#LBBWFDP, czyli Live Blogging we Wrocławiu

Browary kontra blogerzy, ciekawe piwa kontra wybredne podniebienia, a wszystko to w scenerii jednego z największych polskich stadionów. Pierwszy Live Blogging na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa okazał się świetnym doświadczeniem.

A to było tak. Imć Kopyr, przodownik pracy, podbił do blogerskiej braci z propozycją „blogowania na żywo”, cokolwiek miałaby ona oznaczać. Większość z nas zgodziła się bez wahania. W końcu skoro z zagranicy przyjedzie do nas kwiat piszących o piwie, a i my mamy coraz większe audytorium, przeto warto pokazać, że blogerzy są ważnym elementem polskiego piwnego świata.

Początkowo całe wydarzenie miało się rozegrać na murawie Stadionu Miejskiego we Wrocławiu, ale ze względu na niezbyt pewną pogodę przeniesiono je na trybunę dla niepełnosprawnych (przypadek?). Na miejscu przygotowano dla nas kilka stolików, krzesła i szklanki z wodą. Usadowiliśmy się więc po trzy-cztery osoby przy jednym i czekaliśmy na rozwój wypadków, nie do końca wiedząc, jak to wszystko będzie wyglądało.

1 MAJA, 17:00

lbbwfdp8

Nieco niewyraźni: Baretk Nowak, ja i Kuba Niemiec

Pierwszego dnia ja miałem przyjemność blogować na żywo z Bartkiem Nowakiem (Małe Piwko) oraz Kubą Niemcem (The Beervault). Przycupnęliśmy przy stoliku, pogadaliśmy o piwnym życiu i czekaliśmy, aż zabawa ruszy w najlepsze. Po kilku minutach wkroczył Tomek Kopyra i wyłożył nam zasady.

Do każdej „loży szyderców” podchodzi jeden browar (a konkretnie jego przedstawiciel) i przez 10 minut opowiada nam o piwie, które przyniósł, a my na bieżąco robimy zdjęcia trunkom, wrzucamy je na FB czy Instagram, oznaczając hasztagiem #lbbwfdp. W międzyczasie Kopyr z mikrofonem i kamerą podbija do każdego stolika i prosi o opinię na temat konsumowanego piwa. Całość zaś wyświetlana jest na telebimie umieszczonym pod dachem stadionu. No i spoko.

Profesja – Bard

lbbwfdp1

Do naszej trójki na dzień dobry zawitali chłopaki z browaru Profesja, którzy przynieśli swoje APA – Barda. Miałem okazję pić to piwo w wersji domowej i byłem ciekaw, co sobą zaprezentuje w wersji z „dużego gara”.

Trunek ładnie pachnie cytrusami i żywicą, choć nie brakuje mu nut karmelowych. W smaku wszystko jest spoko do drugiego akordu – owocowo-słodowa słodycz miło pieści język. Później jednak smak nagle się urywa, zostawiając w gardle pustkę, nieśmiało uzupełnianą lekką goryczką. W sumie nie jest źle, ale piwo wymaga jeszcze drobnych korekt. [6]

Browar w Grodzisku – Piwo z Grodziska

lbbwfdp2

Na tę premierę zacieraliśmy rączki: oto bowiem grupa śmiałków, z błogosławieństwem m.in. Andrzeja Sadownika, postanowiła odtworzyć oryginalne piwo grodziskie, warzone w wielkopolskim browarze. Jak będzie smakowało? Czy współczesne wypusty są od niego lepsze czy gorsze? A może niczym się nie różnią?

Zanim jednak prześlemy do degustacji, ekipa browaru zafundowała nam… cudowny pokal do grodzisza! (Łapówka – nigdy w życiu! No chyba, że prezent…) To szkło jest marzeniem birofilów i piwoszy chyba nie tylko w Polsce, a z tego co udało nam się dowiedzieć, póki co nie będzie wprowadzone do sprzedaży. Tym większa była nasza radość – zobaczcie, jakie jest śliczne! (pomińmy fakt, że mało praktyczne)

Co do samego piwa, to nieco się rozczarowaliśmy. Kuba słusznie określił ją jako lagerowe wcielenie znanego nam grodzisza. Trunek okazuje się być dość pełny w smaku (przypominam – ma ekstrakt 7,7%) i zadziwiająco słodki. Wędzonka nie jest tu zbyt wyraźna, za to pojawia się aldehyd octowy.

Owszem, grodzisz jest mimo wszystko rześki i – jak zapewniają osoby pamiętające jego lata świetności – bliski oryginałowi. Ma również potencjał komercyjny, dlatego niech nikogo nie zdziwi, gdy wkrótce zobaczy go w Żabce. Jednak jeśli mam być szczery to wariacje Pinty i Pracowni Piwa smakują mi zdecydowanie bardziej niż pierwowzór. [5]

Lubrow & Marusia – Kolender z Miętolina

lbbwfdp3

Marusia udała się aż do Gdańska, by z tamtejszym browarem Lubrow uwarzyć piwo specjalnie z myślą o WFDP (acz już podobno szykują się następne warki). Na tapetę wzięto wibiera, którego upstrzono naparem z mięty.

Obawiałem się, że wyjdzie z tego pasta do zębów, ale nie – wręcz przeciwnie. Mięta, łącząc się z kolendrą i skórką pomarańczy dała aromat… kokosa. Dzięki temu Kolender z Miętolina jest piwem niezwykle rześkim w zapachu. Smak zdominowany jest zaś przez kolendrowe mydliny, a mięta gdzieś się chowa, nieco zabierając mu świeżość. Jeśli uda się podkreślić jej rolę w kolejnych Warkach, otrzymamy naprawdę dobre piwo na lato. [6]

2 MAJA, 16:00

lbbwfdp9

Gotowi na bój! Karolina Papińska, Simon Martin, ja i Kuba

Do drugiego dnia blogowania na żywo przystąpiliśmy w nieco zmienionym składzie. Tym razem, oprócz mnie i Kuby, przy stoliku zasiadł Kacper Groń (Piwna Zwrotnica), wspomagany przez Karolinę Papińską. Kopyr przewidział zdecydowanie więcej atrakcji – tak potężne piwa, jakby chciał nas wszystkich upić za jednym posiedzeniem. Było ciężko.

Pinta & O’Hara’s – Lublin To Dublin

lbbwfdp4

Zaczęliśmy od drugiego kooperacyjnego piwa Pinty i Irlandczyków z O’Hara’s, nazwanego także Lublin To Dublin. Ziemek Fałat przytargał mlecznego Robust Stoutu w szklanym dzbanie, racząc nas piwem niczym mlekiem świeżo wydojonym z krowy. I spoko.

Drugi Lublin To Dublin równie gładki, a przy tym tęgi, co poprzednik. Pije się go jak dobrą mleczną czekoladę w płynie, delikatnie nasyconą, przyjemnie słodką i lekko kwaskową na finiszu. Jestem na tak! [8]

Fine Tuned Brewery – Hard Bass Stout

lbbwfdp5

Kolejnym piwem, jakie mieliśmy okazję spróbować, byłe jeden z pierwszych wypustów browaru Fine Tuned. To inicjatywa Pawła Kubińskiego, Polaka mieszkającego na Wyspach Brytyjskich, który jak do tej pory warzył w Glastonbury Ales, a teraz założył własną firmę. Polski kraft trafia spenetruje wię UK – pasuje mi to!

W czasie, gdy Paweł opowiadał nam o tym, jak to się stało, że trafił na Wyspy i od pucybuta doszedł do pozycji właściciela browaru, my raczyliśmy się jego amrykańskim stoutem, który jednak ze względu na sporą zawartość estrów oraz akcentów orzechowo-karmelowych, buja się w okolicy brown porteru, a może nawet AAA, niż porządnego stoutu. Trochę brakuje tu paloności i nut amerykańskich chmieli. Trzeba jeszcze nad nim popracować. [5]

Doctor Brew – RIS i Barley Wine barrel aged

lbbwfdp6

Dwa piwa od Doktorków leżakowane w beczkach po Jacku Danielsie to jedne z największych atrakcji WFDP. Jeśli komuś smakował oryginał, z pewnością chciał się przekonać, co zrobiła z nim beczka. A jeśli nie – podejrzewam, że był ciekawy, w co te trunki mogły się zamienić.

Barley Wine, proszę Państwa, zmieniło się na lepsze. Zniknęła intensywna chmielowość oryginału, którą zastąpiły torfowo-waniliowe akcenty beczki. Ciało stało się cięższe, w efekcie czyniąc z piwa degustacyjnego giganta. [8]

Z kolei RIS nieco mnie rozczarował – stracił sporo na czekoladowości, a akcent przesunął się w stronę alkoholu. Niby szlachetnego, przyjemnie grzejącego, nadającego piwu wytwornego sznytu, ale chyba jeszcze nie ułożonego. Nie wiem, czy chłopakom zostało jeszcze kilka litrów w beczce, ale jeśli tak, to warto je tam potrzymać jeszcze, powiedzmy, z pół roku. [6]

Gościszewo – Porter Bałtycki Wędzony

lbbwfdp7

Ukoronowanie 24. urodzin browaru Gościszewo i przy okazji potwierdzenie kunsztu piwowarskiego Michała Saksa – oto założenia wędzonego Porteru Bałtyckiego, którego  zdobycie, jak dotąd, graniczyło z cudem. Na szczęście przybyła góra do Mahometa, dzięki czemu mogłem spróbować tej perełki.

I faktycznie – Gościszewski Porter jest po prostu genialny w całej rozciągłości! W zapachu powala intensywną czekoladową nutą oraz wędzoną śliwką. Gdy biorę pierwszy łyk, usta wypełniają się znakomitym posmakiem gęstej czekolady, ogniskowej wędzonki oraz ciemnych owoców, a całość wieńczona jest subtelną goryczką. Alkoholu nie znać praktycznie w ogóle. Panie Michale, ukłony! Jak dla mnie pewniak do tytułu najlepszego polskiego piwa roku. [10]

Artezan – Star Cysterna

lbbwfdp10

Kolejne piwo z beczki, tym razem owsiany stout od Artezana, leżakowany w drewnie po Whisky. Już podstawowa wersja Star Cysterny, zwana Czarny Kamaz, rozłożyła mnie na łopatki (o niej będzie jutro), a opcja leżakowana tylko potwierdziła kunszt tego piwa.

Zapach Stara to przede wszystkim połączenie czekolady z owsianką, które – podbite przez waniliowe akcenty z beczki – daje lekko kokosowy efekt. W ustach piwo jawi się niczym gładziutki, nie za słodki, ani nie za wytrawny balsam na duszę, w którym główną rolę odgrywa czekolada. Kolejny świetny wypust Artezana i kolejny trunek, który będzie w piwnym Topie 2015 roku. [9]

**

Po degustacji tych wszystkich specyfików ledwo wyczołgaliśmy się ze stadionu, ale warto było. Nie dość, że piwa znakomite, to jeszcze forma ich oceny ciekawa. Chętnie powtórzę ją przy najbliższej okazji!

5 komentarzy na temat “#LBBWFDP, czyli Live Blogging we Wrocławiu

  1. Trochę szkoda, że porter z Gościszewa niemalże w cenie sprowadzanego z USA Hoppin`Frog. W takim układzie pewnie mało kto go spróbuje. Mnie to skutecznie wyleczyło z chęci jego zakupu. Rozmawiałem z ludźmi, którzy nie pasjonują się specjalnie piwem, ale jednak na festiwalu byli. Ceny to był dla nich główny czynnik odstraszający, zniechęcający do całej rewolucji i do browarów. Oni są w stanie zapłacić więcej za dobre piwo, ale są granice, na których przekroczenie nie są gotowi. Nie o to chodzi w promocji dobrego piwa… No i na przykładzie Gościszewa okazuje się, że ja też nie jestem na pewne kroki gotowy…

    • Moim zdaniem 50 zł za tak genialne piwo, podane w przepięknej, korkowanej butelce 0,7l nie jest jakąś ceną z kosmosu. Trzeba do tego doliczyć unikatowość (ilości niemal reglamentowane) oraz leżakowanie, które zablokowało tank na kilka miesięcy.
      Dzięki takiej cenie masz gwarancję, że nikt przypadkowy tego piwa nie kupi. I dobrze, bo szkoda go na gardła nieobeznanych 😉

      • Dobra, przekonałeś mnie. Pewnie kupię przy następnej okazji (dajmy na to w ramach prezentu urodzinowego:)). Oczywiście masz sporo racji, ale ja muszę kupić jeszcze przed wypłatą paczkę pieluch dla dziecka i tego nie przeskoczę;) Choć rozumiem, że idea jest taka, aby ten porter był dostępny cały rok i po prostu nie może być za łatwo dostępny. Akurat co do korka, to mam więcej obaw niż wizualnych uniesień, dlatego specjalnie mnie to opakowanie nie zachęca do zakupu. Zawartość jednak bardzo kusi…

      • Yup, z tego co wiem Porter będzie wypuszczany w ograniczonych partiach przez cały rok. Gdzie i kiedy się pojawi – tego nie wiem, trzeba śledzić informacje na FB 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *