DOCTOR BREW: „Molly IPA to nasze najlepsze piwo” – wywiad

WFP_07 Doctor Brew

Doctor Brew, browar Marcina Olszewskiego i Łukasza Lisa, z miesiąca na miesiąc zyskuje na popularności i reputacji. Podczas Warszawskiego Festiwalu Piwa rozmawiałem z jego twórcami m.in. o ostatnich piwnych dokonaniach, planach na przyszłość i medycynie ratunkowej.

Wrocławscy piwowarzy, którzy na co dzień warzą w browarze Bartek, przywieźli do stolicy jubileuszowe, bo dziesiąte, piwo. Molly IPA. Kolejne India pale ale? Jak wyjaśnił mi Łukasz Lis: ­- Po prostu uwielbiamy ten styl i ciągle szukamy optymalnej kompozycji. Uważam, że to nasze najlepsze piwo.

Potwierdzam – od czasu pierwszej warki Sunny Ale żadne z piw Doktorów nie powaliło mnie w równym stopniu, co Molly, przebogata w smaku i aromacie, znakomicie zbalansowana, z konkretną goryczką. Ale o tym przeczytacie w jutrzejszej recenzji.

Rozmawiając z Łukaszem, zapytałem go o marketingowe zagrania DB (wycofanie piwa z rynku, gdy okazało się zbyt mętne), które podnoszą wiarygodność firmy w oczach konsumentów. – Przez kilka lat zajmowałem się marketingiem, więc wiem, jak bardzo jest ważny i jak powinno się go prowadzić – zdradza Łukasz. Przy okazji ujawnia też inną ciekawostkę: – Od niedawna jestem zatrudniony w browarze Bartek, w którym warzymy, na stałe. – chwali się Lis. Dzięki temu będzie mógł jeszcze lepiej zadbać o interesy DB.

Pozostałą część rozmowy przeprowadziłem w Marcinem Olszewskim, spokojnie popijając Molly IPA w blasku zachodzącego słońca.

Doctor Brew

JERRY BREWERY: Na początek pytanie – standard. Jak według Ciebie wypada WFP na tle innych festiwali, na których byliście?
MARCIN OLSZEWSKI: Bardzo mi się podoba to, że są tu wszyscy, cały polski kraft. Może troszkę za mała jest hala, w której się znajdujemy, choć w sumie spodziewałem się, że będzie więcej zwiedzających. Ludzie, którzy tu przychodzą są bardziej świadomymi piwoszami, niż to było choćby we Wrocławiu. Wiedzą, po co tu przyszli. Choć przyznam szczerze, że ja lepiej odnajduję się w większych przestrzeniach, nawet w klimatach festynowych, gdzie spotykają się i doświadczeni fani piwa, i ludzie przypadkowi.

Powiedz mi, jak oceniasz najnowsze piwo Doctora Brew? Jak dla mnie Molly IPA to Wasza absolutna czołówka.
Ja uważam, że to w ogóle jest nasze najlepsze piwo. Dobrze trafiliśmy ze stylem, udało się nam połączyć moc z pijalnością, a także skontrować dużą gorycz słodyczą. Jesteśmy bardzo zadowoleni.

Wielu piwoszy nurtuje kwestia mętności Waszych piw. Proszę o kilka słów wyjaśnienia przyczyn.
Podejrzewam, że jeśli chodzi o Summer Ale, bo pewnie o nie pytasz, to chcieliśmy zrobić piwo mało gorzkie, ale aromatyczne. Daliśmy więc sporo chmielu na aromat, a na goryczkę prawie w ogóle. Sęk w tym, że podczas gotowania chmielu goryczkowego, wytrącają się te wszystkie osady, białka itd. W wypadku Sunny Ale to wytrącanie było zminimalizowane, stąd taki, a nie inny efekt. Druga sprawa to rozlew. Ostatnio byliśmy na etapie rozbudowy linii rozlewniczej i pewne rzeczy jeszcze dopracowujemy. Stąd też właśnie przy rozlewie trochę osadu mogło polecieć do butelek i beczek.

Łukasz zdradził mi, że macie zamiar już wkrótce uwarzyć dwa mocne style: RISa i barley wine. Czy Bartek da sobie z nimi radę?
Trudno powiedzieć – jesteśmy pewni, że na pewno da radę wyciągnąć 18% ekstraktu, może nawet 19-20 z samego słodu. Ewentualne braki można uzupełnić ekstraktem, więc aż tak bardzo się tym nie przejmujemy. Jeśli chodzi o termin, to myślę, że do końca roku powinniśmy się wyrobić.

Tak szybko? A leżakowanie? 🙂
Ja nie jestem zwolennikiem leżakowania, gdyż wtedy uciekają aromaty chmielowe. Owszem, naleciałości słodowe nieco dojrzewają, uwalniają się wpływy drożdży, ale my przede wszystkim kochamy chmiel.

W czym w takim razie poleżą piwka przez te kilka tygodni?
Zostawimy je w tankach. Chcemy kiedyś wypróbować leżakowanie w beczkach, ale jeszcze nie teraz. Pamiętam sprawę z RISem Artezana, który leżał bodajże w beczce po winie. Chłopaki mieli jakieś problemy z sanepidem. My na razie nie mamy czasu na ewentualne komplikacje.

Doctor Brew II

Chciałem na chwile zmienić temat. Otóż studiujesz medycynę, a przy okazji zajmujesz się piwem. Powiedz mi: czy zamierzasz w ogóle pracować w zawodzie?
Jeżeli się okaże, że będę miał na to czas. (śmiech) Jeśli nasz biznes się rozwinie, będziemy sprzedawać na tyle piwa, by móc zatrudnić dodatkową osobę, to jest na to szansa. Na razie wszystkim zajmujemy się sami, więc póki co nie będę mógł sobie pozwolić na praktykę lekarską.

A czy masz jakąś wizję specjalizacji?
Sprecyzowanej nie, choć myślałem nad medycyną ratunkową. Wiesz, możesz wtedy dość swobodnie ustawiać sobie dyżury. Poza tym jest tu sporo adrenaliny – ciągle coś się dzieje, a każdy przypadek jest inny. To bardzo interesujące.

Na koniec pochwal się zatem dalekosiężnymi planami Doctora Brew.
Oprócz wspomnianych RISa i barley wine’a, chcemy przygotować serię single hopów IPA – dwa z nich już sobie dojrzewają. Od przyszłego roku chcemy zaś zacząć kombinować z przyprawami i ciekawszymi odmianami chmielu. Zobaczymy, czy się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *