sobotę o 20:00 zabrakło opasek dla kupujących bilety.

Zwiększone zainteresowanie obserwowałem też gołym okiem, czekając w kolejce do stoisk czy choćby w czasie swojego wykładu. W zeszłym roku autentycznie słuchało mnie może z 10 osób, w tym – 150. Swoje na pewno zrobiła obecność Kopyra, który został przywitany przez publikę jak gwiazda i nie miał chwili spokoju w czasie wędrowania z kamerą pomiędzy stoiskami.

Na frekwencję nie miał więc prawa narzekać żaden wystawca. Nawet moi ziomale z Krakowa, ekipa The Meat Makers, handlująca znakomitą suszoną wołowiną, miała ręce pełne roboty i uwijała się jak w ukropie. Piszę „nawet”, bo to przecież festiwal piwny, a nie mięsny. 😉 Skądinąd polecam ich wyroby – przyjemne jak chipsy, a przy tym zdrowe i odżywcze. Czego chcieć więcej?

PIWO

Na Piwowarach znów dominowały browary regionalne, z niesławnym Korebem czy Staropolskim na czele, co – jak wspomniałem – wynikało z kolizji terminów z Silesią. Ale i kraftowców nie brakło: Beer Bros., Piwoteka, AntyBrowar, Bednary, NepomucenFabryka Piwa, Jan Olbracht czy Largus to całkiem niezły skład, szczególnie w moim przypadku, gdy miałem tylko kilka godzin na zwiedzanie, a musiałem trzymać formę przed występem.

Więcej dobry browarów = więcej dobrych piw, o czym napiszę Wam w kolejnym tekście. Jednak jedno się nie zmienia: znów za najlepsze piwo według publiczności uwarzył Browar Staropolski. Jeśli się nie mylę tym razem nie za koszmarne miodowe, a za Pacific Mango Ananas. Nie jest to może wyrób zachwycający, ale przynajmniej ów wybór nie był oznaką totalnego braku RiGCzu. Zwyciężył po prostu patriotyzm lokalny – no niech będzie.

ZA ROK

Do pełnego sukcesu Piwowary potrzebują więc już tylko większej liczby uznanych browarów rzemieślniczych, co za rok powinno się udać. Organizatorzy planują wystartować nieco wcześniej, by uniknąć podwajania się z innymi festiwalami.

A o tym, że do Łodzi warto przyjechać jako wystawca mówi Wam „ten, który widział”. Mieszkańcy miasta są spragnieni dobrego piwa, dlatego warto ich dopieścić. W końcu rynek liczący blisko 700 tys. osób jest nie do przecenienia.

3 komentarze na temat “PIWOWARY 2017 – relacja

  1. Szanowny Panie,

    Rozumiem, że w dzisiejszych czasach demokracji panującej w Internecie każdy może pisać o wszystkim, nawet jeżeli swoimi wpisami wykazuje, że o pisanym temacie ma blade pojęcie. Pisze Pan o naszym Browarze Staropolskim – niesławny browar, a co pan o nas wie? Był Pan u nas? Widział jak warzymy, rozmawiał z naszymi piwowarami? Nie!!! Pan tak uznał. Pisze Pan, koszmarne piwo miodowe. To koszmarne piwo miodowe, w zeszłym roku dostało ponad połowę głosów publiczności, ale publiczność dla Pana to najwyraźniej idioci, którzy nie powinni mieć prawa wyboru piwa które im smakują lub nie. To samo piwo zostało wybrane przez sędziów piwowarskich najlepszym piwem miodowym w Polsce na zeszłorocznych Chmielakach, ale najwyraźniej sędziowie, Ci to również idioci, gdyż tylko Pan wie co to dobre piwo. Przy okazji na tychże chmielakach piwa z naszego browaru zdobyły 6 medali tylko Kormoran zdobył o jeden medal więcej, a na Piwowarach oprócz nagrody publiczności zdobyliśmy 3 medale: Brązowe za Pilsa i Pszenicę, a srebrny za Portera, ale to najwyraźniej tylko potwierdza Pana tezę. Pisze Pan, że w tym roku wygrał lokalny patriotyzm, Tym wpisem, kolejny raz pokazał Pan, że nie ma zielonego pojęcie o rynku piwa. Na rynku lokalnym sprzedajemy mniej niż 10% naszej całkowitej sprzedaży, co jest związane z niechlubną historią naszego browaru przed upadłością. Do 2012 roku, rzeczywiście w Browarze Staropolskim piwa nie warzono, tylko jakiś paskudny napój z dodatkiem chmielu i słodu. Na szczęście nie mieli ogólnopolskiej dystrybucji, dlatego nie zepsuli całego rynku polskiego, a tylko rynek lokalny. Od 2014 roku browar ma nowych właścicieli, zainwestowaliśmy dużo pieniędzy w cały proces technologiczny. Warzymy piwa z najlepszych surowców, nie idziemy na skróty, nie dodajemy chemii, tylko naturalne składniki i tylko tradycyjną metodą, nie przyśpieszamy procesów wykorzystując tankofermentatory, lecz wykorzystujemy otwarte kadzie fermentacyjne. Od uwarzenia do rozlewu mija minimum 25 – 30 dni przy niektórych piwach górnej fermentacji, do prawie 200 dni w przypadku porterów. Zapraszam do zwiedzenia browaru, rozmowy z naszymi piwowarami, może wtedy zrozumie Pan, jak dużo wysiłku wkładamy aby uwarzyć najwyższej jakości piwa i może wtedy zacznie Pan pisać rzetelnie, a Pana blog będzie rzeczywiście dobrze wywarzony.

    pozdrawiam

    Marek Łycyniak

    • „tylko naturalne składniki i tylko tradycyjną metodą”

      No, zwłaszcza Bestbiry z aromatyzowanymi płynami Herbapolu. xD

      Niech pan się też zastanowi czy do tego pseudopodejścia pasuje warzenie tych samych piw pod różnymi etykietami, które pański browar odwala.

    • 🙂
      Dodam tylko od siebie, że słowo „niesławny” odnosi się do Koreba. Gdyby miało dotyczyć Staropolskiego, przymiotnik przyjąłby formę „niesławnymi”. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *