ORKA: tyranie nad tekstami

widawa orka

Praca dziennikarza muzycznego nie zawsze równa się przyjemności. Recenzowanie słabych płyt to prawdziwa orka! Mnie ten trudny okres pomogła przetrwać… Orka od Kolaborantów.

Gdy moi znajomi dowiedzieli się, że zawodowo zajmuję się dziennikarstwem muzycznym, klepali mnie po pleckach i zazdrością mówili: nie dość, że robisz to co lubisz, to jeszcze ci za to płacą. Oczywiście nie zamierzam nikogo przekonywać, że jest inaczej – raduję się, że mam szansę w ten sposób się realizować. Jeżdżę na festiwale, poznaję sporo ciekawych osób, w tym ludzi, których wcześniej znałem tylko z plakatów – vide Phil Anselmo.

Nie myślcie sobie jednak, że w tej robocie nie ma żadnych minusów. Jest ich całkiem sporo, a największym – konieczność przebrnięcia przez słabe płyty i jeszcze na dodatek napisanie o nich czegoś mądrego, żeby nikt nie powiedział, iż „recenzent się czepia”. Ostatnio musiałem zmierzyć się z krążkami „48:13” Kasabian oraz „The Hunting Party” Linkin Park. Nazwy wielkie i znane, ale niestety albumy słabe jak Karmi.

Nie wiem, czy bym zdzierżył kilkugodzinne obcowanie z nimi, gdyby nie odpowiedni wspomagacz – piwo Orka, którego kolejna warka trafiła niedawno do sklepów. To piwo bardzo zbliżone do Czornego Misia (a raczej na odwrót – Czorny Miś zbliżony jest do Orki), tyle że różniące się chmieleniem. W ostatnim piwie od Browaru KopyraBrowaru Widawa użyto polskich odmian, natomiast tutaj rządzi intensywne Amarillo.

Zapach: wszystko, co w czarnym IPA najlepsze, czyli miks czekolady, kawy i popiołu ze świeżością sosny i trawy.

Piana: żółto-brązowa, drobnopęcherzykowa, bujna, po prostu piękna! Długo się utrzymuje i zachwyca lacingiem.

Kolor: nieprzenikniona czerń z niewielkim wiśniowym przebłyskiem. Zupełnie nieprzejrzyste.

Smak: Kopyrowi udało się to, co nie wyszło Pincie w Żytorillo – okiełznał oleistą goryczkę Amarillo. Przez co finisz Orki jest przyjemnie ziołowy, ale krótki. Poprzedza go mleczna czekolada i popiół (pierwszy akord) oraz sosna, cytryna i lekka kwaskowość od słodów (drugi akord). Piwo jest bardzo gładkie, nisko wysycone i bardzo pijane, mimo niemałego ekstraktu. Jedyna uwaga tyczy się wytrawności – jak dla mnie trunek mógłby być ciut słodszy.

Dzięki Orce, a także Summer Black Ale i Czornemu Misiowi Widawa (do spółki z Tomkiem Kopyrą) staje się polskim przodownikiem na rynku nowofalowych ciemnych piw rodem z Gór Kaskadowych. Niech to trwa!

ORKA
Browar Kopyra & Browar Widawa

Black IPA/Cascadian Dark Ale
Skład: woda; słody pale ale, monachijski, pszeniczny, pszeniczny czekoladowy, Caramunich; chmiel Amarillo; drożdże Safale S-04
Cyferki: alkohol 6,2% obj., ekstrakt 16%
Cena: 8 zł (Strefa Piwa, Kraków)

piwo8

Soundtrack: owszem, nowe krążki Kasabian i Linkin Park nie przypadły mi do gustu, ale kilka fajnych kawałków da się na nich znaleźć. „Mark The Graves” z „The Hunting Party” jest jednym z nich.

(Visited 23 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *