DOCTOR BREW BLACK IPA: piwo na miarę finału

???????????????????????????????

Mistrzostwa Świata przechodzą do historii. W finale ostatnią bramkę strzelił Doctor Brew.

Mecz piłki kopanej, szczególnie rangi mistrzowskiej, to święto samo w sobie. Nie ważne, czy jest nudny jak flaki z olejem, czy też piłkarze grają jak z nut, a skórzana kula Adidasa trzepoce sobie dziarsko w siatce raz po raz. Istotne jest to, że 22 chłopa gra o coś. A skoro tak, to warto je czcić w możliwie najlepszy sposób.

Przez ostatni miesiąc sączyłem więc ochoczo i z nabożeństwem co smaczniejsze trunki, by miły czas mundialu przeżyć jak najsmaczniej – szczegóły mych doświadczeń mogliście śledzić regularnie na blogu. Dumałem intensywnie nad wyborem piwka na finał, w końcu ono musiało być szczególnie okazałe. Rozwiązanie podrzucili koledzy z Doctora Brew, którzy wreszcie wypuścili swoje Black IPA. Uwielbiam ten gatunek, cenię piwowarów z Wrocławia, cóż lepszego mogło więc spotkać mnie 13 lipca? Może tylko zwycięstwo Argentyny.

O czarnym IPA duet Marcin Olszewski – Łukasz Lis mówił już wiele tygodni temu, ale okazało się, że pierwsza warka piwa z pomarańczowymi napisami nie siadła tak dobrze, jak sobie wymarzyli. Ta sobie podobno jeszcze dojrzewa, natomiast panowie zdecydowali się spłodzić drugą. No i trafili do bramki strzeżonej przez mój gust.

Zapach: ach, mamy tu wszystko, za co kocham Black IPA. Najpierw spod kapsla unoszą się nowofalowe zapachy chmielowe: tu cytrynka z pomarańczą, tam białe owoce reprezentowane głównie przez mango, nie brak subtelnej nuty kwiatowej. Gdy przelewam płyn do teku, swoje trzy grosze dorzucają słody. Pojawia się czekolada, no i kwintesencje stylu: prażony słonecznik i popiół.

Black IPA płyn

Piana: jest pięknie. Brązowa, wysoka, drobnopęcherzykowa, cierpliwie spoczywająca na płynie i ochoczo chwytająca się szkła.

Kolor: no pewnie, że czarne i nieprzejrzyste.

Smak: na wstępie zaskoczyła mnie gładkość najmłodszego pacjenta Doktorów i jego minimalne wysycenie, przez co piwo stało się trunkiem bardziej degustacyjnym, niż konkurenci, mimo że ekstrakt i alkohol są tu zbieżne do innych BIPA. W pierwszym akordzie rządzi czekolada, w drugim pełnię smaku podkreśla rześkość mango i lekka kwaskowość ciemnych słodów, za to finisz to konkretna, ziołowa, choć może nieco zalegająca goryczka.

Doctor Brew Black IPA, tak jak się spodziewałem, pozamiatał. Smakował dokładnie tak, jak się spodziewałem, jak tego oczekiwałem. Teraz będzie mi towarzyszył w czasie detoksu po mistrzostwach. Dobrze, że polska Ekstraklasa startuje już w ten weekend…

DOCTOR BREW BLACK IPA
Doctor Brew

Black IPA
Skład: woda; słody pale ale, karmelowy, czekoladowy barwiący, melanoidynowy; chmiele Centennial, TNT, Pacific Jade; drożdże
Cyferki: alkohol 6,2% obj., ekstrakt 16%, 66 IBU
Cena: 7,50 zł (Pod Wiaduktem, Kraków)

piwo9

Soundtrack: dobra, posłuchajmy coś na wskroś niemieckiego. Rammstein, proszę bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *