SHAMAN: na wojnie z upałami

Shaman Kingpin

Kingpin, a ja wraz z nim, wypowiadam wojnę nieznośnym temperaturom! Za oręż służy nam czerwone Summer Ale o nazwie Shaman.

Umówmy się: lubię lato, cieszą mnie wysokie temperatury i możliwość grzania się w słoneczku, ale – no kurde – bez przesady. 35 stopni w cieniu to zdecydowanie za dużo, a efekt spoconego ciała minutę po wyjściu spod prysznica daleki jest od komfortowego.

Jak sobie radzić? Otóż jak uczą mistrzowie Zdzisław Kręcina i Aleksander Kwaśniewski: należy regularnie uzupełniać płyny, najlepiej nie wychodząc przy tym z domu. Jestem bardzo uważnym uczniem, dlatego w ciągu ostatniego tygodnia wlałem w siebie hektolitry wody mineralnej oraz sporo piw. Głównie lekkich, z ciekawymi dodatkami. Jednym z nich był Kingpinowski Shaman.

Muszę przyznać, że bardzo odpowiada mi droga, jaką obrała ekipa browaru. Do każdego wywaru wrzuca jakiś mniej lub bardziej wymyślny dodatek, co jest zabiegiem cholernie interesującym dla każdego fana piwa, szczególnie wtedy, gdy sam warzy piwo w domu. W przypadku propozycji Kingpina mniej interesuje mnie zasyp i chmielenie (choć te oczywiście także mam na oku) – najważniejszy jest dla mnie efekt, jaki daje użyty dodatek. Czyż to nie jest mistrzowskie posunięcie marketingowe?

Na szczęście Michał Kopik i koledzy to nie tylko zmyślni przedsiębiorcy, lecz także ludzie, którzy nie walą „extrasów” na oślep. Do swojego czerwonego Summer Ale użyli owoców dzikiej róży oraz hibiskusa. Dobry wybór.

ZAPACH: pierwsze zaciągnięcie się Shamanem przynosi sporo nut zbożowych – mniemam, że spora w tym zasługa palonego jęczmienia oraz słodu żytniego. Przez moment miałem nawet wrażenie, że pałęta się tu diacetyl, ale nawet jeśli, szybko zostaje przykryty nutami róży, hibiskusa oraz cytrusów od chmielu.

Kingpin Shaman

PIANA: biała, drobnopęcherzykowa. Nie jest przesadnie wysoka, za to trwała.

KOLOR: miedziany, bądź – jak kto woli – herbaciany.

SMAK: zwilżam usta i od razu chwalę za dobrze skomponowany zasyp. Mimo udziału żyta Shaman nie jest ani ulepkowaty, ani ciężki – po prostu w punkt. Drobne, acz mocne wysycenie w wypadku tego piwa podkręca pijalność, którą zawdzięcza dobremu balansowi pomiędzy owocową słodyczą (pierwszy akord), kwaskowością (zakładam, że od róży – akord drugi) i cytrusową goryczką (finisz).

Bitwę z upałem, którą przeprowadziłem mając Shamana w ręce uważam za zwycięską. Oby tak pozostało do końca tegorocznej batalii.

SHAMAN
Kingpin

Red Summer Ale
Warka: 01 30/01/2016
Skład: woda; słody Pale Ale, Cara Blond, Cara Ruby, Aroma, słód żytni, słód pszeniczny jasny, palony jęczmień; chmiele Simcoe, Centennial, Willamette, Cascade, Citra; owoce dzikiej róży, kiwaty hibiskusa; drożdże US-05
Cyferki: alkohol 4,5% obj., ekstrakt 10,5 Plato
Cena: 7,50 zł (Pod Wiaduktem, Kraków)

piwo7

Soundtrack: na przełomie XX i XXI wieku Carlos Santana znów był gwiazdą pierwszej wielkości, a to za sprawą dwóch płyt – „Supernatural” i „Shaman”. Z tej drugiej pochodzi piosenka „America”, nagrana do spółki z P.O.D.:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *